Gdy wróciłem do czytania komiksów, to właśnie za sprawą tych pisanych przez Geoffa Johnsa wsiąknąłem bardziej w uniwersum DC. Johns był wówczas pisarską maszyną – coś jak teraz Jeff Lemire – i zaczął wyhamowywać dopiero w trakcie New 52 by ogarniać kreatywnie marki DC w innych mediach. Tam nie święcił jednak porównywalnych sukcesów aż do czasu niedawnego serialu STARGIRL. Jeśli chodzi o komiksy to zachciało mu się bawić w Moore’a. Naśladownictwo jest najwyższą formą uznania, ale Geoff wziął to sobie zbyt dosłownie do serca. Efektem tego był sequel STRAŻNIKÓW – ZEGAR ZAGŁADY (moja recenzja tutaj), a teraz romansujący mocno z ZABÓJCZYM ŻARTEM komiks TRZECH JOKERÓW.
