Krótki run Alesa Kota w ramach
serii SUICIDE SQUAD dobiegł końca, a swoje pięć minut otrzymał bardziej znany
scenarzysta - Matt Kindt. Miał on już okazję pokazać próbkę swoich możliwości
pod koniec tomu NADZOROWAĆ I KARAĆ, gdzie na łamach dwóch one-shotów skupił się
bliżej na postaciach Harley Quinn oraz Deadshota. Zeszyty te być może spodobały
się świeżym w temacie czytelnikom, zaś osobom obeznanym z przygodami zespołu
Amandy Waller genezy zawierające praktycznie same powtórki nieco rozczarowały.
Tym razem Kindt mógł stworzyć coś w stu procentach nowego, a zatem skierowanego
zarówno do nowych, jak i starszych fanów Task Force X. Z pewnymi obawami
sięgnąłem po ZDERZENIE ZE ŚCIANĄ obawiając się trochę, że po skończonej
lekturze mogę ze zdenerwowania, jak wskazuje tytuł, rzeczywiście zacząć uderzać
głową o ścianę i żałować, że zdecydowałem się to przeczytać. Czy moje obawy
były słuszne?
