Trochę było mi smutno, gdy Tomasz Kołodziejczak ogłaszał start linii Hill House Comics w naszym kraju. Z jednej strony super, że tytuły te zostały dostrzeżone przez Egmont i bardzo szybko trafiają do Polski, z drugiej zaś równie ciekawy Young Animal nie tylko jakby w oczach wydawcy nie istniał, zaś na jednym z filmików pan Kołodziejczak tak bardzo nie wiedział o co chodzi, że pomylił Young Animal z DC Young Adult. Trochę tego nie rozumiem, bo za oboma… yyy… imprintami imprintu Black Label stoją bardzo mocne nazwiska, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że Gerard Way jest równie, jeśli nie nawet mocniej rozpoznawalny, co Joe Hill. Ech… ciężko mamy z tym Egmontem.
Nie no, żartuję. Strasznie się zajarałem zapowiedzią prezentacji dorobku linii Hill House Comics w Polsce i nie było żadnych wątpliwości, że sięgnę zarówno po KOSZ PEŁEN GŁÓW, jak i po również wydaną w styczniu RODZINĘ Z DOMU DLA LALEK. Recenzować przyszło mi jednak tylko pierwszy z wymienionych, do czego się ochoczo zabieram, bo jest to kawałek naprawdę solidnej lektury w klimatach grozy.

