"You've all grown soft. But we were never going back to those lives where people laughed at us.
We're The Rogues"
Naprawdę fajne rzeczy można ostatnimi czasy znaleźć w ramach linii DC Black Label, dlatego też chętnie za każdym razem do opatrzonych tym logiem komiksów zaglądam. Wciąż będąc pod wrażeniem recenzowanego niedawno CATWOMAN: LONELY CITY Cliffa Chianga, sięgnąłem po komiks autorstwa jednego z najbardziej zapracowanych scenarzystów pracujących aktualnie dla DC, czyli Joshuy Williamsona. Ilość nie musi jednak iść obowiązkowo w parze z jakością, tak samo jak nie każdy musi lubić prace tego konkretnego autora. Twórca ten zapisał się do tej pory w mojej pamięci jako nieschodzący poniżej pewnego poziomu solidny rzemieślnik, któremu zdarzy się czasami napisać coś jakościowo lepszego i pamiętanego na dłużej. Widać to bardzo dobrze chociażby na przykładzie wydanego w Polsce w całości jego flashowego runu. W przypadku ROGUES (zbiorcze wydanie ukazało się pod koniec grudnia) dane mi na szczęście było ujrzeć to zdecydowanie lepsze oblicze Williamsona, dlatego też poniżej zamieszczam kilka słów zachęty, aby i Was namówić do przeczytania tego komiksu.



