Po wielu miesiącach redaktorskiej absencji na łamach DCManiaka, spowodowanych w dużej mierze perypetiami związanymi z pisaniem pracy dyplomowej i końcem studiów, powracam do recenzowania dla Was nowości na polskim rynku komiksowym z naszego ukochanego uniwersum. Wygląda na to, że z okazji premiery świata Absolute w Polsce nawet ja musiałem wrócić z "urlopu". ;)
Z założenia uniwersum Absolute ma być nieco bardziej groteskowym, teatralnym i brutalnym światem niż główna linia fabularna DC. Jest rzeczywistością, w której autorzy nie mają związanych rąk z powodu settingu głównego świata franczyzy, nie muszą trzymać się statusów quo i ciągłości fabularnej, a zamiast tego mogą w całości oddać się czystej kreatywności i zabawie formą. Przed pełnoprawnym startem wszystkich flagowych serii na polskim rynku (Batman, Superman, Wonder Woman) otrzymaliśmy "zajawkę" projektów w postaci krótkiego albumu zawierającego wszystkie pierwsze zeszyty tych serii w edycji noir, czyli czarno-białej kolorystyce zawierającej sam lineart. Nie mam zamiaru tutaj dyskutować o samej zasadności tworzenia takich albumów i budowaniu pewnej otoczki prestiżu mamiącej kolekcjonerów "komplecistów'', natomiast ja w odróżnieniu od większości komiksiarzy jestem temu umiarkowanie przychylny z jednego prozaicznego powodu - świat Absolute jest na tyle różny od standardowego DC, że faktycznie w jego przypadku warto przeczytać sobie taką ''przystawkę'' i zdecydować, czy faktycznie jest to coś dla Ciebie, zanim zaczniesz zbierać w ciemno pełnoprawne tomy wydane w twardej oprawie.
Analizując treść, prym wiedzie tutaj bez wątpienia run poświęcony Batmanowi, który za oceanem zrobił największą furorę, a issue numer 1 w czasach raczej kiepskiej sprzedaży nośników fizycznych doczekało się (UWAGA) ponad dziesięciu dodruków. Scott Snyder ukazuje nam świat, w którym w zasadzie wszystko jest na opak i oddaje przy tym hołd wielu klasycznym, popkulturowym franczyzom oraz tropom fabularnym. Bruce Wayne nie jest miliardem-playboyem ani członkiem śmietanki towarzyskiej Gotham, tylko zwykłym, nic nie znaczącym dla społeczeństwa podrzędnym inżynierem budowlanym wychowanym w jednej z biedniejszej dzielnic. W odróżnieniu od Batmana, którego znamy nie jest on sierotą, bo w tragicznych, traumatyzujących Bruce'a okolicznościach umiera tylko i wyłącznie jego tata. Można więc zatem śmiało nazwać taką wersję Mrocznego Rycerza "Batmanem klasy robotniczej".
Miliarderem i swoistym oligarchą posiadającym ogromną władzę w tym świecie natomiast jest Joker, który ma nieograniczone środki i podróżuje po całym globie szkoląc się, a następnie zabijając każdego ze swoich mentorów, by nie miał możliwości przekazać swojej wiedzy nikomu innemu. Jest chłodny, opanowany i posiada bardzo niską ekspresję emocjonalną, co doprowadziło do powstania ironicznego przezwiska "Joker". Z późniejszych zeszytów dowiemy się o nim wielu innych szokujących informacji, jak chociażby to, że potrafi zamieniać się w potwora (którego fani Stephena Kinga zdecydowanie skojarzą z Pennywise'm) oraz dosłownie wchłania ciała i krew niemowląt, by przedłużyć sobie życie i młodość, co ja osobiście odbieram jako swego rodzaju żart związany z teoriami spiskowymi na temat Illuminatów i tajemniczych elit rzekomo rządzących światem. Tutaj i w wielu innych momentach runu wychodzi też pewne podprogowe poczucie humoru Scotta Snydera i fakt, że warto mieć dystans do prezentowanych treści, przedstawionej groteski oraz po prostu świetnie bawić się tymi impresjonistycznymi pomysłami zamiast przesadnie je analizować. Tak, jeżeli zaczniesz opowiadać znajomym przy piwie o Absolute Universe mogą zapytać, czy nie masz problemu z narkotykami, bo te historie to rzeczywiście kompletne szaleństwo (w dobrym tego słowa znaczeniu). Wonder Woman Kelly Thompson z kolei zaskoczyła mnie tutaj płynnością i lekkością narracji oraz drobnymi, uroczymi wstawkami humorystycznymi, które rozładowują napięcie związane z poważnym klimatem. Najmniej rezonuje ze mną na ten moment chyba Superman Aarona, ale z tego, co słyszałem jest to dość częsta opinia i zdecydowanie w panteonie flagowców ledwo łapie się na podium.
Z kadrów wszystkich trzech komiksów wylewa się też pewna frustracja oraz zdecydowanie częściowo trafny metakomentarz społeczny, która punktuje szeroko pojętą niesprawiedliwość klasową- fakt, iż jedni mają wszystko, a drudzy wiodą egzystencję w prekariacie martwiąc się o podstawowe potrzeby, jak bezpieczeństwo na ulicach i ciepły posiłek. W Absolute Universe większość elit (finansowych, czy intelektualnych) prezentowana jest w negatywnym świetle, najczęściej jako antagoniści. Podkreślana jest ich arogancja, egoizm oraz bezwzględność i droga do celów po trupach (dosłownie). Bohaterowie pozytywni natomiast wiodą życie na uboczu, są wyrzutkami po przejściach lub niezrozumianymi przez społeczeństwo indywidualistami.
Niewątpliwym atutem albumu są krótkie notki napisane przez scenarzystów stanowiące wstęp do każdego z zeszytów. Twórcy w kilku zwięzłych stwierdzeniach dzielą się z odbiorcą swoimi głównymi inspiracjami oraz konceptami światotwórczymi, które posłużyły jako punkt wyjścia do kreacji finalnych historii. Scott Snyder sygnalizuje, iż mimo, że jego run na pierwszych rzut oka może przypominać szaloną jazdę bez trzymanki, to historia kiełkowała w jego umyśle tak naprawdę przez wiele lat i fabuła jest dużo bardziej przemyślana niż może nam się wydawać. (Jeżeli miałbym być szczery naprawdę nie zdziwiłbym się, gdyby za kilka lat okazało się, że Absolute Batman to opus magnum jego dorobku artystycznego). Jason Aaron natomiast wskazuje, że inspirował się archetypem Mowgli'ego z "Księgi Dżungli", by ukazać wyobcowanego, samotnego i pełnego gniewu Supermana, a Kelly Thompson podkreśla, jakie wydarzenia z historii życia Diany wpłynęły na motywacje Wonder Woman z Absolute Universe. Kolejnymi dodatkami poza samymi komiksami są szkice spod deski kreślarsko-photoshopowej Nick Dragotty przedstawiające proces twórczy dotyczący designu postaci oraz kilka stron alternatywnych wersji okładkowych zeszytów, więc można uznać to już za pewien powtarzalny standard wydań Egmontu.
-----------------------------------
Komiks został udostępniony w celach recenzenckich dzięki uprzejmości wydawcy. Wydawnictwo Egmont nie miało żadnego wpływu na treść powyższego tekstu.
Album zawiera materiały pierwotnie opublikowane w amerykańskich zeszytach: „Absolute Batman: Noir Edition” #1, „Absolute Wonder Woman: Noir Edition” #1 i „Absolute Superman: Noir Edition” #1.
Omawiany komiks kupicie m.in. w sklepie Egmontu lub w ATOM Comics.
Autor: Krystian Beliczyński

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz