W ostatnich latach DC Comics nie wykazywało jakiejś szczególnej niechęci wobec crossoverów międzywydawniczych, a chyba najlepszym tego przykładem jest trylogia BATMAN/TEENAGE MUTANT NINJA TURTLES, ale i wiele innych tytułów. Dla mnie swoistym mini-żartem jest fakt, że ostatni crossover Conana, który miał miejsce jeszcze w Dark Horse Comics, to spotkanie z Wonder Woman. Liga Sprawiedliwości wydaje się być naturalnym kandydatem do tego typu wydarzeń, z czego niedawno skorzystało chociażby Boom! Studios, doprowadzając do spotkania Supermana i spółki z ekipą Power Rangers. I tu na scenę wchodzi, cały na biało, Jeff Lemire. Scenarzysta ten lubi sobie od czasu do czasu popracować dla Marvela czy DC, ale zdecydowanie najlepiej sprawdza się w ”swoich” dziełach. I jednym z nich jest właśnie znany także i na naszym rynku ”Czarny Młot”. Jak dotąd, chociaż wkrótce to się zmieni, napisał on wszystkie historie osadzone w tym świecie i nic dziwnego, że gdy w USA ogłoszono wydanie crossoverowej miniserii CZARNY MŁOT/LIGA SPRAWIEDLIWOŚCI: MŁOT SPRAWIEDLIWOŚCI, to właśnie on zasiadł za jej sterami. Zastanawiałem się mocno, czy będzie to tytuł bliższy temu, co określam jako ”właściwy Lemire”. Bo widzicie, bardzo często się zdarza, że gdy scenarzysta ten zasiada do komiksu z Marvela lub DC, to zwyczajnie leci w nim po linii najmniejszego oporu. Zaś swoje autorskie dzieła wypuszcza dopiero wtedy, gdy są dopieszczone na maxa i to właśnie one umieściły go w gronie najgorętszych nazwisk rynku komiksowego w USA. Niestety, moim zdaniem CZARNY MŁOT/LIGA SPRAWIEDLIWOŚCI: MŁOT SPRAWIEDLIWOŚCI to dzieło, które nie sprostało nadziejom.

