Człowiek w życiu podejmuje różne dziwne decyzje. Ja na
przykład kilka lat temu, kierowany jakimś totalnym zaćmieniem umysłu,
sprzedałem komplet dziesięciu tomów SKALPU i naprawdę nie potrzebowałem wiele
czasu, by zacząć tej decyzji bardzo mocno żałować. Potem przychodzi rok 2015 i
pojawia się zapowiedź publikacji tego tytułu przez wydawnictwo Egmont i to od
razu w wersji odpowiadającej amerykańskiemu wydaniu deluxe. Ucieszyło mnie to
niezmiernie, zaś gdy to właśnie mnie przypadła recenzja trzeciego tomu, radość
jest jeszcze większa. Dlaczego?
