Kolekcja DC BOHATEROWIE I ZŁOCZYŃCY jest interesująca m.in. pod tym względem, że oprócz przypominania dobrze znanych szerszej publiczności historii z udziałem tych najpopularniejszych postaci (co docenią oczywiście nowi czytelnicy), co jakiś czas serwują również zupełnie inne opowieści. A konkretnie takie, które dotykają tych mniej popularnych zakątków DCU i ich mieszkańców, o jakich istnieniu zdawało sobie sprawę do tej pory niewielu fanów w Polsce, i na które ja w przypadku tejże kolekcji czekam najbardziej. Seria STARMAN to właśnie jeden z tych tytułów, które do tej pory w naszym kraju były z różnych względów pomijane, a jak można się przekonać po lekturze tomu 18, zasługuje na to, aby na chwilę się przy nim zatrzymać i docenić pracę włożoną niemal trzy dekady temu przez jego twórców.
