piątek, 16 października 2026

RESURRECTION MAN: KWANTOWA KARMA

RESURRECTION MAN: KWANTOWA KARMA to licząca sześć zeszytów miniseria od duetu Ram V oraz Anand RK, który w ubiegłym roku wyszła pod szyldem Black Label. Głównym bohaterem jest Mitch Shelley, który za każdym razem, gdy został zabity, powracał/odradzał się zyskując jakąś nową supermoc, a tracąc poprzednią. Tym razem jest jednak inaczej. Po wielu latach i tysiącach wskrzeszeń, Mitch umiera ze starości i zmartwychwstaje z nową misją - uratowania całego wszechświata. Co by się stało, gdyby przestał być superbohaterem i wybrał normalne życie? Gdyby nie mówił nikomu, że ma jakieś niezwykłe zdolności i spokojnie dożył sędziwego wieku? Jaki ciężar wiąże się z tą decyzją i jakie będą jej konsekwencje? W pewnym momencie pojawia się przed nim wersja jego samego z przyszłości aby powiedzieć mu, że wszystko zepsuł. Dostaje możliwość spojrzenia na swoje dotychczasowe życia i w każdym z nich podjąć inną decyzję. Mitch odbędzie osobistą, egzystencjalną walkę i przekona się, że jednak jego rola jest zbyt ważna dla losów Ziemi i całego wszechświata, aby w pewnym momencie przestać ją odgrywać. Jego przeciwnikiem okaże się sadystyczny komendant obozu dla internowanych z czasów II Wojny Światowej, który oprócz nietypowego i przerażającego wyglądu posiada również wypaczone moce Resurrection Mana.

 "Ratowanie wszechświata i zakochanie się to to samo?"

W innych miejscach przeczytacie pewnie bardziej profesjonalne, wyczerpujące i analizujące dogłębnie ten komiks wywody od osób o lepszych kwalifikacjach i posługujące się bardziej wyszukanym i bogatym, fachowym słownictwem, niż ja, ale mimo wszystko zachęcam do przeczytania tych kilku akapitów, które mam w sprawie tego zbioru do powiedzenia. Mówiąc w bardzo dużym skrócie, RESURRECTION MAN: KWANTOWA KARMA to komiks, który dotyka kwestii egzystencjalnych, skłania do refleksji, który z jednej strony porusza problemy o ogromnej skali, skali wszechświata/wszechświatów, zaś z drugiej podkreśla wagę i znaczenie tych małych, jakże pięknych momentów doświadczanych każdego dnia w relacjach międzyludzkich. Ta nietypowa i oryginalna pod wieloma względami opowieść porusza kwestie metafizyczne, filozoficzne i zajmie się głęboką refleksją tytułowego bohatera na temat samego siebie, celu istnienia i walką, jaką przychodzi mu na co dzień toczyć.

Ram V poruszając się w dobrze znanych i lubianych przez siebie klimatach, bierze na warsztat oryginalny koncept związany z mało znanym szerszej publice bohaterem - Resurrection Manem, który zadebiutował w 1997 roku. Buduje wokół niego coś nowego, rozwija jego origin, przypomina dotychczasowe fakty na temat Mitcha Shelleya, łączy i poszerza w niesamowity sposób o kolejne elementy, nadając nowy i głębszy sens jego istnienia/odradzania się na nowo. Sześć zeszytów po 22 strony każdy to nie jest dużo miejsca, aby upakować w sensowny, angażujący od początku do końca czytelnika, ciekawy sposób tak bogatą w wydarzenia dotychczasową historię Mitcha Shelleya i jednocześnie dobudować do niej wiele nowych rzeczy. Ale jednak się udało.

Zyskując niemal boską moc panowania nad czasem Mitch ma teraz wszystko w swoich rękach, pełen wachlarz możliwości, wiedzę na temat wszystkich swoich dotychczasowych wcieleń. Może zatem zadecydować o kształcie wszechświata, ułożyć na nowo ciąg wydarzeń według własnego widzimisię. Przeznaczonym mu celem jest też konfrontacja z wiecznie głodnym, przerażającym pod względem wyglądu pożeraczem światów, do którego stworzenia sam się kiedyś nieświadomie przyczynił.

Gościnnie przewijają się różne postacie znane ze świata DC, a najwięcej miejsca otrzymują Human Target, czy Phantom Stranger, którzy stanowią wartościowy dodatek, a nie na siłę wypełniają miejsce. Podoba mi się zwłaszcza to, jak Ram V podszedł do Strangera, który dostaje pod koniec od scenarzysty nagrodę i cieszy się podziwiając swoją ulubioną w historii świata chwilę. Chociaż po drodze może nie wszystko jest tak do końca zrozumiałe i klarowne dla statystycznego śmiertelnika, finał okazuje się sensowny, logiczny i piękną klamrą spina tę lawirującą pomiędzy różnymi wcześniejszymi inkarnacjami Resurrection Mana opowieść.

Całość opakowana jest w abstrakcyjne, chaotyczne i piękne zarazem, momentami wręcz szalone, momentami celowo niedokładne i rozmazane (tak, jak nieidealne jest przecież ludzkie życie) oniryczne, bogate w szczegóły ilustracje od duetu Anand Radhakrishnan i Mike Spicer (kolory). Świetne designy, scenerie, a do tego robiące duże wrażenie, ociekające body horrorem wersje Gashadokuro, czy Mitcha w jego ostatniej "zegarkowej" formie.

Co ciekawe, pierwsza strona każdego zeszytu zawiera podstawowe fakty dotyczące Mitcha Shelleya, Za wizualizację tych wstępów odpowiadał początkowo współtwórca postaci - rysownik Jackson 'Butch' Guice, ale ze względu na jego przedwczesną śmierć, przy dwóch ostatnich zeszytach pomagał już Mike Perkins. Nie trzeba nic wiedzieć przed lekturą tego komiksu, gdyż stanowi on zamkniętą i spójną całość, a podstawowe pytania odnośnie tytułowego bohatera dostajemy właśnie dzięki tym krótkim, jednostronicowym wprowadzeniom.

Jeśli chodzi o szatę graficzną komiksu, to zdecydowanie najmniejsze wrażenie robią okładki Jeffa Dekala, które może i są ładnie narysowane, ale kompletnie nie oddają tego, co zastajemy wewnątrz tego zbioru.

RM: KWANTOWA KARMA to odważna, ambitna i mocno niestandardowa opowieść, która jednych całkowicie zachwyci, a dla innych (nie każdy przecież gustuje w tego typu tematach) może okazać się zbyt trudna do przebrnięcia i nie do końca zrozumiała. Osobiście niezmiernie cieszę się, że Egmont sięgnął po ten dotykający wielu ciekawych tematów komiks Rama V, który dla mnie jest najlepszą rzeczą wypuszczoną w tym miesiącu przez Egmont. Jednocześnie gdzieś tam jeszcze tli się we mnie nadzieja/marzenie, że może w przyszłości dostaniemy w Polsce także NOWYCH BOGÓW tego samego scenarzysty. Resurrection Man co jakiś czas umiera i za każdym razem powraca do życia. Marzenie nie umiera nigdy, prawda?

-----------------------

Opisywane wydanie zawiera materiał z oryginalnych komiksów RESURRECTION MAN #1 - 6 (z roku 2025).

Ten świetny pod każdym względem komiks do kupienia m.in. w ATOM Comics.

Autor: Dawid Scheibe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz