Oj działo się i to sporo w
pierwszym sezonie serii o Halu Jordanie i Zielonych Latarniach autorstwa duetu
Morrison/Sharp. Widowiskowa akcja, dramaturgia, szaleństwo, chaos i nietypowe
kosmiczne (dosłownie i w przenośni)
perypetie głównego bohatera, które nie do końca były zrozumiałe i oczywiste dla
przeciętnego miłośnika Korpusu Zielonych Latarni i wszystkiego co z tą tematyką
związane. Komiks THE GREEN LANTERN miał jednak od początku w sobie to coś, co
sprawiło, że mimo momentami trudności w ogarnięciu tego co autor miał na myśli,
czytało oraz oglądało mi się to z całkiem dużą przyjemnością i nie mogłem
doczekać się kontynuacji. Sięgając po trzeci tom od Egmontu mniej więcej
spodziewałem się, co może zaoferować Grant w drugim sezonie, ale w praktyce
okazało się bardzo szybko, iż znów zostałem mocno zaskoczony. Kopara dosłownie
opadła z wrażenia w zderzeniu z pomysłami, jakimi sypnął mi w twarz duet
twórców.