sobota, 14 lutego 2026

SUPERMAN TOM 3: DOOMSDAY POWRACA

Czas na kolejną sentymentalną podróż do przygód Supermana z lat 90-tych. W minionym tygodniu ukazał się trzeci, finałowy tom wydawanego przez Egmont cyklu o śmierci i powrocie Supermana. Pierwszy zbiór ukazał się we wrześniu 2024, drugi w maju 2025, a teraz doczekaliśmy się trzeciego albumu domykającego całość. SUPERMAN: DOOMSDAY POWRACA liczy ponad 560 stron i zawiera sześć odrębnych, zamkniętych opowieści z lat 1994 - 2023, a niemal w każdej z nich pojawia się widniejący na prostej, ale jakże udanej i wymownej okładce Doomsday.

Dwa poprzednie tomy zawierały kompletną sagę, natomiast ten najnowszy stanowi swego rodzaju uzupełnienie/dopełnienie, rozwijając zainicjowane wcześniej wątki, pozwalając zobaczyć wybrane, dalsze przygody Doomsdaya, czy też dając wgląd w przeszłość i odkryć kluczowe informacje dotyczące monstrum, które pozbawiło śmierci największego z ziemskich herosów.

Najbardziej wartościową opowieścią jest otwierająca album miniseria SUPERMAN/DOOMSDAY: HUNTER PREY napisana i naszkicowana przez Dana Jurgensa. Za czasów TM-Semic były plany, aby wypuścić to jako wydanie specjalne, jednak nie udało się ich ostatecznie zrealizować. Po wielu latach polski czytelnik wreszcie może obejrzeć i przeczytać w swoim języku ten sequel do ŚMIERCI SUPERMANA. Koszmary nie dają spać Supermanowi, a w snach prześladuje go Doomsday. Bohater postanawia sprawdzić, czy potwór nadal znajduje się martwy i przywiązany do asteroidy, którą swego czasu wyrzucił w kosmos Cyborg-Superman. Początek jest niczym opowieść z udziałem Obcych, gdzie załoga statku natrafia na niezidentyfikowany obiekt, a później rozpoczyna się prawdziwy horror i rozlew krwi. Oczywiście Doomsday szybko odzyskuje siły i zaczyna siać śmierć oraz zniszczenie, tyle że tym razem na Apokalips i do współpracy z innym znanym łotrem. Dużo efektownej akcji, spektakularnych pojedynków (m.in. Doomsday kontra Darkseid), gościnnych występów, nieoczekiwanego połączenia sił, a także okazja dla eSa do wzięcia dwóch rewanżów. Najistotniejszym punktem tej opowieści jest dla mnie poznanie originu Doomsdaya, wyjaśnienie, w jaki sposób i dlaczego w takim a nie innym stroju wylądował na Ziemi, oraz co ważne - dlaczego obrał sobie za cel Kal-Ela. Niby nic wybitnego, ale naprawdę dobrze się to czyta i ogląda.

Następnie przechodzimy do annuala z 1995 roku, gdzie wszystkie tego typu komiksu brały udział w akcji "Year One", czyli opowiedzenia na nowo originu tytułowej postaci. Gościnnie pojawia się tutaj chłopak o imieniu Mitch, którego powinniście kojarzyć z pierwszego tomu, gdzie jego i jego matki dom został zniszczony podczas walki Supermana oraz Ligi Sprawiedliwości z Doomsdayem. Komiks ten uzupełnia i rozwija origin śmiercionośnej bestii, który wędrując przez kosmos i niszcząc kolejne światy trafia m.in. na Khundie, czy też mierzy się z Korpusem Zielonych Latarni oraz Strażnikami Wszechświata. Tutaj również wystawiam pozytywną ocenę.

Trzecia historia to kolejny powrót Doomsdaya (nie tak łatwo na dobre się go pozbyć, wraca prędzej czy później niczym bumerang), który łatwo rozprawia się z JLA, a następnie obiera za cel Supermana. Ta historia to już jednak w mojej ocenie zbyt mocne eksploatowanie Doomsdaya, który przestaje być wyjątkowym/unikatowym złoczyńcą, a staje się jednym z wielu, którego w dodatku można łatwo wykorzystać do swoich celów. Główny wątek nie przypadł mi do gustu, ale plus za flashbacki dotyczące Smallville oraz to, jak Clark obiera sobie za priorytet pomoc Lanie i Peterowi. 

Kolejne dwie części to stosunkowo nowy materiał, bo pochodzący z lat 2022-23. Dwa one-shoty wydane najpierw na 30-lecie ŚMIERCI SUPERMANA, a następnie na 30-lecie POWROTU SUPERMANA. Udało się zebrać dokładnie to grono fachowców, jakie w latach 90-tych odpowiadało za stworzenie sagi z udziałem Kal-Ela i tajemniczego stwora w zielonym kombinezonie. Dla nich to również było ciekawe doświadczenie, aby spróbować nieco rozbudować ukazane trzy dekady temu sceny, czy wątki, dając fanom nieco szerszy obraz tego, jak toczyły się losy poszczególnych bohaterów drugiego planu. Dan Jurgens i Brett Breeding stworzyli tą główną, liczącą 40 stron opowieść pierwszej antologii, w której Lois Lane odkrywa przed Jonem szczegóły i znaczenie walki jego ojca z Doomsdayem. Pojawia się sporo przyjemnych flashbacków. Jednocześnie dochodzi niejako do powtórki tego starcia, kiedy na drodze eSa staje podrasowana wersja Doomsdaya. Jest to okazja do pokazania efektownych wymian ciosów, a także zniszczeń dokonanych w Metropolis. Sama kwestia narodzin nowego Doomsdaya jest delikatnie mówiąc głupia, ale ilustracje przyjemne dla oka (Jurgens tym razem się postarał, a dobrą robotę wykonuje odpowiedzialny za tusz Breeding), a finał oraz ogólny przekaz całkiem udane. Uważny czytelnik dostrzeże też znany z oryginalnej sagi schemat, gdzie najpierw mamy wszystkie strony podzielone na cztery kadry, później na trzy, dwa, a ostatnie grafiki zajmują całą stronę. Za to rozwiązanie plusik dla pomysłodawców. Kolejne trzy historie liczą sobie po 10 stron. Jerry Ordway i Tom Grummett skupiają się na emocjach, jakie targają Marthą i Jonathanem Kent obserwujących walkę syna w TV. Roger Stern i Butch Guice ukazują fragmenty pojedynku z perspektywy Guardiana, który zawsze jest o kilka kroków w tyle i jedyne co może zrobić, to zadbać z innymi o godne potraktowanie ciała poległego przyjaciela. Z kolei Louise Simonson i Jon Bogdanove przedstawiają Johna Henry'ego Ironsa, który chce jak najszybciej wesprzeć eSa w walce, ale po drodze decyduje się jeszcze pomóc innym poszkodowanym mieszkańcom Metropolis. Dosyć proste scenariusze, a znane sceny zostają po prostu trochę rozbudowane, albo też pokazane tak jakby z innego ujęcia kamery. Można z nich wyciągnąć być może jakieś nowe informacje, czy też lepiej zrozumieć sytuację, w jakiej znajdują się wybrani bohaterowie, ale ja w każdym razie nic takiego w nich nie znalazłem. Widać, że powstały w większości na siłę, aby twórcy mogli pobawić się dawnymi zabawkami. Ważniejszą kwestią były dla mnie w tych fragmentach rysunki, a konkretnie porównanie tego, jak style artystów zmieniły się po latach. Największą zmianę odnotowałem w przypadku Bogdanove'a (którego prac kiedyś nienawidziłem, ale po latach doceniłem), gdzie odczuwalny jest brak inkera - Dennisa Janke, przez co ilustracjom brak pewnego zęba i choć udane, to jednak nie robią już aż tak wielkiego wrażenia. Ale ogólnie rysunki w całym komiksie oceniam pozytywnie.

A jak wypada drugi rocznicowy one-shot? Główną historię napisał Jurgens i zilustrował Travis Moore. Rozgrywa się ona w teraźniejszości i pokazuje przebieg starcia z Henshawem z perspektywy Lois i Rona. Jest tutaj sporo wspomnień, padają różne mądrości życiowe, podkreślenie znaczenia Supermana, czy jego pozytywnego wpływu na innych. Walka rozgrywająca się w Metropolis po prostu musiała zakończyć się happyendem i tak też się stało. Jest chyba nawet zbyt cukierkowo, kwieciście i podniośle, jak na mój gust, ale zależało na ukazaniu pewnego konkretnego przesłania. Pretekst do powrotu Cyborga do miasta okazał się trochę taki naciągany, ale wiadomo - posłużył twórcom głównie do ukazania wspominek innych bohaterów, zwłaszcza Perry'ego. Wiodąca opowieść przerywana jest czterema wstawkami, jakie skupiają się na przeszłości. Louise Simonson oraz Jon Bogdanove pokazują Steela walczącego z gangsterami w dzielnicy czarnoskórych, a wszystko widzimy oczami młodego Rona Troupe'a. Dla tych mieszkańców to właśnie Steel jest synonimem prawdziwego Supermana, nawet jeśli nie ma tych wszystkich super mocy. Czuć tutaj magię sprzed trzech dekad z serii SUPERMAN: MAN OF STEEL, zwłaszcza jak popatrzy się na te plansze rysowane przez Bogdanove'a - mimika twarzy, duże spluwy, ociekająca humorem kreska. Dalej mamy fragment poświęcony Eradicatorowi (Jerry Ordway pisze i rysuje), gdzie pojawiają się m.in. Perry White, Maggie Sawyer oraz Killgrave. Nietypowe, bardziej brutalne i pozbawione emocji działanie Eradicatora obserwujemy z perspektywy White'a, który zastanawia się, czy to właśnie nie w takiej postaci powrócił do życia dawny Superman. Trzeci fragment przedstawia perypetie Superboya (strasznie nie lubi tego określenia), za które odpowiada duet Karl Kesel/Tom Grummett. Pięknie zilustrowana w duchu lat 90-tych historia, gdzie gościnnie pojawia się Bloodsport. Perry ponownie ma sporo przemyśleń, z którymi dzieli się z czytelnikami. Na koniec Jurgens i Brett Breeding skupiają się na Hanku Henshawie. Mamy tutaj przypomnienie sekwencji zdarzeń z udziałem Cyborga od jego debiutu, poprzez zdradę, aż po powrót tego jedynego i prawdziwego Supermana i wielką potyczkę, w wyniku której główny złoczyńca zostaje pokonany. Znów w tle pojawia się Perry, który miał okazję spotkać się z cyborgiem w cztery oczy, i który później żałował pochopnie wyciągniętych wniosków.

I na koniec coś utrzymanego w znacznie lżejszych i zabawnych klimatach, czyli Mr. Mxyzptlk wraca do Metropolis i postanawia, że też chce umrzeć z rak Doomsdaya, jak wcześniej stało się to udziałem Supermana. Jego magiczne sztuczki rodem z piątego wymiaru sprowadzają jednak niepotrzebne kłopoty na Człowieka ze Stali, który w tym czasie posiadał inne moce i stał się żywą energią zamknięta w specjalnym niebieskim kostiumie. Fajna ciekawostka i swego rodzaju parodia, gdzie na koniec dostajemy widoczną poniżej trzystronicową rozkładówkę nawiązującą do ostatniej sceny z SUPERMAN #75, gdzie Lois trzyma w rękach ciało martwego ukochanego. 

Za ilustracje w całym zbiorze odpowiada głównie Dan Jurgens, za tusz Brett Breeding i Norm Rapmund, zaś za kolory Greg Wright. Świetna ekipa, która (chociaż niektóre plansze odbiegają trochę jakością) gwarantuje bardzo przyjemne dla oka, pełna dynamizmu i energii ilustracje. Jest wiele całostronicowych plansz, które robiły olbrzymie wrażenie na czytelnikach ponad 30 lat temu, ale potrafią zachwycić również i dzisiaj. Wszyscy miłośnicy kreski Jurgensa i przygód Supermana z lat 90-tych powinni być ukontentowani. Ja jak najbardziej jestem. W dwóch jubileuszowych one-shotach widzimy gościnnie plejadę różnych artystów, których style są bardzo odmienne, ale jest to przyjemny powrót do przeszłości i m.in. możliwość podziwiania, jak po latach zmienił się ich sposób rysowania. Miks wizualnych doznań dostajemy także w annualu, ale tam akurat fabuła jest skonstruowana w taki sposób, że przeskok pomiędzy jednym a drugim stylem nie jest odczuwalny/nie przeszkadza w lekturze. Na koniec mamy natomiast cały zeszyt zilustrowany przez Jona Bogdanove'a, który idealnie oddaje humorystyczny klimat tej krótkiej opowieści. Podsumowują - od strony graficznej komiks ten wypada dobrze, a momentami wręcz bardzo dobrze.

Na końcu umieszczono kilka stron, na których odtworzone ostaje spotkanie po latach (rok 2022) byłego redaktora Mike'a Carlina ze scenarzystami, jacy pod jego nadzorem współtworzyli historię i śmierci Człowieka ze Stali na początku lat 90-tych. Fajne wspominki, zawierające różne ciekawostki z pracy nad tą historią i nie tylko. W sekcji z bonusami znajdziemy także około 30 stron głównie z pin-upami oraz alternatywnymi okładkami (w tym dwie rozkładane), jakie stworzono na potrzeby dwóch okolicznościowych one-shotów z lat 2022-23.

Komiks jak najbardziej warty swojej ceny i chociaż poziom prezentowanych opowieści jest różny (dwie najlepsze umieszczone są na samym początku), to absolutnie nie żałuję jego zakupu. Egmont, podobnie jak w przypadku ŚMIERCI SUPERMANA oraz POWROTU SUPERMANA stanął na wysokości zadania i oddał w ręce czytelników ładnie prezentujący się zbiór, który z przyjemnością stawiam na swoją półkę. Posiadam co prawda wszystkie te historie w oryginale, ale i tak postanowiłem zainwestować w polskie wydanie, które cieszy oko.

Teraz czas na kolejny supermanowy cykl od Egmontu, który gdzie cofniemy się do roku 1986 i dostaniemy cztery grubaśne tomy z ery, jaką po KRYZYSIE NA NIESKOŃCZONYCH ZIEMIACH zainicjował John Byrne. Dla fana Człowieka ze Stali oraz DCU jest to pozycja obowiązkowa.

------------------------------------------

Opisywane wydanie zawiera materiał z komiksów SUPERMAN/DOOMSDAY: HUNTER/PREY #1 - 3, DOOMSDAY ANNUAL #1, SUPERMAN: THE DOOMSDAY WARS #1 -3, THE DEATH OF SUPERMAN: 30TH ANNIVERSARY SPECIAL #1, THE RETURN OF SUPERMAN: 30TH ANNIVERSARY SPECIAL #1 oraz SUPERMAN: MAN OF STEEL #75.

Z przyjemnością przeczytał i zrecenzował: Dawid Scheibe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz