wtorek, 8 września 2026

ABSOLUTE BATMAN VOL. 3: DEVIL'S WORKSHOP

W Polsce głośno jest w ostatnim czasie z okazji premiery pierwszego tomu ABSOLUTE BATMAN, a tymczasem za oceanem właśnie premierę zalicza trzecie wydanie zbiorcze w ramach tej hitowej, nagrodzonej niedawno Eisnerem serii. Jest zatem okazja, aby podsumować to, co oryginalnie ukazało się w formie zeszytowej w USA od października 2025 do marca 2026 roku, a co wchodzi właśnie w skład tomu DEVIL'S WORKSHOP. Po spektakularnym finałowym starciu Batmana z Bane'em, które wieńczyło świetny (zwłaszcza jeśli chodzi o początek oraz koniec) moim zdaniem story arc ABOMINATION, tym razem przed nami album składający się z pięciu krótszych rozdziałów skupiających się na różnych tematach i postaciach, w tym wreszcie poznajemy bliżej tajemniczego Absolute Jokera. Znajdujemy tutaj kilka odpowiedzi na nurtujące nas pytania, ale jednocześnie pojawiają się nowe rewelacje/twisty fabularne, które rozbudzają ciekawość i zachęcają do sięgnięcia po więcej. A wszystko przy udziale gościnnych twórców.

Na pierwszy ogień idzie podzielony na trzy części annual, w ramach którego Scott Snyder daje bawić się swoimi zabawkami innym. Bez Snydera i Dragotty, ale zastępcy spisali się bardzo dobrze i cieszę się, iż ten annual powstał. Najwięcej miejsca zajmuje opowieść Daniela Warrena Johnsona, której akcja rozgrywa się jeszcze przed #1 głównej serii. Bruce jest na samym początku swojej kariery jako Batman i znajduje się chwilowo z dala od Gotham, gdzie odbiera zamówiony sprzęt. Jednocześnie wpada w tarapaty, gdy wtyka nos w nie swoje sprawy i odkrywa lokalną grupę białych suprematystów. A skoro ma się do czynienia z karaluchami, to trzeba ich potraktować właśnie jak karaluchy. Batman Smashes The Klan. Bruce trzyma się przy tym żelaznej zasady o nieodbieraniu innym życia. Oprócz widowiskowego starcia z bojówkami o nazistowskich zapędach, rozdział ten oferuje piękne i emocjonalne spojrzenie na relacje Bruce'a z ojcem, tęsknotę za rodzicem i jego ważnymi życiowymi lekcjami. Widzimy także moment, w którym Batman zdobywa swoją bat-ciężarówkę. Świetnie się to czyta i ogląda, a do tego Johnson udowadnia, że idealnie nadaje się, aby rysować przygody Absolute Batmana. W jego wersji jest on jeszcze większy, groźniejszy i przerażający, nie patyczkuje się tylko prze do przodu niczym walec na swoich przeciwników i ani myśli się zatrzymywać. Jest efektownie, bardzo brutalnie, krwawo, a sytuację fajnie podkreślają towarzyszące poszczególnym ciosom onomatopeje, wręcz krzyczące do nas z poszczególnych kadrów. Po prostu DWJ jakiego znam i jakiego lubię.

Druga historia z tego zeszytu także ma coś ciekawego do zaoferowania, gdzie Batman napisany i narysowany przez Jamesa Harrena rozprawia się w widowiskowy sposób z Imprezowiczami Czarnej Maski. W tle tego starcia mamy wątek jednego z członków gangu i jego ojca, w którego domu syn urządził kryjówkę dla siebie oraz kumpli. Dobrze narysowane i do tego pięknie zakończone, jakże ludzkim i wzruszającym momentem.

Są jeszcze dosłownie dwie strony od Meredith McClaren, ale w sumie nie ma co się rozpisywać na temat tego, jak za pomocą różnych form przekazu mieszkańcy patrzą na Batmana. Bardziej dodatek na siłę, według mnie niepotrzebny.

