Start Odrodzenia w naszym kraju okazał się
momentem, w którym do oferty Egmontu trafiło kilka serii z DC Comics, których
spokojnie można było się nie spodziewać. Gdy wydawnictwo z pompą zapowiedziało
szesnaście tytułów, które ukażą się w 2017 roku, dla mnie niespodzianek było
kilka. Były to ACTION COMICS (bo nie sądziłem, że będą dwie serie z
Supermanem), AQUAMAN, NIGHTWING oraz NASTOLETNI TYTANI. Jako, że mój kontakt z
Odrodzeniem przed ukazaniem się komiksów od Egmontu był znikomy, o tych
ostatnich słyszałem głównie opinie mówiące o tym, iż jest to tytuł skierowany
do zdecydowanie młodszego odbiorcy od reszty zapowiedzianych tytułów z tej
linii. To akurat straszne mi nie było, ponieważ generalnie lubię tego typu
tytuły. Lubię także Damiana Wayne’a i w przeciwieństwie do (zapewne) większości
z Was, żywiłem do postaci tej takie uczucia zanim jeszcze stał się Robinem.
Decyzja o sięgnięciu po NASTOLETNICH TYTANÓW była więc podjęta niejako z
automatu i chociaż dziś trochę będę kręcić nosem, to jednak nie żałuję.
