Seria SUPERMAN wydawana w
ramach Odrodzenia bardzo szybko stała się jedną z najlepszych, jakie aktualnie
ma w swojej ofercie DC. Jeśli mieliście okazję przeczytać pierwsze dwa wydania
zbiorcze, to istnieje duże prawdopodobieństwo, iż Was również wciągnęły i
oczarowały historie z udziałem superrodzinki, jakie od pewnego czasu skutecznie
serwują Tomasi i Gleason przy pomocy m.in. niezawodnego Douga Mahnke. Skoro
sięgneliście po kolejny tom to zakładam, że spodziewacie się przeczytać i
obejrzeć jeszcze więcej tego typu opowieści, gdzie w głównych rolach wystąpią
Clark, Lois oraz mały Jon. Cóż, nic z tych rzeczy. Wygląda na to, że osoby
odpowiedzialne za scenariusz postanowiły na chwilę odpocząć od typowo
rodzinnych klimatów i pokazać coś zupełnie z innej beczki, nie koniecznie dla
każdego i nie do końca tak zachwycającego, jak ich wcześniejsze prace na łamach
tego tytułu.
