Nightwing. Czas Tytanów, czyli „syn koleżanki twojej matki” w komiksowym świecie
Swój tekst dotyczący trzeciego tomu Nightwinga, napisanego przez Toma Taylora i zilustrowanego przez wybitnego Bruno Redondo, chciałbym wyjątkowo rozpocząć drobną dygresją. Mianowicie — po lekturze nowości od Egmontu przypomniała mi się pewna wymowna scena z jednej produkcji osadzonej w świecie DC Comics, w której Batman rozmawia z Wonder Woman. W trakcie dość szorstkiej wymiany zdań Diana zarzuca Mrocznemu Rycerzowi cynizm, instrumentalne traktowanie Robina oraz to, że prawdopodobnie przygarnął osieroconego chłopca tylko po to, by wychować go na godnego następcę - takiego samego dupka, jakim sam jest. Na co Bruce dostojnie i z charakterystycznym dla siebie opanowaniem odpowiada: „Zrobiłem to wszystko tylko dlatego, by właśnie nie stał się taki jak ja”, sugerując, że przez cały czas musiał trzymać budzący się w chłopcu mrok na wodzy, by ten nie zatracił się w bólu tak, jak on sam po stracie rodziców.



