Recenzja zaktualizowana w lipcu 2022, po przeczytaniu wydania polskiego tego komiksu.
Dzisiejsza recenzja to powrót do tzw. murphywersum, czyli stworzonego przez Seana Murphy'ego alternatywnego batmanowego świata, jaki zainicjowany został na kartach BIAŁEGO RYCERZA. W kwietniu 2021 w naszym kraju ukazał się sequel tej historii, ale to zdecydowanie nie koniec, gdyż Murphy otrzymał zielone światło odnośnie ewentualnych kontynuacji i wszelkich spin-offów, skupiających się na wybranych bohaterach i tworzonych przez zaproszonych artystów. Jest to ruch ze wszech miar oczywisty, zważając na duże zainteresowanie dwiema dotychczasowymi tomami, starając się wycisnąć z kury znoszącej złote jajka ile tylko się da. Pierwszym tego typu projektem jest mini seria poświęcona Harley Quinn, której premierę w formie zbiorczej zaplanowano w USA na koniec czerwca 2021, a ja miałem przyjemność przyswoić ją już sobie wcześniej w wydaniach zeszytowych. Nieprzypadkowo użyłem słowa 'przyjemność', bo czasu spędzonego na lekturze omawianego komiksu do zmarnowanych z pewnością nie zaliczę.
