Ukazywanie się komiksu w formie
dwutygodnika ma między innymi taką zaletę, że znacznie szybciej do sprzedaży
trafia kolejne wydanie zbiorcze. Tak jest również w przypadku serii BATMAN
pisanej przez Toma Kinga, wobec której od początku czytelnicy mieli duże
wymagania. Nie ma co się oszukiwać, że inauguracyjna historia nie powaliła na
kolana, a sposób pisania przez nowego scenarzystę przygód Mrocznego Rycerza
znacznie odbiega jakością od tego, co pokazał w swoim runie Scott Snyder. Tym
samym mój początkowy entuzjazm znacznie osłabł, ale nadal byłem pełen nadziei
na to, że King dopiero się rozkręca i w kolejnych rozdziałach wejdzie już na
właściwe tory. Sprawdźmy, czy tak się stało.
