poniedziałek, 29 czerwca 2026

TM-Semic: zdarzyło się w czerwcu - BATMAN 6/92

Jeszcze jeden post wspominkowy związany z czerwcem. A że za oknem w ostatnich dniach zrobiło się gorąco, to i komiks z gorączką w tytule wydaje się jak najbardziej na miejscu. 34 lata temu, w czerwcu 1992 roku, na polskim rynku pojawił się 19 już numer BATMANA od TM-Semic. Komiks ten wyróżniał się między innymi tym, że był jednym z tych nielicznych wydanych w naszym kraju, jakie zdobiła okładka autorstwa Mike'a Mignoli. Mignola + Batman to za każdym razem świetne połączenie, nawet jeśli możemy taki duet podziwiać jedynie na okładce, a nie wewnątrz komiksu.

Wewnątrz natomiast znajdziemy przedruk DETECTIVE COMICS v1 #583 - 584, które oryginalnie ukazały się w USA w lutym i marcu 1988 roku. "Fever" oraz "Fever Break!" to dwuczęściowa i zamknięta opowieść, w której debiutuje duet Brzuchomówca & Scarface, a w Gotham pojawia się nowy, niebezpieczny i bardzo szybki w działaniu narkotyk, czyli tytułowa "gorączka". Fabułę nakreślili wspólnie legendarni John Wagner i Alan Grant, zaś za ołówek odpowiadał norm Breyfogle.

Po zakończeniu dłuższej historii poświęconej Timowi Drake'owi/Robinowi, TM-Semic na jeden numer zrobił sobie przerwę od aktualnych wydarzeń i przeniósł czytelników w przeszłość, aby zaprezentować starcie Mrocznego Rycerza z zupełnie nowym przeciwnikiem, który z miejsca przypadł mi do gustu. Opowieść z udziałem Brzuchomówcy była niczym przyjemny seans dobrego filmu gangsterskiego, gdzie przez cały czas dzieje się coś ciekawego. Są strzelaniny, są efektowne starcia z udziałem Batmana i dilerów, Nietoperz poznający na własnej skórze działanie "gorączki", a przede wszystkim jest Scarface, który swoim wyglądem oraz sposobem postępowania generuje przerażenie oraz śmiech zarazem.

Bardzo ważnym elementem tego komiksu jest oczywiście oprawa graficzna, gdzie bryluje dobrze znany polskiemu czytelnikowi Norm Breyfogle, będący w tamtym czasie wręcz wyznacznikiem tego, jak powinno się przedstawiać komiksowego Batmana. Tutaj możemy podziwiać Norma na wczesnym etapie jego przygody z DC, gdzie doprecyzowywał i szlifował swój styl, który z czasem ewoluował i stał się jeszcze bardziej zachwycający. To nie znaczy jednak, że BATMAN 6/92 wizualnie jest na niższym poziomie, niż inne prace Breyfogle'a, po prostu jest trochę inaczej, ale dalej cudownie. W pierwszej części tusz na szkice Norma nakładał gościnnie Kim DeMulder, natomiast w drugiej jego częsty współpracownik na wczesnym etapie kariery - Steve Mitchell. Są subtelne różnice, ale dobrze mieć takie porównanie i spojrzenie, jak na przestrzeni miesięcy oraz lat zmieniał się i dojrzewał styl legendarnego Norma Breyfogle'a. Okładka do zeszytu 584 to już było jego oraz Dicka Giordano dzieło, które przypominam poniżej. Grafika całkiem spoko, ale porównując ze sobą obie okładki oryginalnych zeszytów cieszę się, iż polski wydawca zdecydował się jednak wybrać tę pierwszą od Mignoli. Co ciekawe, a co dziś byłoby niedopuszczalne, na żadnej z tych okładek nie pojawia się debiutujący w tej opowieści złoczyńca.

Mój egzemplarz BATMANA 6/92 ma już dosyć sfatygowaną okładkę i jest bardzo wyeksploatowany, co jest konsekwencją tego, iż za młodu bardzo chętnie i często po niego sięgałem, a do tego kiedyś musiałem go też odbić z rąk zazdrosnej młodszej siostry :D Wracałem kiedyś i wracam również teraz z dużą przyjemnością, bo to w moim osobistym rankingu może nie ścisła czołówka, ale z pewnością Top 10 bat-komiksów, jakie wydał u nas TM-Semic. Jak to się zwykło mawiać przy takich okazjach z nostalgią w głosie: "dziś już takich historii nie robią".

Dawid Scheibe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz