Pokazywanie postów oznaczonych etykietą michael northrop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą michael northrop. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 sierpnia 2023

YOUNG ALFRED: PAIN IN THE BUTLER

"You put the house in order. That's what a good butler does".

Na początku sierpnia do sprzedaży trafił kolejny komiks z linii DC Kids, która tylko w teorii skierowana jest dla grupy docelowej 8-12. Nierzadko czekam na jakieś tytuły z tego zakątka bardziej podekscytowany, niż na kolejne eventy, crossovery, czy inne głośne wydarzenia w ramach głównego DCU. Zgaduje, że nie jestem w tej kwestii osamotniony. YOUNG ALFRED: PAIN IN THE BUTLER Michaela Northropa z automatu wylądował na mojej liście zakupów, gdy tylko został zapowiedziany. Po pierwsze - bo to komiks o uwielbianym przez wielu lokaju Bruce'a/Batmana (wiadomo, przecież wszyscy kochają Alfiego), a po drugiej za scenariusz wziął się gość, który jak mało kto zna się na pisaniu ciekawych historii skierowanych do dzieciaków, wcześniej współtworząc dla DC m.in. dwa niezwykle udane projekty - DEAR JUSTICE LEAGUE oraz DEAR DC SUPER-VILLAINS. Jego najnowszy projekt wziąłem zatem w ciemno i absolutnie się nie zawiodłem.

środa, 12 maja 2021

DEAR DC SUPER-VILLAINS

Gdy tylko DC Comics ogłosiło start inicjatywy DC Kids/Young Adults (wtedy jeszcze pod nazwami Zoom i Ink), od razu kilka z zapowiedzianych komiksów wpadło mi w oko. Ostatecznie wyszło na to, że pierwszym, który fizycznie trafił do moich rąk było DEAR JUSTICE LEAGUE autorstwa Michaela Northropa oraz Gustavo Duarte i recenzję tego komiksu możecie przypomnieć sobie klikając TUTAJ. Tytuł najwyraźniej spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem czytelników, ponieważ doczekaliśmy się jego tak jakby kontynuacji pod formą DEAR DC SUPER-VILLAINS, o której to właśnie dziś napiszę kilkanaście zdań.

wtorek, 20 sierpnia 2019

DEAR JUSTICE LEAGUE

Pewnie już to nieraz pisałem, ale jestem zmęczony głównym uniwersum DC. Tak zwyczajnie, po prostu. Nie mam już w sobie najmniejszych chęci do tego, by śledzić na bieżąco co w nim się dzieje i chociaż w ostatniej dekadzie trzy razy próbowałem na nowo wkręcić się w te ”najważniejsze” wydarzenia (New52, DC You, DC Odrodzenie), to jednak za każdym razem po upływie paru miesięcy lista czytanych tytułów kurczyła się w zastraszającym tempie, by z czasem zejść po prostu do zera. Teraz jest podobnie – kompletnie nie interesuje mnie jakiś tam METAL, mam gdzieś YEAR OF THE VILLAIN, zaś to kogo zainfekował któryś tam Batman lub kto jest Leviathanem lata mi koło d… yyy… czterech liter. Po prostu jedyne czego chciałem, to przeczytać komiks z lubianymi przeze mnie postaciami, do którego nie trzeba było znajomości miliona innych komiksów oraz bycia na bieżąco ze wszystkim. Na szczęście, DC zawsze dawało mi alternatywy, ponieważ w przeciwieństwie do Marvela (który olałem z analogicznych powodów), zawsze miało w ofercie coś jeszcze: elseworldy (INJUSTICE <3) i imprinty pokroju Vertigo. Tak, wiem – Marvel ma Star Warsy. Lecz ta marka i ten świat chyba nie może mnie interesować mniej.

Dlatego wbrew chyba większości, ogłoszenia DC z ostatnich kilkunastu miesięcy cieszą mnie mocno. Draniom znów się udało i dostają ode mnie każdego miesiąca coraz więcej dolarów, bo Young Animal, restart Wildstormu i start Black Label to rzeczy, w które już zacząłem rzucać swoim ciężko zarobionym pieniądzem, zaś takie Hill House Comics wkrótce się tego doczeka. No i jeszcze jest ten segment, na który liczyłem bardzo mocno oraz zajarałem się nim już w momencie pierwszych zapowiedzi. Chodzi oczywiście o linie Ink oraz Zoom, skierowane teoretycznie do młodszych czytelników. Napisałem ”teoretycznie”, bo w moje łapy wreszcie trafiło DEAR JUSTICE LEAGUE – pierwszy z paru zamówionych pozycji z obu tych sekcji. I jestem bardziej niż zadowolony.