Dalej mamy one-shot napisany przez duet Frank Tieri & Scott Snyder, zaś zilustrowany przez Joshuę Hixsona, który może nie oferuje jakichś wybitnych prac, ale dosyć dobrze wpasowują się one w ten mroczny, ponury i trochę szalony klimat opowieści. Historię obserwujemy z perspektywy Amadeusza Arkhama, który w dzieciństwie doświadczył rodzinnej tragedii, a gdy dorósł postanowił zbudować ośrodek pomagających ludziom leczyć schorzenia psychiczne i zapobiec tym samym podobnym do jego własnej tragedii. Jest to całkiem udany thriller, który zapoznaje nas z dramatem Arkhama i wyjaśnia, w jaki sposób Azyl wszedł w posiadanie Jacka Grimma stając się pierwszą Arką, a konkretnie Arką M ulokowaną w Gotham. Komiks ten potwierdza, jak szalony, nieobliczalny i groźny jest Joker z tego świata, a do tego na samym końcu debiutuje w Absolute Universe jeszcze jeden znany z DC złoczyńca. Czyta się to dobrze, ale zeszyt ten nie pozostawia tak pozytywnych wrażeń, jak wspomniany wyżej annual i nie dostarcza jakichś szokujących rewelacji, plus dosyć łatwo przewidzieć, w jaką stronę całość będzie zmierzać. A może po prostu ja spodziewałem się po nim trochę więcej, zwłaszcza widząc przerażające rzeczy, jakie rozgrywają się w murach Arki M w story arcu z udziałem Bane'a. Jest dobrze, ale mogło być lepiej.

Następnie przechodzimy do wyczekiwanego zeszytu 15 serii, gdzie mieliśmy wreszcie dowiedzieć się więcej na temat głównego przeciwnika Absolute Batmana - Jokera. Wykorzystując ponownie Alfreda w roli narratora, twórcy układają po prostu w jedną, logiczną i jak najbardziej interesującą całość wszystkie dotychczasowe elementy, teorie, domysły, tworząc pełniejszy obraz Jokera z Absolute Universe. Sposób, w jaki to zaprezentowano uważam za udany, gdyż napięcie jest stopniowo budowane, z każdą stroną narasta poczucie większego przerażenia, które osiąga swoje apogeum w momencie, gdy złoczyńca zostaje ukazany w swojej prawdziwej, "czystej", demonicznej postaci. I tylko w takiej wersji jest mu do śmiechu, gdyż jak wiadomo w swojej "ludzkiej" postaci to śmiertelnie poważna osoba. Oprócz samego wyglądu przerażenie budzi również to, jaka przeszłość kryje się za Josephem Grimmem, w jaki sposób dorobił się swojej fortuny, i że jest pod wieloma względami tak mocnym odbiciem tego, kim Bruce Wayne jest w głównym uniwersum. Grimm pociąga za sznurki na całym globie, elegancko się ubiera, posiada swojego lokaja i rezydencję, a nawet ma pod nią coś na kształt batcave. Teoretycznie wspiera i angażuje się w liczne projekty mające pomóc ludzkości, zaś w praktyce jego prawdziwa twarz jest zupełnie inna, a do tego zainicjował chore eksperymenty w swoich specjalnych placówkach (wrócimy na chwilę do kwestii tego, co ukazano na ostatniej stronie tomu 1). W wolnym czasie natomiast lata odrzutowcami na swoje bezludne wyspy, gdzie oddaje się pasji polowania w specyficznym wydaniu. Z tym gościem zdecydowanie nie warto zadzierać, a już jego widok, nawet gdy nic nie mówi, już sam w sobie wprowadza atmosferę niepokoju, strachu, gęsią skórkę na ciele.

Gościnny rysownik Jock idealnie odnajduje się w mrocznych, horrorowych, budzących grozę klimatach. Nie zaskoczę chyba nikogo pisząc, że jego prace w omawianym komiksie ogląda się z ogromną przyjemnością, zwłaszcza że postawił na sporą ilość dwustronicowych, bogatych w detale rozkładówek. Wisienką na torcie jest oczywiście scena, gdzie możemy spojrzeć na roześmianego Jokera w jego dzikiej, potwornej formie. Zbyt szokujący design? Przeskakiwanie rekina? Dla niektórych pewnie tak, ale ja takie podejście do Jokera (zło w czystej postaci ukrytej pod postacią miliardera) w stu procentach kupuję.

Zeszyt 16 to drugi crossover pomiędzy Batmanem i Wonder Woman z Absolute Universe. Pierwszy mieliśmy w AWW #16. Oba komiksy są ciekawe i warto je poznać, chociaż mi zdecydowanie bardziej do gustu przypadł ten z omawianego zbioru. Snyder oraz Nick Dragotta (jedyny narysowany przez niego rozdział w całym trzecim tomie) umiejętnie wplatają intrygę w aktualne wydarzenia, jakie rozgrywają się w AB. Bruce postanawia pomóc Waylonowi i w tym celu zwraca się z prośbą do Diany, co przeradza się w wielodniową, pełną przygód i trudności wyprawę do piekła. Świetnie pokazane, pełne dynamiki sceny akcji (Dragotta, wiadomo), dobrze rozpisane postacie, relacje na linii Bruce-Diana, odrobina humoru i "Wow" momenty, a na dokładkę rzut oka na to, co słychać u kumpli Wayne'a i jeszcze jedna poruszająca scena ojca z synem. Dostajemy dużo dobroci na małej przestrzeni. Mega numer.

Na koniec dwuczęściowy story arc, w którym Snyder wspólnie z Ericem Canete wprowadza na scenę Poison Ivy, czyli jeszcze jeden z obiektów/eksperymentów wypuszczonych na głównego bohatera z Arki M. I jest to debiut rewelacyjny, gdzie pod względem designu dostałem coś, co przeszło moje najśmielsze oczekiwania, tak potworną i przerażającą wersję Ivy, jakiej nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Wersję, jaka dobrze wpisuje się w te wszystkie potworności, jakie od początku obserwujemy w tej serii. Canete kradnie tutaj show swoimi rewelacyjnymi planszami, nad którymi aż wypada się na chwilę zatrzymać i podziwiać efekt pracy gościnnego artysty. Scenarzysta tradycyjnie już ciągnie jednocześnie kilka srok za ogon, a zatem oprócz teraźniejszego starcia wyposażonego w piły łańcuchowe Batmana z Poison Ivy dostajemy flashbacki z originu tej postaci okraszone jej własnym komentarzem. Dodatkowo zaglądamy na chwilę do innych pionków na wielkiej szachownicy, jaką jest Gotham City, w tym obserwujemy ważną rozmowę Gordona z Bruce'em, czy też zaskakujący i trochę kontrowersyjny twist związany z Marthą Wayne. A jakby tego było mało, Bruce/Batman idzie wyraźnie w stronę mroku i samotności zdając sobie sprawę, że lepiej odciąć się od rodziny i przyjaciół, bo to przez niego spotyka ich tyle nieszczęścia i problemów. Oczywiście wszyscy wiemy, że działając sam stoi na straconej pozycji i prędzej czy później dojrzeje do tego, aby znów otaczać się innymi ludźmi/grupą szeroko rozumianego wsparcia. Udana dwuczęściowa historia, która oczywiście rozbudza apetyt na więcej.

●Trzeci tom ABSOLUTE BATMAN, który w Polsce powinien ukazać się w przyszłym roku, to w większości bardzo przyjemny zbiór/przyjemna mieszanka. Nie tak świetny, jak tom drugi, ale z pewnością bardzo dobry. Scott Snyder z pomocą różnych scenarzystów oraz rysowników sukcesywnie i w angażujący sposób rozbudowuje wymyślony przez siebie świat, wykłada na stół kolejne karty i podsuwa nam nowe elementy tej bardzo dużej układanki. A do tego możemy podziwiać różne style i różne interpretacje głównego bohatera od ciekawie dobranych gościnnych artystów. Najlepiej w mojej ocenie wypadają i najwięcej frajdy dostarczyły annual, origin Jokera oraz cross z WW, ale także pozostałe rozdziały stoją na co najmniej dobrym poziomie. Po tym albumie mój zapał i zainteresowanie serią nie gasną - wręcz przeciwnie - jeszcze bardziej jestem ciekaw tego, jakie pomysły ma w zanadrzu Snyder i jakie piekło czeka Bruce'a/Batmana, zanim uda mu się wreszcie rozprawić ze swoim potężnym, wpływowym i pod każdym względem przerażającym adwersarzem.

Po serii potrzebnych i wartościowych przerywników czas na kolejny duży story arc, gdzie tym razem na scenę wkroczy Strach na Wróble. Premiera czwartego tomu zatytułowanego THE STRAW MAN zaplanowana jest w USA na marzec przyszłego roku.

--------------------------------------

Recenzja oparta na wydaniach zeszytowych.

--------------------------------------

Opisywane wydanie zawiera materiał z komiksów ABSOLUTE BATMAN #15 - 18, ABSOLUTE BATMAN 2025 ANNUAL #1 oraz ABSOLUTE BATMAN: ARK M SPECIAL #1.

Komiks dostępny w sklepie ATOM Comics.

Autor: Dawid Scheibe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz