czwartek, 8 października 2026

SUPERMAN: THE MAN OF STEEL BY JOHN BYRNE ABSOLUTE EDITION

Premiera tego komiksu była dwukrotnie przekładana, ale wreszcie jest! Jak mi niedawno przypomniał kolega Damian - nie ma przypadków, są tylko znaki - i widoczny na zdjęciu album doczekał się premiery 29 września, czyli dokładnie w dzień moich urodzin. W tym tygodniu ten spóźniony prezent trafił w moje ręce i jestem bardzo zadowolony  z produktu, jaki przygotowało DC. Twarda oprawa, powiększony format, wyposażone w dodatkowe opakowanie typu slipcase, zaś w środku cała masa unikalnych dodatków. A wszystko za okładkowe 100 dolarów. Wydaje się, że na 40-lecie powstania kultowej serii MAN OF STEEL chyba nie można było wyobrazić sobie lepszego wydania tej historii.

W tym samym miesiącu, gdy Egmont uraczył nas pierwszym tomem CZŁOWIEKA ZE STALI, czyli początkiem supermanowej ery zainicjowanej przez Johna Byrne'a, w USA pojawiło się ekskluzywne wydanie miniserii, od której w 1986 roku to wszystko się zaczęło. To największy jak do tej pory format, w którym dostajemy tę sześcioczęściową historię, dzięki czemu można jeszcze mocniej zagłębić się w niuanse warsztatu Johna Byrne'a, czy Dicka Giordano, dostrzec może przeoczone wcześniej detale i jeszcze lepiej docenić kunszt i pracę, jaką włożyli w stworzenie tego komiksu jego twórcy.


Znam tę opowieść niemalże na pamięć i posiadam w kilku różnych wersjach, ale ponieważ należę do tych największych entuzjastów, zapaleńców i uberfanów zainicjowanej po KRYZYSIE NA NIESKOŃCZONYCH ZIEMIACH ery Byrne'a, to nie mogłem sobie sprezentować również i tego wyjątkowego wydania. Chyba każdy ma fioła na punkcie jakiegoś komiksu i najzwyczajniej w świecie czuje potrzebę, aby jeśli tylko finanse pozwolą, posiadać na półce jak najbogatszą jego wersję, prawda?

Album wysoki na 32 cm i szeroki na 21 cm ozdobiony jest srebrną, metaliczną, połyskującą z dwóch stron okładką. Z przodu na okładce widnieje przebijający się przez metalową ścianę Superman (dotykając można wyczuć efektowne tłoczenia), czyli znana większości osób ilustracja, która pochodzi z plakatu, jakim Byrne promował 40 lat temu tę historię. Z tyłu okładki mamy natomiast jeszcze bardziej znaną grafikę, która niejednokrotnie zdobiła wydane po polsku komiksy, i która zdobiła jedną z dwóch wypuszczonych na rynek wersji komiksu MAN OF STEEL #1. Do tego brzegi komiksu również zabarwione są na srebrny kolor, a wewnątrz umieszczona jest specjalna satynowa zakładka, oczywiście także srebrna. Całość przechowywana jest w dodatkowym, również srebrnym, tyle że dla odmiany matowym, opakowaniu typu slipcase. Z tyłu widnieje klasyczny emblemat 'S', natomiast z przodu mamy grube na jakieś 5 mm wycięcie, co jeszcze lepiej podkreśla sylwetkę eSa, jaka przebija się przez ścianę. Srebrne, czy jak kto woli "stalowe" opakowanie jeszcze mocniej i wyraźniej podkreśla, że mamy tutaj do czynienia z nikim innym, tylko właśnie z tytułowym Człowiekiem ze Stali. Dobitniej nie dało się tego chyba zaakcentować i podkreślić.


A co wewnątrz. Na początku wita nas wstęp Johna Byrne'a z roku 1986, ten sam, który dostaliśmy niedawno także w polskim wydaniu. Jest też zupełnie nowy wstęp redaktora Mike'a Carlina napisany w 2025 roku. Carlin wspomina m.in. o wspólnej pracy z Byrne'em w Marvelu, a także o swoim przejściu do DC, gdzie objął kierownictwo nad nowymi tytułami z rodziny Supermana. Była w tym duża zasługa właśnie Johna, którego MAN OF STEEL osiągnął w tym czasie wielki sukces. Carlin opowiada o fenomenie nowego originu eSa ze swojej perspektywy, a także dzieli się ciekawostką odnośnie okładki do SUPERMAN v2 #1. Mike nie mógł bowiem zrozumieć, dlaczego na okładce inauguracyjnego numeru zrestartowanego po kilku dekadach SUPERMANA, jego kolega umieścił głównego bohatera pokonanego i leżącego na ziemi.

Następnie przechodzimy do głównego dania, czyli sześciu zeszytów, które w tej wersji odzyskały oryginalną kolorystykę Toma Ziuko, a także zostały ubogacone o oryginalne szkice okładek. Użyty papier offsetowy jest grubszy i sztywniejszy od tego, jaki użył egmont we wspomnianym już dziś tomie CZŁOWIEK ZE STALI. W ramach podsumowania tej sekcji umieszczono posłowie Jerry'ego Ordwaya (z 2025 roku). Dzieli się on swoimi wspomnieniami z tego okresu, gdzie po pracy nad KRYZYSEM NA NIESKOŃCZONYCH ZIEMIACH został wytypowany do pracy nad tworzeniem odświeżonego originu Batmana lub Supermana. Dick Giordano widziała dla niego miejsce w supermanowym zakątku, gdzie wbrew domysłom samego Ordwaya nie nakładał tuszu na prace Byrne'a w MAN OF STEEL, tylko wylądował jako główny rysownik w serii ADVENTURES OF SUPERMAN. Esej Ordwaya to mała kopalnia wiedzy i solidna porcja ciekawostek związanych z połowa lat 80-tych, czyli okresem wielkich i przełomowych zmian dla DC.






Później mamy aż 90 stron fotokopii szkiców Byrne'a wykonanych do zeszytów 2 - 5, które pochodzą ze zbiorów Jerry'ego Ordwaya. Jest też około 40 stron oryginalnych szkiców wykończonych tuszem przez Dicka Giordano, jakie udało się zdobyć dzięki uprzejmości Heritage Auctions oraz kolekcjonerów z różnych zakątków świata, którzy posiadali w swoich zbiorach zakupione kiedyś plansze. Każda taka plansza zawiera na dole adnotację podkreślającą, kto ją udostępnił na potrzeby tego komiksu. To właśnie na bazie tych plansz ludzie pracujący dla DC odświeżyli i przygotowali na nowo/zremasterowali tę unikalną edycję, także najbardziej ze wszystkich  dotychczasowych oddaje ona ducha oryginału.

Dalej znajdziemy około 20 stron z wszelkiej maści oryginalnymi materiałami wypuszczonymi przy okazji promocji MAN OF STEEL w roku 1986, okładki wydań zbiorczych, czy też ciekawostkę dotyczącą koloru włosów Lois Lane. Jest też posłowie Raya Bradbury'ego przygotowane na potrzeby wydania zbiorczego z roku 1987 oraz zupełnie nowe posłowie, tym razem autorstwa legendarnego Paula Levitza (również przygotowane w 2025). Levitz rzuca jeszcze więcej światła na kulisy nowego rozdania w DC, opowiada jak wyglądało poszukiwanie nowego architekta przygód Supermana, gdy w DC rządziła Jenette Kahn, a także przypomina, iż MAN OF STEEL #1 był pierwszym komiksem wydawnictwa wydrukowanego z dwoma różnymi okładkami skierowanymi do dwóch różnych form dystrybucji. Kolejne fajne smaczki, których nigdy za wiele.







Piękne wydanie i absolutnie nie żałuję jego zakupu. Zawiera bardzo dużo oryginalnych plansz, z czego najbardziej ucieszyły moje oczy te surowe rysunki, gdzie widać każde pociągnięcia ołówkiem Johna Byrne'a. Jeśli lubicie tego typu zagłębianie się w sposób pracy artysty, a potem porównywanie kolejno do wersji z nałożonym tuszem i kolorem, to jak najbardziej polecam właśnie ten zbiór.

------------------------------------------------

Omawiany album znajdziecie w sklepie ATOM Comics. Jeśli nie zamówiliście z promocyjną ceną w ramach preorderu, to warto poczekać na jakąś przecenę i prędzej czy później zaopatrzyć się w ten komiks.

Z przyjemnością przeczytał, przejrzał i opisał: Dawid Scheibe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz