Pokazywanie postów oznaczonych etykietą basketful of heads. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą basketful of heads. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 lutego 2021

KOSZ PEŁEN GŁÓW

Trochę było mi smutno, gdy Tomasz Kołodziejczak ogłaszał start linii Hill House Comics w naszym kraju. Z jednej strony super, że tytuły te zostały dostrzeżone przez Egmont i bardzo szybko trafiają do Polski, z drugiej zaś równie ciekawy Young Animal nie tylko jakby w oczach wydawcy nie istniał, zaś na jednym z filmików pan Kołodziejczak tak bardzo nie wiedział o co chodzi, że pomylił Young Animal z DC Young Adult. Trochę tego nie rozumiem, bo za oboma… yyy… imprintami imprintu Black Label stoją bardzo mocne nazwiska, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że Gerard Way jest równie, jeśli nie nawet mocniej rozpoznawalny, co Joe Hill. Ech… ciężko mamy z tym Egmontem.

Nie no, żartuję. Strasznie się zajarałem zapowiedzią prezentacji dorobku linii Hill House Comics w Polsce i nie było żadnych wątpliwości, że sięgnę zarówno po KOSZ PEŁEN GŁÓW, jak i po również wydaną w styczniu RODZINĘ Z DOMU DLA LALEK. Recenzować przyszło mi jednak tylko pierwszy z wymienionych, do czego się ochoczo zabieram, bo jest to kawałek naprawdę solidnej lektury w klimatach grozy.

wtorek, 7 lipca 2020

BASKETFUL OF HEADS


Poniższy tekst powstał w oparciu o wydania zeszytowe.

Niedawno podzieliłem się moją pozytywną opinią na temat THE DOLHOUSE FAMILY, dziś natomiast przyglądam się bliżej innej serii z logo Hill House Comics na okładce. Tym komiksem jest BASKETFUL OF HEADS, stanowiący pierwszy, flagowy tytuł całego horrorowego imprintu, który wystartował tuż przed zeszłorocznym halloween. Imprintu, któremu od momentu ogłoszenia bardzo mocno kibicowałem i nadal kibicuję, czytając wszystkie należące do tej linii pozycje. Za napisanie tej konkretnej siedmioczęściowej opowieści wziął się osobiście Joe Hill, przez co jeszcze bardziej podekscytowany i zniecierpliwiony wyczekiwałem dnia premiery. Przed końcem maja historia ta dobiegła końca, zostawiając po sobie całą masę pozytywnych, ale przy tym nie do końca takich, jakich spodziewałem się przed rozpoczęciem lektury, wrażeń.