Spośród październikowych premier DC od Egmontu, najmocniej wyczekiwałem - i zapewne nie tylko ja - trzeciego tomu BATMAN KNIGHTFALL. Jest to najgrubsza z dotychczas wydanych części, licząca 744 strony i tradycyjnie ładnie wydana, przez co pięknie prezentuje się na półce. Szybkie tempo publikacji KNIGHTFALLA bardzo mnie cieszy (choć mojego portfela może trochę mniej) i sprawia, że przed nami jeszcze dwa tomy, a w praktyce tak naprawdę jeden, bo ten opatrzony cyfrą 5 to przecież wydarzenia rozgrywające się już po zakończeniu opowieści o upadku Batmana. W każdym razie jak w przypadku odsłony pierwszej i drugiej, tak i tym razem z dużym podekscytowaniem podszedłem do lektury, aby móc ponownie odpłynąć w lata dzieciństwa i odbyć kolejną sentymentalną wycieczkę w batmanowe uniwersum sprzed trzech dekad.
