Ze względu na swoje poglądy
słyszałem o sobie określenie ”lewak” tak często, że już nawet nie chce mi się z
tego powodu przewracać oczami. Sam jednak lubię myśleć o sobie, a także
nierzadko sam sobie robię z tego żarty, że jest ”lewicowy na 90%”, bo nierzadko
znajduje się w moich opiniach to mityczne ”ale”. Wiecie, przykładowo coś typu –
nie mam nic przeciwko obecność przedstawicieli środowisk LGBT w komiksach, no
ALE z tym Icemanem to jednak przegięli. Nie oznacza to jednak, że skóra mnie
parzy, a oczy wypływają, gdy widzę potencjalnie interesującą pozycję komiksową
o gejach czy lesbijkach. Ba, trzymam wówczas mocno kciuki, by dana rzecz nie
okazała się być czymś, czego jedynym punktem zaczepienia będzie właśnie wątek
LGBT. Z takimi też nadziejami podchodziłem do YOU BROUGHT ME THE OCEAN –
pozycji od DC z linii skierowanej do tak zwanych ”young adults” i chociaż parę
rzeczy z tytule tym mi zazgrzytało, to jednak daleki jestem od tego, by nazywać
tytuł ten słabym.
