Wyniki
sprzedaży I, VAMPIRE praktycznie od samego początku istnienia tej serii
spychało ją na szary koniec zestawienia pozycji z DCnU. Można było mieć
wszelkie podstawy do snucia przypuszczeń, że tytuł ten zostanie w
ekspresowym tempie skasowany. Stało się jednak coś bardzo nietypowego
jak na wydawnictwo nastawione na zysk, ponieważ seria utrzymała się na
rynku aż dwadzieścia miesięcy dzięki dobrym opiniom, jakie praktycznie
wszędzie zbierała. Joshua Hale Fialkov dostał niepowtarzalną możliwość
napisania zwięzłej i zamkniętej końcówki serii, a więc i także
doprowadzenia do rozwiązania wszelkich wątków. I nie wiedzieć dlaczego,
po dwóch bardzo dobrych tomach, I, VAMPIRE vol 3: WAVE OF MUTILATION po
prostu zawodzi. Dzieje się tak z kilku powodów, o których w recenzji tej
napiszę kilkanaście słów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joshua hale fialkov. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joshua hale fialkov. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 28 października 2014
niedziela, 26 października 2014
I, VAMPIRE VOL. 2: RISE OF THE VAMPIRES
Pamiętam dosyć dobrze, że recenzję poprzedniego tomu zbiorczego serii I, VAMPIRE kończyłem twierdzeniem, że nie jest to jedna z moich ulubionych serii nowego uniwersum DC. Lektura drugiego tomu utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że z moim gustem zdecydowanie jest coś nie tak. W odmętach DCnU, gdzie doza odwagi i oryginalności wyznaczana jest przed dobry w danym dniu humor edytora, I, VAMPIRE jawi się jako wyjątek potwierdzający regułę. Seria jest tak mocno oderwana od reszty uniwersum, że scenarzysta dostał naprawdę sporo swobody przy pisaniu kolejnych przygód Andrew Bennetta, z czego skwapliwie skorzystał. Wszystko ku uciesze czytelników, nielicznych niestety. I ku radości edytorów chyba także, bo kasację I, VAMPIRE odkładano w czasie bodaj dwukrotnie, by scenarzysta mógł dokończyć swe dzieło. Dziś parę słów o środkowej części tego, co Joshua Hale Fialkov nawywijał w tym tytule.
czwartek, 23 października 2014
I, VAMPIRE VOL. 1: TAINTED LOVE
Przyznam to szczerze: do I, VAMPIRE musiałem dojrzeć. Najpierw
walczyłem potwornie z pierwszymi dwoma numerami, które w żaden sposób
mi się nie podobały. Ostatecznie zrezygnowałem z tej pozycji po
wspomnianej parze zeszytów, lecz równocześnie zachwycałem się kolejnymi
numerami JUSTICE LEAGUE DARK. W końcu, gdy DC ogłosiło mały crossover
pomiędzy obiema tymi seriami, postanowiłem nadrobić pierwsze sześć
numerów I, VAMPIRE. Spodobało mi się na tyle, że szybko zapadła decyzja
o napisaniu tej recenzji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


