"Do You have any last words, Jaime Reyes?"
"Just Two. Khaji Da!"
Bohaterem dzisiejszej recenzji jest Blue Beetle, a konkretnie trzecia osoba nosząca ten pseudonim w komiksowej historii DC - Jaime Reyes. Dla jednych postać dobrze znana, dla innych nieco mniej albo wcale, ale zapewniam, że prędzej czy później warto zainteresować się jego losami, gdyż od czasu swojego debiutu w roku 2006 stał się integralnym elementem urozmaicającym nam DCU. Niedługo po swoim debiucie otrzymał własną serię ongoing, która zamknęła się w 36 zeszytach, zebranych później w sześć trejdów. Niedawno odświeżono serię w formie tzw. integrali w miękkiej oprawie (każdy zawierający materiał z dwóch trejdów), z czego ukazały się już pierwsze dwa, a być może w przyszłości pojawi się i finałowy trzeci. Ja skupiam się właśnie na krótkim omówieniu BLUE BEETLE: JAIME REYES BOOK ONE & BOOK TWO, czyli tych rozdziałach, do których swoją rękę przyłożyli Keith Giffen oraz John Rogers.
