
Każdy ma swojego ulubionego Robina. Ci, którzy wychowali się na TM-Semicach największy sentyment będą mieć zapewne do bystrego Tima Drake'a. Sporego fandomu dorobił się także buntowniczy Jason Todd. Coraz więcej sympatii zaskarbia sobie również Damian Wayne - jeszcze do niedawna dość zgodnie znienawidzony przez czytelników. Jeśli zaś o mnie chodzi, ja pozostaję wierny pierwszemu z Robinów. Dick Grayson (obecnie Nightwing) w ostatnich latach trafiał na naprawdę dobrych scenarzystów, dzięki czemu pozbył się już łatki pomocnika Batmana i stał się w pełni samodzielną, ukształtowaną postacią.
