wtorek, 20 czerwca 2017

MŁODZI TYTANI: ZDRADZIECKI PAKT (Wydanie DVD)

MŁODZI TYTANI: ZDRADZIECKI PAKT to kolejna produkcja osadzona w animowanym uniwersum DC Comics. Tym razem zostaliśmy zaskoczeni, ponieważ wreszcie doczekaliśmy się tytułu, w którym nie pojawia się Batman ;) Twórcy filmu wzięli na warsztat jedną ze zdecydowanie najsłynniejszych historii z udziałem Tytanów i najwyższa pora zastanowić się nad tym, jak zrealizowali postawione przed nimi zadanie.

Nightwing powrócił do składu Tytanów i zastał grupę mocno odmienioną. Dowodzona przez jego życiową partnerkę Starfire ekipa zmaga się nie tylko z kolejnymi przeciwnikami, ale także z własnymi problemami. Jednym z nich jest nowa członkini grupy – potężna Terra, za którą unosi się gęsta mgła tajemnic. Dziewczyna zdecydowanie wpłynie na dalsze losy grupy, a ponieważ na horyzoncie widać już kolejne zagrożenia ze strony Brother Blooda oraz Deathstroke’a, Tytanów czeka jedno z najtrudniejszych starć w ich historii. Być może nie wszyscy z nich doczekają ich końca.

MŁODZI TYTANI: ZDRADZIECKI PAKT to ekranizacja komiksu dość typowa dla tego, co w większości dotychczas zaprezentowało nam animowane uniwersum DC. Kręgosłup danej historii jest mniej więcej taki sam jak w materiale źródłowym, lecz wokół niego pojawia się mnóstwo zmian. Mamy tu więc do czynienia z zupełnie innym składem Tytanów niż w komiksie, w związku z czym przedstawiane nam są inne wątki poboczne. Obecność Damiana Wayne’a wymusiła przy okazji nawiązania do wcześniejszych produkcji z tego świata. Całość oczywiście musiała zostać mocno uwspółcześniona, wszak komiks ukazał się w 1984 roku. To jednak wszystko zaledwie szczegóły. Sprawdźmy zatem, jakie wrażenia pozostawili po sobie twórcy MŁODZI TYTANI: ZDRADZIECKI PAKT. Otóż, wydaje mi się, że będę w znakomitej mniejszości, ale chociaż animacja wcale mnie nie powaliła na kolana, daleki jestem też od jej krytykowania.

Moim największym zastrzeżeniem do tej animacji jest to, co spokojnie można też podczepić pod większość poprzednich przedstawicieli animowanego uniwersum DC, jeśli nie wszystkich. Mianowicie tak naprawdę nie wiem do kogo skierowany jest film MŁODZI TYTANI: ZDRADZIECKI PAKT. Ze względu na podejmowaną tematykę czy też niektóre sceny przemocy, zdecydowanie nie jest to coś dla widzów nieletnich. Ci starsi jednak mogą odbić się z kolei od naiwności niektórych wątków, prowadzonych tak, jakby to jednak był film dla dwunastolatków, zawartej w nich łopatologii i ogólnego poczucia braku chęci przeskoczenia pewnych ograniczeń, które twórcy jakby wręcz sami sobie narzucili. W efekcie MŁODZI TYTANI: ZDRADZIECKI PAKT stoi w swoistym rozkroku i nie mogąc się na nic zdecydować, animacja przez moment nawet nie łapie charakterności i nie ma w sobie niemal niczego, co mogłoby być zapamiętane na dłużej.

Poszczególne postacie przedstawiono całkiem nieźle i w zgodzie z ich komiksowymi odpowiednikami. Starfire ma zabawne problemy ze zrozumieniem zawiłości ludzkiej mowy, Robin jest dupkiem, Beast Boy jest tym roztrzepanym zgrywusem, a Nightwing co rusz zapomina, że nie jest liderem ekipy. Wspólne sceny Tytanów fajnie wypadają, momentami czuć chemię między poszczególnymi członkami grupy i jeśli musiałbym się do czegoś przyczepić, to do tego, że nie ma tutaj niczego, czego byśmy wcześniej nie widzieli. Także i przeciwnicy Tytanów raczej nie wychodzą po za to, czego się po nich spodziewamy. Brother Blood jest po prostu jednoznacznie zły, jego motywacje są proste i dość oklepane, lecz nie raziło mnie to zbyt mocno. Nieco więcej charakteru otrzymał Deathstroke i w moich oczach był zdecydowanie najbardziej charyzmatyczną oraz poprawnie prowadzoną postacią w MŁODZI TYTANI: ZDRADZIECKI PAKT, lecz z kolei jemu trzeba przypisać, że otrzymał kilka scen z udziałem Terry, które były dość niesmaczne. Ogólnie pod kątem fabuły animacja niczego nie urywa, ale jest zwięzła, bez większych dziur logicznych i przedstawiono ją tak, że nie zgrzytałem zębami przez tych osiemdziesiąt minut.

Jeśli chodzi o styl animacji, to znów mamy tu do czynienia z typowym przedstawicielem animowanego uniwersum DC. W recenzji wcześniejszej animacji  Krzysiek Pielaszek na to narzekał, lecz mnie osobiście wcale nie przeszkadza styl, w jakim prezentowane są kolejne filmy. Nie jest to oczywiście poziom mistrzowski, lecz nie licząc pewnych fragmentów BATMAN: ZABÓJCZY ŻART, oglądało mi się kolejne animacje bez zgrzytania zębami.

Wydanie DVD od Galapagos to wydawniczy standard. Otrzymujemy zatem animację z lektorem lub napisami, a także w wersji dla niesłyszących. Zabawny jest fakt, że napisy możecie wybrać sobie w wersji polskiej, węgierskiej oraz chińskiej. Interesujący dobór krajów. MŁODZI TYTANI: ZDRADZIECKI PAKT oglądałem jedynie z napisami, więc mogę się wypowiedzieć tylko na ich temat. Tłumacz poradził sobie nieźle, błędów właściwie nie zauważyłem żadnych, udało mu się nawet całkiem fajnie przełożyć gry słowne, przy których gubiła się Starfire. Dodatków wielu nie uświadczycie i to też jest standard.

Jeśli zdecydujecie się sięgnąć po MŁODZI TYTANI: ZDRADZIECKI PAKT, nie oczekujcie cudów. Mnie animacja podobała się całkiem, całkiem, ale wiem, że jestem raczej w mniejszości ze swoją opinią. Dla mnie nie było to żadne mistrzostwo świata, ale też nie żałuję tych osiemdziesięciu minut, które poświęciłem na obejrzenie animacji.

------------------------------------------------------------------------

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękujemy Galapagos Films.

1 komentarz:

  1. To był tak fajny film, że już nie pamiętam o czym był...

    OdpowiedzUsuń