poniedziałek, 16 lutego 2026

DC BOHATEROWIE I ZŁOCZYŃCY TOM 118 - STOWARZYSZENIE SPRAWIEDLIWOŚCI: ZNOWU W DOMU

Ostatnimi czasy rzadziej sięgam po kolejne tomy z kolekcji DC Bohaterowie i Złoczyńcy, gdyż albo posiadam te historie w oryginale, albo są to duble na polskim rynku, którymi po prostu nie zamierzam zawracać sobie głowy. Tom 118 jest jednak jednym z tych, który bez wahania dołączyłem do swoich zbiorów, gdyż JSA nigdy u nas za wiele, a do tego prezentowany tutaj materiał został zebrany w jednym miejscu po raz pierwszy. Jest to też miła odmiana, gdyż dodatkowe 20 wrzuconych na polski rynek przez Hachette albumów (żeby nie było - cieszę się, że kolekcję swego czasu przedłużono) zdominowana jest przez Batmana, a jest wiele innych serii/postaci, które zasługują na to, aby je w kraju nad Wisłą zaprezentować. Najbardziej cieszę się, gdy kolekcja przenosi nas do moich ulubionych komiksowych lat 80/90, a fabuła STOWARZYSZENIA SPRAWIEDLIWOŚCI: ZNOWU W DOMU to lata 1992-1993. Wziąłem w ciemno i nie żałuję.

Justice Society of America powraca z niebytu po długim okresie nieobecności. Po hucznym przywitaniu na stadionie w Gotham, pierwsza drużyna superbohaterska Złotej Ery przechodzi na emeryturę, próbując dostosować się do nowych dla nich realiów, jakie zastali w dobrze znanym, ale jednak zupełnie odmiennym dziś świecie. Ustępuje też stopniowo magia, dzięki której odmłodnieli, przez co po raz drugi w swoim życiu wracają do wieku seniora. Po kilku miesiącach część dawnej drużyny postanawia jednak znów założyć kostium i walczyć z niesprawiedliwością. Czy jednak jest jeszcze dla nich miejsce w świecie, gdzie o prawo i porządek walczą już ich następcy z Supermanem na czele?

Komiks ten dosyć dobrze sprawdza się jako zamknięta całość. Lektura jest szybka, bez zbędnych przestojów, dłużyzn, czy zapychaczy fabularnych. Dla zrozumienia przebiegu akcji nie trzeba sięgać koniecznie po wcześniej wydane w Polsce historie z tytułową drużyną, zwłaszcza, że część to bardziej ramotki, przez które nie każdemu łatwo będzie przebrnąć. Ale oczywiście opcjonalnie można to zrobić, aplikując sobie np. wydane w ramach kolekcji tomy z ALL-STAR SQUADRON w tytule. Zawarte w albumie słowo wstępu moim zdaniem wystarczy, aby płynnie przejść do tego, co spotykamy na pierwszych kartach inauguracyjnego zeszytu. Nie mogę zgodzić się jedynie ze stwierdzeniem, że przywrócenie z otchłani JSA na kartach ARMAGEDDON INFERNO nastąpiło z pomocą Spectre. Miałem okazję przeczytać tę słabiutką i na siłę skoncentrowaną pod koniec na JSA miniserię, gdzie w rzeczywistości Spectre odesłał po wykonaniu pewnego zadania wspomnianą drużynę z powrotem do limbo, natomiast to Waverider ściągnął ich w nagrodę do domu. Niby drobiazg, ale jednak nie dawał mi spokoju :D Poniżej kadr z ARMAGEDDON INFERNO #4:

W przypadku Amerykańskiego Stowarzyszenia Sprawiedliwości, tematyka powrotu po dłuższej lub krótszej nieobecności to żadna nowość, tylko raczej częsty element, z którym co jakiś czas zmagają się kolejni twórcy piszący przygody tej legendarnej ekipy. Zresztą, bohaterowie jakich perypetie obserwujemy w historiach zaserwowanych przez Lena Strazewskiego (obchodzącego dzisiaj 71 urodziny) niezbyt długo zagościli  w głównym DCU, gdyż już wkrótce część z nich została uśmiercona w ramach głośnego eventu ZERO HOUR/GODZINA ZERO z 1994 roku. Powrócą po kilku latach, co już mieliśmy okazję przeczytać w ramach kolekcji (patrz tom 110). A potem powrócą jeszcze nie jeden raz. Tak to już jest z tą nasza kochaną JSA.

Komiks został podzielony na trzy, składające się na jedną całość części. Zeszytów mamy łącznie tylko i aż 10, gdyż seria nie cieszyła się na tyle dużym zainteresowaniem fanów, aby dać twórcą szansę na jej kontynuację. Dziś takie liczby w pełni zadowoliłyby DC, ale wtedy oznaczały cancela. Pięć pierwszych zeszytów to walka z korporacją Ultragen oraz powrót najgroźniejszego przeciwnika JSA - Ultrahumanite'a. Następne dwa numery przenoszą nas na rajską wyspę, której nazwę trudno wymówić, i gdzie ktoś stworzył pozorną utopię dla bogaczy, zaś lokalna ludność zniknęła bez śladu. Ostatnie trzy zeszyty przedstawiają nam uwolnionego po latach uśpienia czarnoksiężnika Kulaka, który przy pomocy czarnej magii oraz kontroli umysłów nastawia świat przeciwko Stowarzyszeniu Sprawiedliwości. Efektownej akcji w tym komiksie zdecydowanie nie brakuje, jest też kilka ładnych dla oka całostronicowych i dwustronicowych kadrów. Gościnnie pojawiają się Superman, Flash (Wally West) oraz Guy Gardner, który w tym konkretnym czasie nie należał do Korpusu i nosił żółty pierścień mocy. Obserwujemy, jak dawny zespół stopniowo nabiera kształtów, a kolejni członkowie, prędzej czy później decydują się znów przywdziać kolorowe trykoty i chociaż są staromodni oraz staroświeccy w swoich działaniach, to jednak na tyle, na ile potrafią, chcą znów nieść pomoc potrzebującym. Nie brakuje miejsca na osobiste dramaty, wewnętrzne rozterki, walkę z chorobą, kryzysami i słabościami, czy też komentarza do aktualnych wydarzeń, z jakimi zmaga się świat. Dużo poważnych kwestii, ale co jakiś dostajemy w ramach urozmaicenia również humorystyczne wstawki. Wszystko z wyczuciem i smakiem zbalansowane.

Szata graficzna jest jednolita, w czym zasługa rysownika Mike'a Parobecka, inkera Mike'a Machlan oraz stosunkowo żywej kolorystyki zastosowanej przez Glena Whitmore'a. Zmarły przedwcześnie w wieku zaledwie 30 lat Parobeck zaproponował dosyć prostą, lekką, elegancką i czystą kreskę ze specyficznymi rysami twarzy oraz oszczędnym drugim planem. Wypracowany przez niego styl wyróżniał się na tle innych komiksów superbohaterskich, przez co bardzo go sobie cenię, wygenerował unikatowy klimat i sprawił, że wizualnie jest to album spełniający moje oczekiwania. Jednocześnie jestem w stanie zrozumieć tych wszystkich, którym nie pasują takie rysunki, bo zbytnio zalatują kreskówkami. Kwestia gustu.

Jak zawsze więcej światła na przeczytane opowieści rzucają materiały dodatkowe, gdzie dostajemy ciekawe wprowadzenie oraz kilka okolicznościowych tekstów, w których przybliżone zostają sylwetki poszczególnych bohaterów, czy też można przeczytać pożegnalne słowa osób współtworzących te historie. Warto przeczytać te artykuły.

Nie był to co prawda jakiś szczególnie wybitny komiks, który na długo zapadnie w mojej pamięci, ale najważniejsze, że dostarczył dużo przyjemności podczas czytania, pozostawiając mnie z uśmiechem zadowolenia na twarzy po przewróceniu ostatniej strony. A o to przecież chodzi. Super, że ta seria ukazała się w ramach kolekcji, ciesząc zarówno zagorzałych fanów JSA, jak również zapewne sporo "niedzielnych" czytelników. Jeśli jeszcze nie macie, to przynajmniej rozważcie zakup. Według mnie warto w takie pozycje inwestować.

-------------------------------------------------------------

I na koniec spojrzenie w przyszłość, czyli co takiego Hachette przygotowuje w ramach dwóch kolejnych i zarazem ostatnich tomów w kolekcji. A będą to komiksy z udziałem Batmana oraz Jokera, czyli tej dwójki, która często i gęsto ostatnio gości na łamach Bohaterów i Złoczyńców. 25 lutego ukaże się BATMAN: WOJNA ŻARTÓW Z ZAGADKAMI, czyli coś, co duża część miłośników DC zna i posiada, gdyż Egmont wydał tę historię w 2018 w ramach linii DC Odrodzenie. Jest to czwarty tom w ramach batmanowego runu Toma Kinga, gdzie obserwujemy starcie Jokera z Riddlerem. Scenarzysta kontynuuje wątek miłosny z udziałem Bruce'a oraz Seliny. Zanim ta druga da odpowiedź na oświadczyny Wayne'a, mężczyzna chce się z nią podzielić skrywaną od lat wstydliwą tajemnicą, której nie zdradził przedtem nikomu. Dotyczy to wydarzenia, jakie miało miejsce podczas tytułowej wojny pomiędzy dwoma największymi złoczyńcami w Gotham. Rozegrała się ona na samym początku kariery Mrocznego Rycerza, krótko po zakończeniu tzw. Roku Zerowego. Bruce pełni rolę narratora w tym komiksie, a wraz z nim cofamy się w przeszłość i odkrywamy jeden z najmroczniejszych rozdziałów w historii miasta oraz jej zamaskowanego obrońcy. Jak ktoś nie posiada wcześniejszej wersji, to polecam zakupić tom 119, gdyż w mojej ocenie to jeden z lepszych fragmentów całego runu.

Z kolei 11 marca ukaże się album TUZY JOKERA: 13 KLASYCZNYCH OPOWIEŚCI O ZBRODNICZYM KLAUNIE, który za granicą wydany został jako droższy, specjalny tom. Komiks liczyć będzie ponad 400 stron, zawierać kilkanaście różnych zeszytów z lat 1979 - 1990 napisanych oraz narysowanych przez znanych/legendarnych twórców i stanowić będzie godne zakończenie całej kolekcji. W tym zestawieniu są równie historie, które już były u nas kiedyś wydane, jak BATMAN #366 (WKKDC #9 BATMAN: ŚMIERĆ W RODZINIE) czy DETECTIVE COMICS #617 (BATMAN 6/91 od TM-Semic), a oprócz tego dostaniemy też słynny debiut Jasona Todda, który został przyłapany na kradzieży opon z batmobilu. Tom 120 to pozycja po prostu obowiązkowa.

Opisywane wydanie zawiera materiał z oryginalnych komiksów JUSTICE SOCIETY OF AMERICA v2 #1 - 10.

Dawid Scheibe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz