Kiedy usłyszałem,
że Egmont wznowi AUTHORITY Warrena Ellisa ucieszyłem się, ale zacząłem też
zastanawiać. O ile na początku XXI wieku seria ta była dla czytelników jednak
swego rodzaju zaskoczeniem, trochę innym podejściem do superbohaterów, to czy
dziś ma ona w sobie jeszcze coś, co mogłoby przyciągnąć do niej nie tylko
starszych komiksiarzy pełnych nostalgii? W końcu od tamtej pory dostaliśmy tyle
wariacji na temat „dojrzalszego” podejścia do superbohaterów, że wszystkim
mogło zdążyć się to już przejeść. Po lekturze uświadomiłem sobie jednak, że
moje obawy mogę wyrzucić do kosza. Lektura recenzowanego albumu sprawiła
mi bardzo dużo przyjemności i to nie takiej stricte nostalgicznej.


