Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje dcnu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje dcnu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 listopada 2023

FLASH TOM 2 ZAĆMIENIE


Poprzedni wolumin Wally West musiał dzielić ze swoim przyszywanym wujkiem Barrym "nudziarzem" Allenem. ZAĆMIENIE jest już jednak pełnoprawnym tomem z najszybszym i zarazem najlepszym z Flashy. Niezmienne jest natomiast to, że scenarzysta Jeremy Adams to fan rudego sprintera, dający oznaki miłości do tej postaci na przestrzeni całego komiksu. Nie wiem, czy autor wspominał o tym w wywiadach, a zatem poniższy wniosek stawiam na bazie obserwacji, ale Adams musiał szczególnie upodobać sobie run Marka Waida z lat 90-tych. Podobnie jak on miesza dramat rodzinny z bombastycznymi przygodami, niecodziennymi lokacjami i grą o wysoką stawkę. Widać było to już w poprzednim tomie, tutaj jest tego jeszcze więcej.

czwartek, 6 maja 2021

BATMAN TOM 12: MIASTO BANE'A

W październiku 2017 roku miał premierę pierwszy tom BATMANA od Toma Kinga zatytułowany ,,Jestem Gotham’’. Dziś jest rok 2021 i na polski rynek trafiła ostatnia historia z Mrocznym Rycerzem od tego scenarzysty - ,,Miasto Bane’a’’. Przez całą serię pojawiały się duże wahania jakości poszczególnych opowieści. Jak ktoś kiedyś mądry powiedział - prawdziwego fabularzystę poznaję się po tym, jak kończy swoją serię/run. Nasuwa się jedno  pytanie: Czy Tom King należy do tej grupy osób?

niedziela, 28 marca 2021

FLASH FORWARD

Chłopiec do bicia

                                                     <KRYZYS BOHATERÓW - rzygam w środku>

Lubię... Wróć! Uwielbiam Wally’ego Westa. Odpowiada za to Geoff Johns. Gdy lata temu wróciłem do czytania komiksów wielka dwójka amerykańskich wydawnictw miała w swoim arsenale po jednym scenarzyście, który ogarniał najlepsze rzeczy w poszczególnych uniwersach. Marvel miał Briana Michaela Bendisa (który skończył się dla mnie w okresie, gdy wziął się za pisanie mutantów i nie wrócił już do dawnej chwały), a DC Johnsa. Czytałem wtedy wszystko z jego nazwiskiem na okładce: TEEN TITANS, JSA, GREEN LANTERN, BOOSTER GOLD i THE FLASH. Najszybszym Człowiekiem na Ziemi był wówczas Wally West i to on jest, był i będzie moim Flashem. To Wally był w składzie animowanego Justice League i przewijał się w innych komiksach, gdy tymczasem jego mentor Barry Allen wciąż jeszcze gryzł piach po heroicznej śmierci (pod koniec lat 80-tych ubiegłego wieku) w KRYZYSIE NA NIESKOŃCZONYCH ZIEMIACH. Johns postawił mocniej na akcent przeciwników Flasha, a ja zachęcony perypetiami Westa sięgnąłem po wcześniejszy głośny run Marka Waida, który wprowadził koncept Speed Force i rozbudował Flash Family. Gdy po ponad 20 latach Barry wrócił do życia, spodziewałem się, że będzie podobnie, jak miało to miejsce przy rezurekcji Hala Jordana, tj. będzie miejsce także dla innych Latarników. A tu figa. Wally został odsunięty na drugi plan, solową serię THE FLASH dostał Barry, a potem nastał FLASHPOINT. W New 52 nie było Wally’ego. Do czasu. Pod naciskiem fanów DC wprowadziło Wally’ego Westa – czarnoskórego nastolatka, który z moim ulubionym rudzielcem dzielił tylko imię. Zaorano całe dziedzictwo Flasha i Flash Family. 

czwartek, 21 stycznia 2021

POTWÓR Z BAGIEN SCOTTA SNYDERA


Filozoficzna naparzanka

Stanięcie w cztery oczy i zmierzenie się na pięści z legendarnie uznanym klasykiem to zdecydowanie jedno z najtrudniejszych zadań czyhających na twórców. Dzieje się tak z banalnie prostego powodu, dobrze znanego procesu: ekspansywnej projekcji klasycznej, kanonicznej wizji na wszystkie jej przyszłe a nawet przeszłe(!) odnogi. Dla lepszego zilustrowania i zrozumienia myśli można wytoczyć bardziej obrazową analogię osadzoną w świecie filmów i seriali. Każdy kto zarówno przeczytał jakieś dzieło oraz zobaczył jego kinową/telewizyjną adaptację z pewnością zdążył zauważyć, że wizualny wariant w swej bezgranicznej zaborczości prawie całkowicie pochłania tą literalną, przejmuje ją doprowadzając do sytuacji, w której nie jesteśmy już w stanie myśleć o konkretnych postaciach/scenach inaczej, niż przez pryzmat narzuconego przez jednego, czy drugiego filmowca obrazu lub kreacji danego aktora; patrz: seria Harrego Pottera i jej filmowy odpowiednik. Jednak nie tylko o samą formę chodzi, nie o samo medium transmisyjne. Bo to samo zjawisko zaobserwujemy w przypadku sytuacji gdy jedna (kilka)/pozycja (pozycji) wykazuje ponadprzeciętny poziom, i uznawana/ne jest/są za niekwestionowane arcydzieło/a. Fani jednocześnie chcą powtórzenia, chcą kolejnego dzieła tak udanego, tak kunsztownie stworzonego i wykonanego, które przyniosło by i zaoferowało te same emocje i wzruszenia, lecz zdają sobie także sprawę, że ponowne wskoczenie na ten pułap jest właściwie niemożliwe. Dlatego w swej sprzeczności  fantazjują o kontynuacji oraz modlą o jej brak mający zapobiec zepsuciu i skrzywdzeniu pierwotnej doskonałości. Lecz jest wiele twórców za nic mających kanoniczne świętości, nie bojących się pojedynku z zastygłym i marmurowo spiżowym widmem genialnego poprzednika, wręcz przeciwnie, lubiących zrzucać uznanych z ich zasiedzianych już miejsc na podium. Tacy odważni oraz ich twory zawsze i ciągle będą oceniane, analizowane w odniesieniu do tej "jedynej słusznej" opcji. Autorzy ci są na tak bardzo straconej pozycji, że nawet gdy obiektywnie stworzą dzieło bardzo dobre, które w alienacji i oderwaniu mogły by liczyć na dość pokaźne pochwały i krytyczne komplementy, właśnie przez owego mitycznego poprzednika oceny owocu ich wysiłków twórczych ulegną z góry sztucznemu zaniżeniu, tylko i wyłącznie z powodu, że nowy model nie jest tym samym co stary, bądź też przeciwnie - jest zbyt podobny do oryginału.  

wtorek, 27 października 2020

OMEGA MEN: TO JUŻ KONIEC

OMEGA MEN to pierwsza maksiseria w dorobku Toma Kinga i ostatnia, która doczekała się polskiego wydania. Nie jest to dzieło idealne, ale zdecydowanie zasługujące na uwagę.

niedziela, 27 września 2020

DCEASED: UNKILLABLES

Nie powinno być chyba dla nikogo zaskoczeniem, że pisany przez Toma Taylora DCEASED okazał się dużym sukcesem wydawniczym i powstanie kontynuacji było tak naprawdę tylko kwestią czasu. W polskiej wersji językowej będziemy mogli zapoznać się z tym komiksem już pod koniec listopada, a zachęcającą do kupna, recenzję oryginalnego wydania napisałem kilka miesięcy temu (klik). Dzisiaj słów kilka na temat drugiego rozdziału tej historii, który od niedawna jest dostępny w formie zbiorczej, i który stanowi swoisty pomost pomiędzy DCEASED a ukazującą się aktualnie w USA mini serią DCEASED: DEAD PLANET. Oprócz tego równolegle można śledzić także serię digital first - DCEASED: HOPE AT WORLD'S END, która jeszcze mocniej rozwija temat wirusa i skupia się na kolejnej grupie bohaterów oraz złoczyńców. Jeśli czytaliście pierwszą mini i do tego jesteście fanami Taylora (a ktoś nie jest?), to sięgnięcie po dalszy ciąg jest oczywistą oczywistością.

czwartek, 23 lipca 2020

MULTIWERSUM

Niedawno Egmont wypuścił na nasz rodzimy, polski rynek niemały pod względem objętości, wręcz ceglasty rarytas dla fanów komiksów — a mianowicie MULTIWERSUM Granta Morrisona. Tego szkockiego pochodzenia jegomościa raczej nie trzeba przedstawiać żadnej osobie, która choć minimalnie liznęła świata rysunkowych opowieści. To jeden z gigantów tego rynku, za swoje zasługi doceniony i odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego przez samą monarchinię brytyjską Elżbietę II. Jego twórczość na stałe weszła na półkę z napisem klasyka, kanon; stanowiąc pewnego rodzaju kamienie milowe w sposobie opowiadania i konstruowania narracji — to właśnie on odpowiada za takie tytuły jak DOOM PATROL, ANIMAL MAN czy INVISIBLES. Morrison w swoim twórczym życiu nie ograniczył się wyłącznie do jednego medium, komiksów, lecz swoich sił spróbował także w dramatopisarstwie. Jest autorem dwóch sztuk wystawionych przez Oxygen House podczas festiwalu sztuki Edinburgh Fringe. Pierwsza z nich — Red King Rising (1989) - dotyczyła relacji między Lewisem Carrollem i Alice Liddell. Z kolei Depravity (1990) przedstawia losy słynnego okultysty Aleistera Crowleya. Spektakle zostały nagrodzone i zdobyły takie wyróżnienia jak: Fringe First Award, Independent Theatre Award za rok 1989 oraz Evening Standard Award for New Drama.

czwartek, 11 czerwca 2020

FROM BEYOND THE UNKNOWN GIANT #1


Dziś w roli głównej występuje komiks z cyklu 100-PAGE GIANT, do jakich często i chętnie zaglądam. Jak pewnie dobrze wszyscy Wiecie, są to pozycje premierowo pojawiające się w sieci sklepów Walmart, a po jakimś czasie stają się dostępne również dla szerszej grupy odbiorców. Oprócz nowych historii zawierają standardowo także przedruki opowieści sprzed kilku lat, czy kilkunastu lat, stanowiących większą część poszczególnego numeru. Oprócz powiększonych objętościowo zeszytów z udziałem swoich najpopularniejszych bohaterów, od pewnego czasu DC wydaje również okazjonalnie w tym samym cyklu i formacie antologie. Jedna z nich, ze względu na swoją zawartość, od razu przykuła moją uwagę. Poświęcona jest ona rzeczom dotyczącym kosmicznego zakątka DCU, czyli tego wszystkiego, co od dawna stanowi dla mnie najciekawszą część oferty wydawnictwa. Nie mogłem zatem odmówić sobie zakupu, zwłaszcza że cena takich gigantów, wynosząca 5 dolarów za niecałe 100 stron, jest bardzo przystępna dla kieszeni.

czwartek, 14 listopada 2019

GREEN ARROW


Prosty tytuł, nieskomplikowana okładka, ale w środku wcale nie taka banalna historia.

Egmont zaskoczył tą zapowiedzią dużą liczbę czytelników, w tym moją skromną osobę, decydując się wydać u nas cały run Jeffa Lemire'a i Andrei Sorrentino, jaki obaj stworzyli kilka lat temu w ramach serii GREEN ARROW. I to od razu w jednym, wypasionym tomie! Wydawało się, że temat New 52 jest już w przypadku tego wydawcy całkowicie zamknięty, a tymczasem w nasze ręce trafia taka sympatyczna niespodzianka. Jest to jeden spośród tych wysoko cenionych i wartościowych runów, jakie ujrzały światło dzienne w okresie znanym jako Nowe DC Comics, i których za pierwszym razem w polskiej wersji językowej zabrakło. Na szczęście jedna z tych zaległości została właśnie nadrobiona, a skoro na okładce widnieje nazwisko Lemire'a, to już jest chyba dla wielu wystarczający powód, aby dać jego wersji Szmaragdowego Łucznika szansę.

środa, 23 stycznia 2019

EARTH 2: SOCIETY VOL. 4: LIFE AFTER DEATH

Jak widzicie na DCManiaku jest wiele różnych typów tekstów. Co prawda wszystko kręci się wokół amerykańskiego wydawnictwa DC Comics, aczkolwiek jest sporo różnych form wyrazu. Są ciekawe recenzje serii komiksowych, tych popularnych i tych trochę mniej. Tworzone są cotygodniowe przeglądy informacji na temat komiksów i seriali. Od czasu do czasu pojawiają się też jakieś rankingi czy podsumowania. Materiały są na tyle zróżnicowane, że o dziwo jest też miejsce na moją grafomanię o jakimś tytule w alternatywnym Świecie. Cóż więcej mogę dodać? Jeśli macie ochotę przeczytać opinię o komiksie, którego nazwa jest w nagłówku, zapraszam do rozwinięcia tekstu.

środa, 17 października 2018

EARTH 2: SOCIETY VOL. 3: A WHOLE NEW WORLD

Nie jestem i nie byłem miłośnikiem serialu "Czterej Pancerni i Pies". Być może mój gust jest niereprezentatywny, ale jedyną rzeczą, która mi się w nim podobała była piosenka z czołówki. Piszę o tym dlatego, że słowa tego utworu według mojego subiektywnego odczucia, poprzez swój nastrój pasują do omawianego tutaj komiksu. Mimo tego, że powstał on wiele lat później w zupełnie innym kręgu kulturowym oraz nie jest jakkolwiek inaczej powiązany z wspomnianym serialem. Kiedy czyta się trudne przygody mieszkańców Ziemi-2, aż można sobie zanucić „Deszcze niespokojne potargały sad, a my na tej wojnie ładnych parę lat...”.

wtorek, 27 marca 2018

EARTH 2: SOCIETY vol. 2: INDIVISIBLE

Jako okazjonalny recenzent komiksów, mogę powiedzieć, że mam w sobie coś z hipstera. Twierdzę tak, ponieważ w dużej części piszę o komiksach DC, które ani nie miały bardzo dużej popularności, ani nie były jakoś szczególnie chwalone. Tak samo jak seria EARTH 2: SOCIETY, która wystartowała w połowie 2015 roku. Ponad dwa lata później, doczekała się ona na blogu recenzji pierwszego wydania zbiorczego. Zapraszam, do recenzji kolejnego tomu, na którą prawdopodobnie mało kto liczył.

sobota, 30 grudnia 2017

HARLEY QUINN tom 6: CAŁA W CZERNI, BIELI I CZERWIENI

Jeśli czytaliście moje recenzje dwóch poprzednich tomów przygód Harley Quinn, zapewne pamiętacie, iż delikatnie mówiąc, do gustu mi one nie przypadły. Do samego końca mocno liczyłem na to, że oceną ostatniej odsłony cyklu zajmie się ktoś inny z DCManiaków. No niestety, obowiązek ten spadł jednak na mnie i do lektury komiksu zabierałem się jak pies do jeża. Tymczasem lektura wcale nie okazała się tak bolesna. Co więcej, w kilku momentach naprawdę mi się podobało. I w sumie dobrze, ponieważ komiks, który zaraz pokrótce omówię, jest w końcu pożegnaniem z rozpoczętą w marcu 2013 roku linią ”Nowe DC Comics”.

niedziela, 12 listopada 2017

EARTH 2: SOCIETY vol. 1: PLANETFALL

Nie tak dawno, bo około dwa lata temu, DC wyszło z inicjatywą o nazwie: DC You , polegającej na wypuszczeniu większej ilości nowych serii. Wśród nowości były takie tytuły jak: OMEGA MAN, JUSTICE LEAGUE 3001, PREZ czy BLACK CANARY. Jedna z wydanych wtedy serii nazywała się EARTH 2: SOCIETY. Chętnych zapraszam do recenzji jej pierwszego tomu

niedziela, 10 września 2017

BATMAN TOM 10: EPILOG

Seria BATMAN z Nowego DC Comics (New 52) właśnie zakończyła swój cykl wydawniczy w Polsce. Minęły już cztery lata od pierwszego tomu tej serii na polskim rynku. Dziwić się można, jak bardzo przez te lata zmienił rynek komiksowy. Ale czy warto było tyle czekać na ostatni album serii?

sobota, 2 września 2017

WIECZNI BATMAN I ROBIN - TOM 2

Tom 1 WIECZNYCH BATMANA I ROBINA, zrecenzowany u nas nieco ponad dwa miesiące temu, otrzymał ode mnie szereg pochwał i wysoką ocenę 4+/6. Teraz zasiadam do recenzji 2 tomu i bardzo trudno mi ją napisać. Dlaczego? Zapraszam do rozwinięcia.

wtorek, 15 sierpnia 2017

czwartek, 3 sierpnia 2017

HARLEY QUINN TOM 5: JOKER NIE ŚMIEJE SIĘ OSTATNI


Nie powiem może by na moją głowę posypały się gromy, ale po recenzji poprzedniego tomu serii HARLEY QUINN mojego autorstwa pojawiło kilka głosów wyrażających niezadowolenie z faktu, jak nisko oceniłem DO BRONI! Pomyślałem sobie więc, że może faktycznie nieco przesadziłem, może tamtego dnia humor mi nie dopisywał lub też po prostu nie odnalazłem geniuszu zawartego na kartach tamtego komiksu. Nieco wbrew mej woli, przyznaję, kolejna odsłona przygód panny Quinn także trafiła w moje recenzenckie łapska i jej obrońców ponownie rozczaruję. W moich oczach nie tylko poprawy nie ma, ale w zasadzie jest nawet gorzej.

Aha, tym razem zastosowałem nieco inną taktykę i recenzja jest odrobinę spoilerowa. Zatem czytacie dalszy ciąg na własną odpowiedzialność.

niedziela, 30 lipca 2017

FLASH TOM 5: LEKCJE HISTORII

Z całkiem niezłego runu Manapula przechodzimy do nowego scenarzysty i rysownika. Jednocześnie jest to ostatni tom Flasha z New52 wydany w Polsce, mimo sporego wpływu następnych odsłon na zapowiedzianą już w naszym kraju serię Flasha z Rebirth. Czy Egmont wybrał dobry komiks na zakończenie? Zdecydowanie tak.