
A więc stało się. Po licznych
perturbacjach, przesunięciach, wystawianiu na ciężką próbę cierpliwości fanów
oraz problemach osobistych, z jakimi mierzył się Rafael Grampa, zaplanowana na
cztery zeszyty po 48 każdy, miniseria BATMAN: GARGOYLE OF GOTHAM spod szyldu
Black Label doczekała się wreszcie finalizacji. Przypomnę tylko, że seria ta w
założenia miała być dwumiesięcznikiem, ale rzeczywistość szybko te plany
brutalnie zweryfikowała. W pewnym momencie sam zwątpiłem, czy projekt ten
zostanie w ogóle ukończony. Premiera poszczególnych rozdziałów to wrzesień
2023, grudzień 2023, grudzień 2024 oraz czerwiec 2026. Dwa lata i niecałe dziewięć
miesięcy od startu do mety. Dokładnie 1002 dni. Kiedy na półki sklepowe trafiła trzecia i
zarazem przedostatnia część tej opowieści, w Białym Domu urzędował jeszcze Joe
Biden, na tronie piotrowym zasiadał Franciszek, a Polska mogła poszczycić się
jedynie jednym rodakiem, który kiedykolwiek podróżował w kosmosie. W
komiksowym świecie DC debiutowały natomiast takie świetne serie, jak BATMAN:
DARK PATTERNS, NEW GODS, czy METAMORPHO: THE ELEMENT MAN. Po tym wstępie czas
przejść do konkretów, czyli na sprawdzenie, czy półtora roku czekania na
#4 było tego warte.