sobota, 6 czerwca 2026

BATMAN: BIAŁY RYCERZ

W maju Egmont wypuścił na rynek drugi rzut tytułów linii DC Compact, a jednym z nich był BATMAN: BIAŁY RYCERZ, czyli kompletna, licząca osiem zeszytów miniseria stworzona przez Seana Gordona Murphy'ego w latach 2017 - 2018. Wcześniej, bo na początku roku 2022 dostaliśmy od Egmontu wersję w standardowym formacie i twardej oprawie, ozdobioną okładką z oryginalnego zeszytu drugiego, a teraz - jeśli ktoś nie miał wcześniej takiej okazji - można zapoznać się z tą opowieścią w tańszym (po rabatach spokojnie do dostania po około 25 złotych) wydaniu kieszonkowym. Dla odmiany zdobi ją okładka z oryginalnego zeszytu ósmego. Dobrze znam tę opowieść i jego ponowne wydanie w skromniejszej wersji nie robi na mnie większego wrażenia, ale być może znajdzie się grono osób, dla których to nowość i sięgnie po ten komiks z ciekawości, a w konsekwencji zdecyduje się również zakupić kolejne części cyklu już w klasycznym formacie.

Będzie krótko, bo temat tego komiksu nie raz i nie dwa był już poruszany w minionych latach i przy różnych okazjach na DCManiaku. Pod szyldem DC Black Label Sean Murphy stworzył swój własny batmanowy elseworldowy świat, według swoich reguł i z pełnym polem do popisu, gdyż tutaj wszystkie chwyty są praktycznie dozwolone. Scenarzysta bazuje na dosyć znanym i oklepanym schemacie, czyli: co by było, gdy zamienić rolami dwie główne postacie tego komiksu, a konkretnie Batmana i Jokera? Murphy zabiera tym samym głos w dyskusji odnośnie tego, czy bez Mrocznego Rycerza miasto nie byłoby jak na ironię bardziej bezpieczne? Może to właśnie Batman, mając jak najbardziej dobre intencje, ściąga do Gotham same kłopoty i złoczyńców, a ludzie cierpią fizycznie oraz psychicznie jako postronne ofiary różnych, licznych starć Człowieka-Nietoperza z jego bogatą galerią łotrów? W tej alternatywnej wersji Gotham to Joker okazuje się tym dobrym, który ma plan poprawy życia w Gotham. Po zażyciu pewnego leku staje się on zdrowym psychicznie człowiekiem, systematycznie zdobywając grono zwolenników i sprawiając, że obywatele Gotham wreszcie widzą, jak naprawdę na ich życie wpływa obecność i działalność Batmana. Pozostaje oczywiście automatycznie nasuwająca się na myśl kwestia, czyli czy Joker/Jack Napier czasem nie udaje, czy to może kolejny jego podstęp, który prędzej czy później wyjdzie na jaw. Czy tak jest, a także kto pozostanie po stronie Bruce'a, a kto się od niego odwróci, przekonacie się sami czytając i oglądając omawiany komiks.

Część pomysłów zaproponowanych przez Murphy'ego w tej ambitnej opowieści sprawdza się lepiej, inne gorzej, a twórca wprowadza na scenę sporo postaci reprezentujących obie strony barykady, proponując często nowe i nietypowe designy znanych bohaterów/złoczyńców. Ważną rolę odgrywa Harley Quinn oraz tajemnicza Neo Joker, która przejmuje kontrolę nad podziemnym światkiem i chce wydobyć z Jacka z powrotem dawnego Księcia Zbrodni. Są liczne twisty oraz nieoczekiwane połączenia sił, pościgi, wybuchy i starcia różnych postaci/grup, przez co cały czas coś się dzieje. Nie wszystko jest ciekawe i logicznie trafia do odbiorcy, ale tak - są tutaj momenty/sceny, które zapadają w pamięci i rzeczywiście robią wrażenie. 

W samych superlatywach wypowiadać się będę w kwestii rysunków, które tradycyjnie u Murphy'ego stoją na wysokim i satysfakcjonującym poziomie, stanowiąc ucztę dla oczu. To właśnie warstwa wizualna jest tym, co stanowi najmocniejszy punkt tej historii. Miłośnicy kreski tego artysty z pewnością nie będą zawiedzeni tym, co wyprawia w omawianym komiksie, gdzie Człowiek-Nietoperz nosi specyficzny strój z tym charakterystycznym, postawionym kołnierzem. Osobiście najbardziej ubóstwiam za każdym razem sposób, w jaki artysta przedstawia Gotham oraz wszelkie sceny pościgów i pojazdy (m.in. nawiązuje do znanych z różnych komiksów, filmów i seriali batmobili), jakie są w nich wykorzystywane. Swój niezaprzeczalny wkład ma również Matt Hollingsworth, zapewniając oszczędną, specyficzną i jakże klimatycznie pasującą do całości kolorystykę. Dopracowane plansze, kadry bogate w detale, także jak najbardziej jest na czym zawiesić oko.

Nie jest to może jakiś szczególnie wybitny pod względem fabuły komiks, trochę rzeczy jest rozwleczonych i przegadanych, ale sprawdza się jako wypełniający przyjemnie czas, bardzo dobrze zilustrowany akcyjniak. Coś dla fanów alternatywnych przygód Mrocznego Rycerza, który można potraktować jako zamkniętą całość, albo jako pierwszy etap składającej się z kilku miniserii większej opowieści.

---------------------------------------

Na koniec przypomnę to, o czym wszyscy już dobrze wiedzą, a mianowicie że NIE JEST TO PEŁNOPRAWNY PRODUKT, tylko KOMIKS Z WADĄ, gdyż jedna strona (a konkretnie strona czwarta z ostatniego rozdziału) została omyłkowo wydrukowana podwójnie, zaś brakującą trzecią stronę można sobie przeczytać/obejrzeć lub ściągnąć i wydrukować ze strony Egmontu. Może nie jest to jakaś istotna i ważna strona, nie wpływająca praktycznie w żadnym stopniu na przebieg i zrozumienie akcji, ale jednak NIE JEST TO PEŁNOPRAWNY PRODUKT. Szkoda, że piękna inicjatywa pod nazwą DC Compact, którą niedawno jeszcze wszyscy tak wychwalali, teraz stała się bardziej obiektem drwin i dyskusji na tematy zastępcze, w czym Egmont ma oczywiście swoją zasługę. Zamiast reklamować i rozpowszechniać te kieszonkowe wydania, częściej słyszy się o nieudolności Egmontu w kwestii załatwienia problemu z błędami w druku (no bo jest to słabe zagranie ze strony wydawcy), o mniejszej ilości tytułów w kolejnych rzutach, czy też o doborze tychże tytułów. Niektórzy chyba spodziewali się, że dostaną w ramach kompaktów jakieś premierowe na polskim rynku pozycje, a nie powtórkę tego, co już dobrze znamy. Cóż, pora zejść z obłoków na ziemię.

-------------------------------------

Komiks otrzymałem oczywiście do recenzji od wydawcy i jak zawsze Egmont nie ingerował w żadnym stopniu w moją opinię.

Omawiany komiks zawiera materiał z oryginalnych komiksów BATMAN: WHITE KNIGHT #1 - 8.

Nikogo nie namawiam do zakupu, ale jeśli jesteście zainteresowani zaopatrzeniem się w album BATMAN: BIAŁY RYCERZ, to na polskim rynku macie do wyboru albo wydanie w twardej oprawie za kilkadziesiąt złotych i z garścią dodatków, albo znacznie mniejsze wydanie kieszonkowe za nieco ponad dwie dyszki, tyle że z jedną zdublowaną stroną.

Autor: Dawid Scheibe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz