Gdy Wielka Kolekcja Komiksów DC startowała i
ujawniona została cała zaplanowana sześćdziesiątka, tom poświęcony grupie Young
Justice w zasadzie automatycznie został włączony do grona tych tomów, które na
pewno kupię. Sporo dobrego słyszałem bowiem o komiksie autorstwa Petera Davida,
lecz tak na dobrą sprawę nigdy nie miałem okazji tego sprawdzić na własne oczy.
Wreszcie nadarzyła się okazja i podszedłem do lektury ICH WŁASNEJ LIGI z
obawami. Tytuł ten powstał pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego
stulecia, czyli pochodzi z czasów bardzo charakterystycznego i dość smutnego
dla amerykańskiego komiksu. Było już kilka chwalonych tytułów z mniej więcej
tego samego okresu, od których jednak mocno się odbiłem (chociażby JLA Granta
Morrisona). Jak więc wypadły w moich oczach wspólne przygody Robina, Superboy’a,
Impulse’a i reszty młodej ferajny? W dalszej części tekstu pojawiają się drobne spoilery, tak więc uwaga.
