czwartek, 6 sierpnia 2026

SUPERMAN TOM 1: SUPERWOMAN

Kiedy DC Comics startowało z inicjatywą All-In kilka serii dostało swój reboot, inne kontynuowano z dawną numeracją, lecz wszystkie miały jedno założenie. Miały stanowić proste wejście dla nowego czytelnika, bez przeładowania informacjami odnośnie aktualnego status quo bohaterów.

Superman. Superwoman to kolejna część runu Joshuy Williamsona, lecz jak to jest w przypadku All In, jest to pierwszy tom nowej serii, choć w formie zeszytowej, ze starą numeracją. W wyniku Władzy absolutnej w Metropolis pojawia się nowa superbohaterka, Superwoman, którą jest… Lois Lane! Zyskuje ona kryptońskie supermoce i staje się bohaterką na miarę Człowieka ze Stali.

Lois tak jak Clark wiedzie podwójne życie, będąc jednocześnie redaktorką naczelną Daily Planet. Uczy się powoli korzystać ze swoich zdolności i nabiera wiatru w żagle, zwłaszcza kiedy to ona lata samoistnie, bez pomocy Clarka. Jest jednak zrzucona na głęboką wodę, kiedy to do Metropolis powraca Doomsday, przywołując wszystkie złe wspomnienia ze Śmierci Supermana. Pojawia się także Time Trapper, który okazuje się być bezpośrednio powiązany z największym przeciwnikiem Człowieka ze Stali.

Na domiar złego złoczyńca wyjawia Clarkowi swoją wizję przyszłości, co od razu nadaje historii stawkę.

Można powiedzieć, że główną bohaterką opowieści jest Lois Lane i jej próba oswojenia się ze swoimi mocami. Nie wie sama, czy jest to krótkotrwały efekt, czy dalej pozostanie Superwoman. Warto jednak zaznaczyć, że nie jest to motyw dla komiksów nowy. Lois Lane została już Superwoman jeszcze za czasów Siegela i Schustera. Williamson wykopuje bardzo dawny wątek, do którego twórcy wracali co jakiś czas, lecz na tyle daleki, że dziś może wydawać się czymś wyjątkowym i świeżym. Sama Lois nie nawiązuje do poprzednich inkarnacji Superwoman, bo zapewne w świecie po resetach jest nią po raz pierwszy.

Wspomnienia jednak wracają, zwłaszcza wobec Śmierci Supermana. Clark wówczas zmarł w czymś czego nienawidził, zabijając drugą osobę. Stąd też powrót Doomsdaya jest owiany w tragizm.

Pomimo pewnej ewolucji samej Lois do roli Superwoman, Joshua Williamson nie wrzuca czytelnika na głęboką wodę. Pisze historię przestępną i prostą w odbiorze. Wszystkie ważniejsze elementy aktualnego świata DC są redukowane do jednego wspomnienia i odnośnika, lecz nie wpływają na brak zrozumienia świata przedstawionego. Williamson nawet niespecjalnie nawiązuje do swojej serii. W jego świecie po prostu istnieje Supercorp, a Lex Luthor po prostu niczego nie pamięta. Autor nie wymaga znajomości jego poprzednich komiksów, aby poznać historię za tym stojącą. Tym samym oferuje dalsze rozwinięcie wątków dla tych, którzy zwykli śledzić jego run sprzed Władzy absolutnej.

Williamson historię opowiada poprzez ilustracje Dana Mory, które jak zawsze okraszone są w sporą ilość detali, ciekawe projekty, świetnie skomponowane sceny akcji, lecz niepozbawione wyjątkowego dla artysty stylu. Rysownik nie stara się tworzyć komiksu nad wyraz realistycznego. Potrafi z jednej strony stworzyć wielką rozwałkę, z drugiej proponuje mnóstwo ciekawych projektów. Sam Time Trapper jest niezwykle ciekawym wątkiem, który na bank w przyszłości będzie rozwijany. Ponadto udaje mu się świetnie wprowadzić nową (starą) postać. Na szczególne pochwały zasługuje projekt kostiumu Superwoman, zupełnie inny niż jakikolwiek strój Supergirl. Tym samym obaj opowiadają jej historię i jej zmagania z odpowiedzialnością wobec supermocy. Lois traci coś, co pokazuje jej dobitnie z czym wiążą się zdolności, które zyskała.

Jako dodatek do komiksu postanowiono dorzucić Superwoman Special, który znacznie odstaje fabularnie i graficznie, lecz jednocześnie świetnie dopełnia historię w głównym wątku. W nim dostajemy tajną genezę Lois Lane, gdzie dopiero odkrywa swoje moce i ujawnia się przed bliskimi. Clark uczy ją korzystać z tych zdolności, a sama bohaterka zmaga się z napisaniem artykułu. Tym samym dochodzi do kilku przygód wraz z innymi Super-kobietami, co z kolei pokazuje jak bogaty panteon herosów ma Człowiek ze Stali. Zeszyt mógłby być jednocześnie na początku albumu, lecz także pełni funkcję prościutkiego dopełnienia.

Superman. Superwoman to świetna historia, która wprowadza mnóstwo ciekawych motywów, rozbudzając apetyt na znacznie więcej. Fantastycznie wprowadza w nową inicjatywę, nie zapominając jednocześnie o poprzednich elementach układanki. Jest to też zaledwie początek pierwszego aktu DC All In, a polski czytelnik ma jeszcze przed sobą DC K.O. czy jakikolwiek komiks z linii Absolute. Koniecznie warto zajrzeć do Supermana, niezależnie od tego czy czytało się wcześniejsze przygody Kal-Ela spod pióra Williamsona, czy jeszcze nie.

Album został nadesłany do recenzji, co nie ma wpływu na powyższą opinię.

Komiks do kupienia m.in. w sklepie Egmontu lub na ATOM Comics.

Zawiera materiał z oryginalnych komiksów SUPERMAN #19 - 23 oraz SUPERWOMAN SPECIAL #1.

Autor recenzji: Wiktor Weprzędz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz