poniedziałek, 26 czerwca 2017

WKKDC #22 - ODWAŻNI I NIEZŁOMNI: WŁADCY LOSU

Jestem strasznym fanem współpracy bohaterów. Lubię, kiedy dwaj, na pierwszy rzut oka zupełnie odmienni bohaterowie łączą siły, dlatego jak najszybciej poleciałem do kiosku z zamiarem zakupienia ODWAŻNI I NIEZŁOMNI: WŁADCY LOSU. Jest to kilka zeszytów serii BRAVE AND BOLD, który to tytuł z wieloletnią tradycją przedstawia rozmaite przygody współpracujących ze sobą bohaterów z różnych serii. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że warto kupić ten tom z Wielkiej Kolekcji Komiksów DC. Za historię odpowiedzialny jest Mark Waid , a za rysunki George Perez.

Historia rozpoczyna się gdy Batman i Green Lantern (Hal Jordan) znajdują takie same ciało w Jaskini Nietoperza oraz przestrzeni kosmicznej. Gdy wychodzi na jaw, że pojawiło się ono także w wielu innych miejscach, rozpoczynają śledztwo na temat denata. Sprawa ta dociera do luksusowego kasyna, którego właścicielka próbuje zniszczyć księgę losu. Artefakt, w którym znajduje się wiedza o teraźniejszości, przeszłości i przyszłości. Bohaterowie łączą siły z innymi herosami, takimi jak Supergirl, Blue Beetle, Lobo, by odzyskać księgę z rąk sił zła, które jednocześnie czai się na nich i zagraża ich życiom. 

Historię przeczytałem za jednym zamachem. Naprawdę mnie wciągnęła, trudno było się od niej oderwać. To wielki plus dla Marka Waida, ostatnio trudno mi się tak wciągnąć w historię. Minusem według mnie jest brak zagrożenia. Wszyscy mówią o tym, jak księga losu jest niebezpieczna, jak trzeba ją pilnie znaleźć, by uniknąć ogromnej katastrofy, ale trudno było to odczuć. Można pomyśleć, że w tego typu historiach ma końcu zawsze jest tak, iż na końcu bohaterowie triumfują. Jednak można zorganizować to tak, by czytelnik mógł poczuć powagę sytuacji, obawę przed utratą księgi i potencjalnymi tego konsekwencjami. Kilka razy zdarzyło się podczas lektury, że pogubiłem trochę wątki. Druga, już mniejsza sytuacja związana jest z Blue Beetlem, którego, według mnie, wątek został przycięty przez scenarzystę. Stało się coś z Batmanem po raz drugi, a on stoi jak wryty. I tyle, na tym się kończy jego udział w komiksie. Zamiast rozwoju sytuacji, przeskok do kolejnego wątku.   

W tym komiksie furorę robią relacje pomiędzy bohaterami. Batman i Green Lantern w początkowym zeszycie mają fajnie przedstawione relacje. Szczególnie sytuacja w kasynie przypadła mi do gustu. Widać, że panowie darzą siebie wzajemnym szacunkiem. Kadry z ich udziałem są bardzo satysfakcjonujące. Relacja, przy której miałem uśmiech na twarzy to GL i Supergirl. Na początku Kara rozmawia z nim tak, jakby go podrywała. Hal czuje się tym skrępowany, więc stara się unikać rozmowy z ową bohaterką. Przyjemnie rozbawiła mnie ta sytuacja i myślę, że byłbym w stanie kupić dla niej cały album.

Myślałem, że rysunki Pereza nie przypadną mi do gustu, stało się jednak coś zupełnie odwrotnego. Jego styl spodobał mi się, zwłaszcza to, jak rysował Batmana. Rysunki wiernie oddają emocje towarzyszące bohaterom. Bardzo dobrze wykonał swoje zadanie także w kwestii scen walki. Widać na nich wysiłek walczących, unoszące się w powietrzu odłamki pokazują, jak ważne są szczegóły dla tego rysownika. Antagoniści wyglądają  lekko obleśni. Okładki oczywiście są ładne, a najbardziej spodobały mi się dwie, na których gości Supergirl. Jednak to nie ona jest głównym powodem tego stanu rzeczy, chodzi o całokształt, świetna atmosfera i zgranie na nich. Pierwsza jest lekko romantyczna, a na monitorach widzimy innych bohaterów. Na drugiej, poza Supergirl, znajduje się Lobo. Trzyma się on swojego motocykla, który prowadzony jest przez naszą bohaterkę. Przyczepić mogę się do doboru kolorów, który miejscami okazał się niezbyt fortunny. Sporo zbyt jasnych, rażących w oczy rysunków.

Dodatkowy zeszycik z lat 60 jest w miarę okej. Rysunki proste tak samo, jak historia. Przeczytałem, powiedziałem sobie pod nosem, że jest w porządku i bez żalu odłożyłem na półkę. Dodatek pasuje do głównej historii i na szczęście nie był zbyt długi. Dzięki temu nie był męczący.

Jeszcze raz powtórzę, warto wydać te 40 złotych dla tej historii. Jest ona jak letni, dobry, lekki kinowy hit. Jak zwykle w tym miejscu chciałbym zaprosić do wymiany zdań w komentarzach.

Opisywane wydanie zawiera materiał z komiksów BRAVE AND BOLD vol. 2 #1 - 6 oraz BRAVE AND BOLD vol. 1 #50.

Maciej Matusz

2 komentarze:

  1. Bardzo mnie wciągnął ten komiks. Relacja Kary i Lobo jest przecudowna, przekomiczna i wcale nie przekombinowana ;) Na naszym blogu zachwycam się Władcami losu - bo jest czym :D

    OdpowiedzUsuń