Dawno, dawno temu, DC Comics postanowiło spróbować wpuścić nieco świeżej krwi do swojego uniwersum i zorganizowało event BLOODLINES, który w olbrzymim skrócie, miał w efekcie końcowym stworzyć armię nowych superbohaterów i złoczyńców w ofercie DC. Problem w tym, że całe wydarzenie było tak totalną porażką, iż po kilku latach wydawca pozwolił na autokrytykę tego eventu na łamach komiksu z udziałem jedynej wykreowanej wówczas postaci, która kogokolwiek obchodziła. Mowa tu oczywiście o Tommym Monaghanie, głównym (anty)bohaterze serii HITMAN. Sęk w tym, że rachunek ekonomiczny w takim wydawnictwie jak DC Comics zawsze stoi na pierwszym miejscu i po pięciu latach publikacji owego tytułu, przyszedł czas pożegnanie i z tym tytułem. Wydaje się jednak, że Garth Ennis dostał informację na ten temat odpowiednio wcześniej, ponieważ na szczęście udało mu się całość zakończyć w sposób godny tego, jaki poziom prezentował HITMAN przez cały swój wydawniczy żywot.






