poniedziałek, 26 czerwca 2017

WIECZNI BATMAN I ROBIN - TOM 1

W 2014 roku obchodziliśmy 75-lecie pojawienia się w komiksach Batmana i z tej okazji DC Comics zaprezentowało nam cotygodniową serię BATMAN ETERNAL, w Polsce wydaną pod tytułem WIECZNY BATMAN (recenzję pierwszego tomu znajdziecie tutaj). Pozycja musiała sprzedać się zadowalająco, gdyż rok później DC uderzyło w podobne tony, proponując kolejny tygodnik, tym razem z okazji 75-lecia Robina: BATMAN & ROBIN ETERNAL. Niniejszy artykuł stanowi recenzję I tomu polskiego wydania pod tytułem WIECZNI BATMAN I ROBIN. Zapraszam.
Dobrym początkiem recenzji będzie wyjaśnienie, czym ten komiks jest, a raczej czym nie jest. Po pierwsze, chociaż można się w internecie spotkać z takimi opiniami, nie jest on kontynuacją WIECZNEGO BATMANA - to zupełnie nowa historia, nijak nie odwołująca się do wydarzeń przedstawionych w w/w komiksie. Co więcej, nie można jej nawet nazwać spadkobiercą duchowym - WIECZNY BATMAN był epickim eventem w rodzaju tych, po których nic nie jest takie jak dawniej, z kolei WIECZNI BATMAN I ROBIN to opowieść na dużą mniejszą, wręcz kameralną skalę, przynajmniej na razie. Po drugie, nie jest to żadna próba nowego spojrzenia na postać Robina czy jego współpracę z Batmanem - zamiast tego stanowi ona coś pomiędzy listem miłosnym do klasycznego wizerunku Cudownego Chłopca a pochwałą tego, jak postacie Robinów ewoluowały w New52.
Głównymi bohaterami tej historii jest właśnie trójka oryginalnych Robinów: Dick Grayson, Jason Todd i Tim Drake (Damiana Wayne w ogóle tu nie ma, a Robini Duke'a Thomasa pojawiają się wyłącznie w epizodycznym występie); początkowo to były Nightwing, a obecnie Agent 37 (bez chociażby pobieżnej znajomości panującego wtedy statusu quo pierwszego Cudownego Chłopca rozpoczęcie lektury WIECZNYCH BATMANA I ROBINA może być nieco dezorientujące) był kreowany na pierwszoplanową postać serii i w zasadzie tak właśnie jest, ale moim zdaniem zdecydowanie najlepiej pisany jest Red Hood (kapitalne są zwłaszcza jego relacje z pozostałą dwójką). Poza tym sporą rolę odgrywają Harper Row/Bluebird i debiutująca w New52 Cassandra Cain - jako, że komiksy zacząłem na poważnie czytać właśnie od startu New52, nie jestem w stanie określić, czy ta ostatnia spodoba się licznym fanom swojej starej wersji (dla mnie była w porządku). Inną postacią przywróconą do continuum w WIECZNYCH jest Azrael, ale jego występ ogranicza się na razie do zaledwie kilku stron (podobnie jest w przypadku Bane'a i Scarecrowa). Więcej miejsca poświęcono głównym złoczyńcom serii, czyli Orphanowi/Davidowi Cainowi i przede wszystkim Matce - handlarce ludźmi, która funduje małym dzieciom wielką traumę, która ma je jakoby wzmocnić i pozwolić jej ukształtować ich na osoby idealne dla jej klientów. Jest ona bardzo interesującą personą, którą po pierwszym tomie wciąż otacza mgła tajemnicy (np. nie znamy jeszcze jej originu), a dodatkowo jej obecność budzi ważne pytania: Czy Batman nie zrobił czasem Dickowi krzywdy, biorąc go pod swoje skrzydła? Czy nie robi on Robinom w zasadzie tego samego, co Matka swoim Dzieciom? I czy wreszcie Nietoperz sam nie skorzystał z jej usług, szukając kolejnych Cudownych Chłopców? Dwa pierwsze pytania pozostają do samodzielnego przemyślenia, odpowiedź na ostatnie poznamy zapewne w kolejnym tomie.
Jako się rzekło, seria wychodziła w trybie tygodniowym, co oznacza między innymi, że pracowało nam nią liczne grono scenarzystów i rysowników - w 12 numerach tworzących ten tom mamy 6 zespołów twórców, z których każdy odpowiedzialny jest za dwa zeszyty (co ciekawe, nie ma wśród nich Scotta Snydera, mimo że to on, wraz z Jamesem Tynionem IV, jest wymieniany jako pomysłodawca i koordynator całości). Często w takich wypadkach doświadczamy sporych skoków jakościowych pomiędzy kolejnymi częściami historii, ale na szczęście tutaj czegoś takiego nie zaobserwowałem - każda osoba pracująca nad WIECZNYMI prezentuje równy poziom. Jeśli miałbym się do czegoś tutaj przyczepić, to do zatrudnienia Tony'ego S. Daniels - oczywiście jest on bardzo dobrym rysownikiem, ale jego styl znacznie różni się od pozostałych, bardziej do siebie podobnych. Scenariusz jest z kolei niezły, aczkolwiek nie genialny czy bardzo dobry - nie ma co jednak ukrywać, że tytuł ten postaciami i ich relacjami, a nie historią stoi, a te są przedstawione w sposób wzorowy.
Na koniec jak zwykle muszę ponarzekać trochę na tłumaczenie. Ponownie (taki egmontowy standard) należy zganić tłumaczy za hiperpoprawność i nadużywanie wołacza, który w zasadzie wyszedł już z codziennego użytku i który naprawdę źle wygląda stosowany do anglojęzycznych przydomków. Ponadto, chociaż doceniam wierność tłumaczenia, czasem przydałoby się zadbać o to, by było ono nieco piękniejsze: np. tekst "Kiss me, sexy Batman" brzmi ok po angielsku, ale jako "Całuj, seksowny Batmanie" wywołuje jedynie zażenowanie.
Ostatecznie komiks ten oceniam jako naprawdę niezły, zwłaszcza dla fanów Robinów. Ze względu na ciekawe postacie i niezłą warstwę scenariuszową-rysunkową osobiście go polecam i chociaż nie jest to pozycja typu "trzeba przeczytać", dostarcza sporej dozy rozrywki i nieco tematów do przemyśleń.
Ocena: 4+/6.

Tom zawiera pierwsze 12 (z 26) zeszytów serii BATMAN & ROBIN ETERNAL plus ośmiostronicowy wstęp z BATMAN: ENDGAME SPECIAL EDITION. Serdecznie dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Tę i inne pozycje z Nowego DC Comics możecie kupić w sklepie Atom Comics.

3 komentarze:

  1. Dzięki za recke :)
    Mam tylko takie pytanie odnoście kolejności czytania końcówki Batmana z New52: jak najlepiej czytać te serie???
    Bo znalazłem gdzieś taką kolejność:
    - Batman tom 8
    - Wieczni Batman i Robin tom 1
    - Wojna Robinów
    - Wieczni Batman i Robin tom 2
    - Batman tom 9 i 10

    Czy faktycznie najlepiej czytać w tej kolejności czy może jednak lepiej czytać seriami (Batman 8-10, Wieczni Batman i Robin i na końcu Wojna Robinów) czy może jeszcze jakoś inaczej???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej taka kolejność jak ,,gdzieś"znalazłeś. Chociaż przeczytasz jak to nazwałeś seriami i tez ogarniesz temat.

      Usuń
    2. Jeśli chcesz kompletną chronologię, to by trzeba było to rozpisać stronami ;). Wojna Robinów dzieje się już jednak po głównej linii fabularnej Wiecznych.

      Usuń