czwartek, 3 września 2026

LEGION OF SUPER-HEROES #1

2 września DC poszerzyło ofertę pozycji wydawanych pod szyldem DC Next Level. Ponieważ zaliczam się do wieloletnich miłośników Legionu Superbohaterów nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, iż najmocniej czekałem właśnie na propozycję od Joshuy Williamsona i Haydena Shermana. Dobrego Legionu nigdy za wiele, a w ostatnich kilkunastu latach niestety drużyna ta nie miała szczęścia do twórców. Przygody nastolatków z przyszłości, jakie zaserwowano w ramach New 52 na łamach dwóch ongoingów (m.in. jeden pisany przez wypalonego już niestety Paula Levitza) plus wątek w JL UNITED Jeffa Lemire'a, czy późniejsza bardzo słabiutka era Briana Bendisa sprawiły, że fani Legionu z tęsknotą wyczekiwali w zapowiedziach DC nowej serii autorstwa kogoś, kto będzie miał do opowiedzenia coś nowego i ciekawego w temacie. I wszystko wskazuje na to, że ten czas wreszcie nadszedł!

Proste, ale jednocześnie umiejętnie i czytelnie wyłożone. Wszystko tutaj pasuje, jest dobre tempo, odpowiednia ilość informacji na start, a także zrobienie wszystkiego, by zainteresować czytelnika i zachęcić go do pozostania na dłużej. Joshua Williamson nie proponuje jakiegoś przysłowiowego trzęsienia ziemi i nie odpala na samym początku wszystkich fajerwerków, w mądry, sprawny i nieprzekombinowany sposób przedstawiając realia oraz problemy, z jakimi muszą się mierzyć ludzie zamieszkujący odległą o tysiąc lat przyszłość. Widać i czuć, że pisze to właściwa osoba, która dobrze zna, kocha i rozumie czym jest Legion Superbohaterów.

Temat walki z systemem, rebelii, niechęci do superbohaterów i zakazania ich działalności, czy budowania na nowo/powstawania z kolan Legionu (najmroczniejsza i najbardziej pesymistyczna wersja tych zdarzeń to oczywiście 5 Years Later z roku 1989), to żadna nowość i co jakiś czas powtarza się, gdy mówimy o komiksach z tym zespołem na przestrzeni minionych dekad. Można nawet powiedzieć, że są to charakterystyczne elementy związane ze światem Legionu i prędzej czy później trzeba się do nich odnieść, ugryźć to z ciekawej strony i podać w interesujący sposób. #1 pokazuje, że Williamson faktycznie poszedł w dobrym kierunku.

Tym razem grupa sama musi się zebrać, gdyż R.J.Brande - który w normalnych warunkach powinien tego dokonać - został zamordowany. Towarzyszą nam jedynie bardzo fajne zapiski z dziennika Brande'a, które dostajemy w formie narracji. W inauguracyjnym numerze spotykamy piątkę przyszłych Legionistów, czyli Brainiaca 1 z 5 i Matter-Eater Lada (wraz z humorystycznym akcentem położonym na jego unikalne moce), którzy prowadzą śledztwo w sprawie Brande'a i próbują rozgryźć, jaki wielki plan mu przyświecał. Otrzymujemy również pierwsze informacje na temat Imry, Rokka i Gartha, którzy żyją na różnych światach, ale wiele ich łączy. Czują, że są im pisane inne, większe rzeczy i pragną wyrwać się ze swoich planet, swoich światów, środowisk, z dotychczasowego życia. Na razie wiemy o nich niewiele, ale już teraz nie da się nie kibicować, aby osiągnęli swój cel. Najwięcej miejsca dostaje zafascynowany dawnym ziemskich herosem Lightning Lad, którego wersja bardzo przypadła mi do gustu i na ten moment to mój ulubiony bohater tej serii.

Twórcy nie stronią od mniejszych bądź większych nawiązań i smaczków np. sygnalizując pojawienie się Triplicate Girl, wrzucając kadr nawiązujący do niedawnego supermanowego annuala, czy też dodając napisy w Interlacu (oficjalny język używany w XXXI wieku), z których można odczytać hołd oddany Keithowi Giffenowi i Paulowi Levitzowi.

Trochę nie byłem po ogłoszeniu składu kreatywnego przekonany, czy styl Haydena Shermana sprawdzi się również w futurystycznych klimatach, ale już pierwsze przykładowe plansze potwierdziły, że to był dobry wybór. Artysta ten, jak to ma w zwyczaju, stawia na niestandardowe kadrowanie, a w tym konkretnym wypadku proponuje inny, charakterystyczny układ paneli dla innego członka Legionu. Widać to szczególnie wyraźnie, kiedy porówna się sekwencje rozgrywające się na Tytanie, Winath, czy Braal. Fenomenalnie prezentuje się zwłaszcza przedstawienie sposobu, w jaki porozumiewają się mieszkańcy Tytana, a także pokazanie procesu myślowego, jaki rozgrywa się w głowie Brainiaca 1 z 5. Swój urok mają także odświeżone mocno designy postaci, plus nie sposób pominąć dobrej roboty wykonanej przez kolorystkę Tamrę Bonvillain. Wizualnie jest się czym zachwycać.

Nie wiem, jak to wypada z perspektywy legionowego laika, ale ja jestem bardzo zadowolony i nawet pozytywnie zaskoczony po tym, co zaoferował mi pierwszy zeszyt. To oczywiście dopiero jeden numer i więcej na temat wizji Williamsona wyklaruje się po pierwszym story arcu, ale to, czego tutaj doświadczamy i co zasygnalizował scenarzysta pozwala być optymistą, jeśli chodzi o dalszy rozwój wydarzeń. Udany start, interesujący cliffhanger i ogólnie nie mogę się doczekać, aby poznać dalszy ciąg. Z takimi ludźmi na pokładzie ten statek o nazwie Legion płynie w dobrym kierunku, obrał ciekawy kurs i oby żadne wiatry, czy inne kataklizmy go z tej drogi nie zawróciły.

---------------------------

Komiks do kupienia w ATOM Comics.

Dawid Scheibe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz