Strony

Instagram

wtorek, 7 kwietnia 2026

BATMAN TOM 5: MROCZNE WIĘZIENIA


"Nie chcę tego robić sam. Już nie. Potrzebuję rodziny. Nadszedł czas załatwić tego potwora"

Pod koniec marca Egmont uraczył nas m.in. piątym tomem serii BATMAN pióra Chipa Zdarsky'ego. Twórcy, który swoimi kontrowersyjnymi, zakręconymi i szalonymi pomysłami mocno namieszał w życiu Człowieka-Nietoperza, a zaproponowane przez niego pomysły były niejednokrotnie ciężkie do przetrawienia dla statystycznego czytelnika. Było do tej pory mocno oryginalnie, bardzo pomysłowo, widowiskowo i widać, że scenarzysta miał wypracowaną konkretną wizję/plan, ale te jak łatwo zgadnąć trafiły do wąskiej grupy odbiorców, zaś miłośnicy bardziej klasycznych, krótszych historii z udziałem Batmana, a już w ogóle bat-detektywa, czuli się mało komfortowo. Po słabym i rozczarowującym na wielu polach czwartym wydaniu zbiorczym, trudno było zmusić się do lektury piątej odsłony, ale jak już coś zacząłem, to warto byłoby to skończyć  i przekonać się, w jaki sposób Zdarsky wspólnie z Jimenezem dociągnęli do końca ten wózek z napisem Failsafe/Zur-En-Arrh.

Batman powraca, aby raz na zawsze rozprawić się ze złem panującym w jego ukochanym Gotham City. Tyle tylko, że nie jest to znany nam Mroczny Rycerz, a Failsafe/Zur-En-Arrh, który werbuje w swoje szeregi Damiana Wayne i próbuje przekonać również pozostałych członków bat-rodziny, że jest jedynym i prawdziwym Bruce'em, który przesłał swoją świadomość do ciała robota. Bezskutecznie. Tymczasem Wayne'owi udaje się uciec z więzienia i uzbrojony w nowy strój, ze wsparciem swoich bliskich oraz z ryzykownym planem staje do decydującego starcia z przeciwnikiem, który od dłuższego czasu uprzykrzał mu życie.

Można śmiało napisać - Uff, wreszcie dotarliśmy do końca tej niełatwej przeprawy, gdzie momentami scenarzysta ostro popłynął, gdzie miało być epicko, i gdzie absurd potrafił gonić absurd. Ale przynajmniej na nudę nie można było w żadnym przypadku narzekać. Nie powinno być żadnym zaskoczeniem, iż ktoś tak sprytny jak Bruce uwalnia się w końcu z więzienia, do którego trafił pod koniec #141. Nasz bohater przyznaje się oficjalnie do błędu, jakimi było podzielenie na początku swojej kariery umysłu na dwie części, a inną niefortunną decyzją było stworzenie zabezpieczenia w postaci Failsafe'a. Uczynienie z Wayne'a prawdziwego złego tej opowieści i w sumie tak naprawdę winowajcę całego zamieszania jest moim zdaniem słabym posunięciem, a już wielkim nieporozumieniem jest wplecenie w cały ten wątek na siłę Jokera, który pasuje tutaj jak pięść do nosa. W każdym razie Zdarsky dostarcza nam szczegółowe wyjaśnienie tego, w jakich okolicznościach, dlaczego i przez kogo dochodzi do oddzielenia obu osobowości zamieszkujących umysł Bruce'a, a tym samym wypuszczenie "na wolność" Zur-En-Arrha. Wszystkie elementy układanki zaczęły - na ile w tak szalonym runie jest to możliwe - do siebie w miarę logicznie pasować i można przez to lepiej zrozumieć zamysł, jaki od początku, czyli od zeszytu 125 kierował scenarzystą. Dobro wygrywa, zło przegrywa, a rodzina znów jest w komplecie. Batman znów okazał się mistrzem planowania, wyprzedzając z uśmiechem na twarzy o krok swojego przeciwnika, przez co Failsafe zostaje pokonany, a widowiskowo narysowany finał również czytelnik kończy zadowolony. 

W ramach epilogu dostajemy dla równowagi spokojniejszy, bardziej emocjonalny i potrafiący momentami chwycić za serce zeszyt poświęcony na relacji Bruce'a ze swoim klonem, a także podkreślający raz jeszcze, jak ważna w życiu głównego bohatera jest rodzina. Bardzo dobry one-shot porządkujący jedne sprawy, a także przygotowujący grunt pod przyszłe wydarzenia/nowy rozdział w życiu całej bat-rodziny.

Siłą napędową tego tomu, jak i całej  serii, jest po raz kolejny Hiszpański wirtuoz Jorge Jimenez, który gra tutaj pierwsze skrzypce i to jego nazwisko stanowi magnes przyciągający mnie (i zgaduje, że nie tylko mnie) do sięgania po kolejne odsłony BATMANA. Wspomniany artysta tradycyjnie daje się z siebie to, co najlepsze, a jego mangowy styl idealnie współgra ze światem Mrocznego Rycerza, zarówno w tych widowiskowych i dynamicznych, jak i nieco spokojniejszych scenach. Podziwianie efektów pracy Jimeneza to dla mnie czysta przyjemność, zwłaszcza że z każdym kolejnym projektem wspina się na wyższy poziom i wyciąga z rękawa kolejne innowacyjne rozwiązania, jakimi zaskakuje czytelnika. W aktualnie ukazującym się w USA batmanowym runie pisanym przez Matta Fractiona robi jeszcze lepszą robotę.

Epilog oraz kilka back-upów przypadło w udziale gościnnym rysownikom na czele z Michele Bandini. Spisali się oni dobrze, na miarę swoich możliwości, proponując bardzo przystępne ilustracje, które odpowiednio umiejscowione nie zaburzały w żadnym wypadku spójności/jednolitości szaty graficznej głównego wątku.

Nie był to jakiś powalający na kolana i zachwycający fabularnie komiks, ale uczciwie patrząc nie można odmówić Zdarsky'emu, że dosyć sprawnie, ciekawie i o dziwo nawet satysfakcjonująco zakończył ten ciągnący się od wielu miesięcy, pełen wzlotów i upadków, mniejszych lub większych głupotek wątek skupiony na Failsafe'ie i Batmanie Zur-En-Arrh. Chip Zdarsky interesująco i z wielkim przytupem rozpoczął swoją przygodę z serią BATMAN, następnie zarzucił mnie dużą ilością ambitnej, ale jednocześnie pokręconej i absurdalnej treści, która w większości nie przypadła mi do gustu, a teraz zamknął wszystko naprawdę udaną klamrą. I tak właśnie całość zapamiętam. Jeśli dotrwaliście do tego momentu i nie zrezygnowaliście po drodze ze śledzenia omawianego ongoingu, to być może tak jak ja będziecie zadowoleni z tego, co mają do zaoferowania MROCZNE WIĘZIENIA.

Teraz seria BATMAN uwikłana będzie w event ABSOLUTE POWER/WŁADZA ABSOLUTNA, a zaraz po nim dostaniemy bonusowo jeszcze jeden, finałowy story arc duetu Zdarksy & Jimenez, który ukaże się już z jedynką na grzbiecie i w ramach inicjatywy DC All In.

-----------------------------------------------------

Komiks otrzymany do recenzji od wydawcy, który nie miał wpływu na powyższą opinię.

Piąty tom BATMANA kupicie w sklepie Egmontu lub na ATOM Comics.

Opisywane wydanie zawiera materiał z oryginalnych komiksów BATMAN v3 #145 - 149.

Autor: Dawid Scheibe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz