niedziela, 15 lutego 2026

SUPERMAN TOM 3: RÓD BRAINIACA

Już od początku seria Superman Joshua Williamsona stanowiła spory element świeżości dla tej postaci, tak samo jak bliźniacza Action Comics, w której Johnson poszerza nasze czytelnicze pojęcie o Świecie wojny, dając jednocześnie metakomentarz wobec uchodźców i odbiorze ich obecności przez opinię publiczną. Ród Brainiaca jest swoistym crossoverem obu serii, w której to obaj autorzy łączą siły w celu opowiedzenia kolejnej historii o Brainiacu.

Album rozpoczyna się od  potyczki Człowieka ze stali z armią Czarnian, którą tytułowy złoczyńca wysyła na Supermana i jego bliskich. Superman przez to nie mierzy się z jednym Lobo, a z całą ich zgrają. Prowadzi to do totalnego chaosu, w którym wszyscy jego bliscy zostają porwani. Przez to łączy siły… właśnie z Lobo, aby pokonać i każdego z Brainiaców i najeźdźców z Czarni, i Lexa Luthora.

W komiksie mamy aż 7 zeszytów, po części z serii Action Comics i po części z Supermana, które oczywiście są bezpośrednią podwaliną pod nadchodzącą w następnych miesiącach Władzę absolutną. Jak to przypadło nawet na mikro crossover, historia jest spowita w lekkim chaosie i w dwóch różnych podejściach do postaci.

Supermanowe zeszyty pisane przez Williamsona są kosmiczną eskapadą Kal-Ela i Lobo w poszukiwaniu pomocy. W Action Comics autor z kolei skupia się dalej na rozwoju rodziny Supermana. W tych częściach historii najwięcej do pokazania ma Kara, która próbuje uwolnić się z uwięzi Brainiaca. Moce wszystkich zniknęły, zatem nikt nie jest w stanie wyjść z potrzasku.

Części związane z Action Comics jak zawsze okraszone są także w backupy, historie, które nie mają bezpośredniego wpływu na główną oś fabularną, ale są powiązane z wydarzeniami aktualnie prezentowanymi. Jak z reguły nie lubię takiego podejścia, ponieważ rozwadnia ono cały sens opowiadanej historii, a głównie tak odczytuję backupy w Detective Comics Rama V, tak tutaj są one podane stosunkowo zgrabnie.

Głównie zapada w pamięć krótka historia o Perrym White, który startuje na posadę burmistrza Metropolis, a którego przeciwnikiem jest niejaki Garon Blake, stojący w opozycji wobec komistów w mieście. Jest to mocna historia z wyraźnym przekazem o poszukiwaniu domu i tożsamości, a także pogoni za akceptacją w liberalnym świecie.

O ile też z reguły nie jestem fanem tego typu crossoverów przez niejednolitą szatę graficzną, tak tutaj za całość odpowiada Rafa Sandoval, a jedynie backupy są chwilowym odejściem od głównej kreski. Jak zawsze nie zawodzi, oddając szczegółowo postaci w wielu dynamicznych pozach. Sandoval proponuje mnóstwo świetnych projektów, jak chociażby statek Brainiaca, stanowiący ogromną, latającą w przestrzeni kosmicznej czaszkę.

Istotną rolę w historii gra także Lex Luthor i jego córka Lena, niegdyś jako niemowlę, uratowana przez Człowieka ze Stali. W tym wszystkim Williamson ponownie nadaje mu znacznie głębszego charakteru. Luthor poświęca pewne wartości, które mogą odbić się na kolejnych historiach, w których wystąpi.

Williamson w dużym skrócie stara się podomykać wątki, lecz momentami odczuwałem, że nie jest to tego typu historia, w której faktycznie odczujemy jakieś domknięcie serii. Kolejne zeszyty to bowiem tie-in do Absolute Power, w których zapewne będzie trochę mniej miejsca na historię.

To też niestety odczułem w Rodzie Brainiaca. Autor pomimo zaserwowania wielu ciekawych motywów (literalnie klony Lobo!), bardziej skupia się na wydarzeniu niż faktycznym pogłębieniu relacji dalej. Jeden backup dodaje trochę więcej do relacji Lexa i Leny, niemniej nadal jest to fragment, który mógłby znaleźć się w głównej osi fabularnej. Tym samym ostatnie strony napawają ogromną ciekawością, w tym bezpośrednie nawiązanie do Śmierci Supermana.

Superman: Ród Brainiaca można uznać za komiks przejściowy, lecz wpisujący się w stylistykę runu, który proponuje Williamson. Dalej ważnym motywem jest rodzina Supermana, a Lex Luthor nie sprowadza się tylko do roli złoczyńcy i jego tajny plan z każdym kolejnym zeszytem układa się coraz wyraźniej. Mimo to niestety dalej jej trochę do niektórych historii ostatnich lat, jak chociażby właśnie Supercorp, czy całe Action Comics Johnsona. Bardziej nastawia na to, co zobaczymy dalej w nadchodzących tomach, tym razem pod szyldem Władza absolutna.

---------------------------------------

Album dostaliśmy od wydawnictwa Egmont w celach recenzenckich, co nie ma wpływu na powyższą opinię.

Opisywany tom zawiera materiał z oryginalnych komiksów ACTION COMICS #1064 - 1066, SUPERMAN #13 - 15 oraz SUPERMAN: HOUSE OF BRAINIAC SPECIAL #1. Kupicie go m.in. w sklepie Egmontu oraz na ATOM Comics.

Autor: Wiktor Weprzędz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz