Ten konkretny komiks, który miał w Polsce premierę we wrześniu 1992 to nie jest jakiś oczywisty wybór, jeśli chodzi o wspomnienia dotyczące tego akurat miesiąca, ale dla mnie jest z różnych względów istotny. SUPERMAN 9/92 od TM-Semic zawiera dwie oryginalne historie. Pierwsza z nich to "Survival!"/"Przetrwanie" z ACTION COMICS v1 #655 datowane na lipiec 1990 roku, zaś druga to "The World of Tomorrow"/"Świat Jutra" z SUPERMAN v1 #46 (sierpień 1990).
Roger Stern, Bob McLeod, Brett Breeding i Glenn Whitemore opowiadają o Lois Lane, która będąc na tropie sensacji ryzykuje życie i sprowadza na siebie kłopoty. Trafia do kryjówki byłych żołnierzy, którzy w ramach swoich ambitnych planów kradną od dłuższego czasu broń i zajmują tajne pomieszczenia wybudowane kiedyś przez Cadmus. Na szczęście pojawia się Superman, który pomaga Lois, a żołnierze zostają zatrzymani. Dostajemy też rzut oka na sytuację Jimmy'ego Olsena oraz Jerry'ego White'a, zanim obaj trafią w objęcia piekielnej Blaze. Ta niepozorna opowieść to jeden z przykładów zwyczajnych, przyziemnych i pozbawionych superzłoczyńców rozdziałów powstałych w ramach kontynuacji ery Johna Byrne'a, gdzie nie zawsze musiało być głośno i widowiskowo, gdzie dużo do powiedzenia miały inne postacie. Uwielbiałem tego typu przerywniki.
Z kolei w drugiej historii Jerry Ordway, Dan Jurgens, Dennis Janke i Glenn Whitmore zabierają nas do miejsca, gdzie bogatym oferowana jest wspaniała wizja przyszłości, a wśród gości jest dwójka znanych dziennikarzy Daily Planet. W historii tej po raz pierwszy po KRYZYSIE z roku 1986 pojawia się złoczyńca znany jako Terra-Man (powróci później w SUP 4/93), znów na chwile zaglądamy do Jimmy'ego oraz Jerry'ego, a także polski czytelnik pierwszy raz dowiaduje się o istnieniu grupy Infinity Inc. Za sprawą gościnnego występu Jade oraz Obsydiana dostaliśmy mały przedsmak tego, jakie jeszcze ciekawe postacie zamieszkują świat DC. Dwie strony w tym komiksie zamiast na zielony kolor zostały wydrukowane we fioletowych barwach, ale to akurat częsty błąd drukarni, który był niestety dobrze znany fanom polskiej wersji Green Lanterna. Taki urok tamtych czasów ;)
Obie historie z tego komiksu zostały niedawno ponownie przedrukowane na łamach SUPERMAN: BRAINIAC REBORN OMNIBUS.
Bardzo ciekawym elementem komiksu był dla mnie wstępniak Arka Wróblewskiego w "Superman Klubie", gdzie tym razem opowiedział on w skrócie o przebiegu annualowego crossovera ECLIPSO: THE DARKNESS WITHIN. Jak to bywało w wielu tego typu przypadkach, tak i tym razem udało mu się zaciekawić mnie tematem, zafascynować postacią z złego Eclipso i jakieś ćwierć wieku później skompletowałem wszystkie części tego wydarzenia, gdyż koniecznie chciałem przeczytać i obejrzeć wydarzenia zareklamowane/zasygnalizowane wiele lat wcześniej, gdy byłem jeszcze dzieciakiem.
ECLIPSO: THE DARKNESS WITHIN to potężny crossover, który opanował uniwersum DC latem 1992 roku. Po okresie spędzonym na wygnaniu i uwięzieniu w swoim pałacu po ciemnej stronie Księżyca, złoczyńca znany jako Eclipso, czyli żerujący na ludzkich mrocznych emocjach, pragnieniach oraz gniewie złoczyńca powraca. Powraca rządny zemsty i silniejszy, niż kiedykolwiek. Wszystko zaczyna się na łamach pierwszego numeru mini serii ECLIPSO: THE DARKNESS WITHIN, następnie akcja przenosi się na karty osiemnastu różnych annuali, a zwieńczenie historii z finałową walką na Księżycu znajduje się w drugim numerze wspomnianej miniserii. Epilog znajduje się z kolei w komiksie VALOR #1.
Lar Gand zauważa niepokojąca budowlę na Księżycu, w środku której znajduje Eclipso. Złoczyńca doprowadza Daxamitę do wybuchu gniewu, przez co nieświadom podstępu Valor staje się w pełni kontrolowanym pionkiem Eclipso. Bóg Zemsty szybko odkrywa zalety posiadania tak silnego ciała i postanawia, że przejmie kontrolę nad każdym ziemskim superbohaterem, dzięki czemu dokona się jego zemsta i okryje Ziemię na zawsze totalnym mrokiem. Zamiast jak do tej pory walczyć z superbohaterami, po prostu „wchodzi w ich skórę”.
W przeciwieństwie do wcześniejszych historii z jego udziałem, tym razem Eclipso zostaje ukazany nie jako mroczna połowa Bruce’a Gordona, ale jako esencja mroku, gniewu oraz zemsty, która dawno temu została umieszczona w ogromnym diamencie, zwanym „Serce Ciemności”. Diament ten został odnaleziony w samym sercu Afryki, a następnie przywieziony do Londynu i pocięty na tysiąc mniejszych, identycznych co do rozmiaru oraz kształtu małych diamentów. Te rozrzucone po całym świecie fragmenty sprawiają, że każdy jego posiadacz, zwłaszcza o porywczym temperamencie (można go trzymać w ręku, skaleczyć się nim albo też go połknąć) w momencie spotęgowanego gniewu i złości dostaje się natychmiast we władanie Eclipso, który przejmuje całkowitą kontrolę nad ciałem „gospodarza”, wyciągając na powierzchnie mroczną stronę każdego człowieka. Jego ofiary można odróżnić po charakterystycznej, „zaeklipsowanej” twarzy, która przypomina niepełne zaćmienie Słońca. W niektórych przypadkach kontakt z czarnym diamentem powoduje, szczególnie u osób mniej agresywnych z charakteru, że jego posiadacz na zasadzie wymiotów uwalnia ze swojego ciała mroczną esencję. To mroczne wnętrze otrzymuje konkretną formę.
Na łamach różnych annuali (najistotniejsze są te związane z Supermanem oraz Ligą Sprawiedliwości) widzimy, jak część herosów udanie zwalcza nasiloną w sobie poprzez działanie Eclipso złość, zaś pozostali, ci mniej odporni, dostają się pod kontrolę Boga Zemsty i powiększają szeregi jego księżycowej super armii. Finałowa bitwa rozgrywa się po ciemnej stronie Księżyca, gdzie teleportowani herosi, zarówno ci, którzy pozostali sobą, jak i ci, którzy zostali „zaeklipsowani”, stają naprzeciw siebie. Jest to walka typu dobry kontra dobry, w której kluczową rolę odgrywa dawny „gospodarz” Eclipso – Bruce Gordon.
--------------------------
Dawid Scheibe



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz