UWAGA: to druga recenzja tego komiksu na łamach DCManiaka. Poprzednią, autorstwa Andrzeja, znajdziecie TUTAJ.
Trochę Egmont kazał na czekać na ten zbiorek. Cztery lata to dość dużo by zapomnieć jak w 2017 roku podobała nam się kolejna Moore'owska wariacja na temat superhero. Smax nie jest jakimś specjalnym 'must read', ale jego lektura dość szybko dubluje emocje towarzyszące czytaniu głównej serii. To pozycja nierówna, ale żadna z trzech umieszczonych tu opowieści nie zalicza spektakularnych upadków.


