Najnowszy tom LIGI
SPRAWIEDLIWOŚCI jest pewnego rodzaju potworem Frankensteina, jak zwykłem
nazywać wydania zbiorcze, które składają się z pojedynczych, krótszych historii
ukazujących się na łamach danej serii. Są to komiksy przejściowe, stanowiące
zazwyczaj chwilę wytchnienia dla etatowego scenarzysty lub rysownika. Zwykle
nie wnoszą one nic do głównej linii fabularnej i bez większych obaw można je
sobie odpuścić. W przypadku takiego tytułu, jak JUSTICE LEAGUE Bryana Hitcha,
jawią się one jednak jako okazja do tego, żeby choć przez chwilę poczytać coś
znośnego.
