poniedziałek, 20 kwietnia 2026

TM-Semic: zdarzyło się w kwietniu - TOP KOMIKS 2/99

W kwietniu 1999 roku polscy fani przygód Ostatniego Czarniana dostali kolejny powód do zadowolenia. Oto bowiem w kioskach ukazał się nowy, liczący 100 stron numer dwumiesięcznika TOP KOMIKS od dogorywającego wydawnictwa TM-Semic, tym razem z Lobo w roli głównej. Był to piąty w naszym kraju komiks z Ważniakiem w roli głównej i zarazem początek pięknego cyklu, gdyż chwilę później Lobo na dobre zadomowił się w TOP KOMIKS i jeszcze jakieś dziesięć razy (raz były to lepsze, raz gorsze historie) pojawiał się w kioskach i kusił do zakupu.

LOBO: KONTRAKT NA BOUGA zaliczam do tych najlepszych opowieści z jego udziałem, która bazuje na czteroczęściowej miniserii z roku 1994. Scenariusz napisał Alan Grant, zaś rysunki zaś rysunki to już dzieło Kierona Dwyera, do spółki z legendarnym inkerem, Dickiem Giordano. Dwyer namalował też świetne okładki, w tym tą do zeszytu drugiego, która zdobi polskie wydanie. Z ciekawostek - na drugiej stronie okładki znajduje się przedruk grafiki, jaka oryginalnie zdobiła zeszyt czwarty.

Lobo dostaje kolejne zlecenie. Tym razem od grupki mnichów, którzy chcą wyeliminowania rządzącego ich światem boga zwanego Boug. Wprowadził on bardzo rygorystyczne zasady, zgodnie z którymi mieszkańcy raju nie chcą już dalej żyć. Pragną industrializacji, dostępu do narkotyków, seksu, tytoniu, alkoholu oraz innych tego typu rozrywek. Nieświadomy tego, w jakie bagno wchodzi, Ważniak zgadza się za darmo wykonać tę robotę, a jego pojawienie się w rządzonym twardą ręką przez Bouga świecie wprowadza prawdziwą rewolucję zarówno w tamtejszym raju, jak i w piekle.

 

Nie ma zaskoczenie. Ten komiks oferuje w potężną dawkę przemocy, przelanej krwi oraz walających się wszędzie części ludzkiego ciała. Trup ściele się gęsto, powietrze gęste jest od wystrzelonych kul, a czytelnik ma wielką frajdę ze śledzenia warstwy wizualnej. Zdecydowanie nie jest to pozycja dla kogoś, kto nie ma dystansu do religii katolickiej, gdyż jest tutaj sporo nawiązań i parodii związanych z tym, czego religia zabrania, a na co pozwala. Jest też twist na końcu, gdzie wszystko okazuje się zwyczajną grą/zabawą/rywalizacją wymyśloną z nudów przez dwóch dzieciaków, a Lobo zostaje uwikłany nieświadomie w ich grę. To po prostu nie mogło się dobrze skończyć dla Dave'a i Cecila :D

Minęło 27 lat od polskiej premiery, a ja nadal chętnie wracam sobie do tego komiksu, który dobrze sprawdza się w formie odstresowującego odmóżdżacza. Szalona i brutalna, pełna specyficznego humoru jazda bez trzymanki, która sprawiła, że jeszcze bardziej pokochałem tytułową postać i już wyczekiwałem kolejnych przygód z jego udziałem.

Dawid Scheibe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz