Jeśli chodzi o DC, to hitami we wrześniowym pakiecie od Egmontu były dla mnie zdecydowanie SUPERMAN: CZŁOWIEK ZE STALI oraz ABSOLUTE WONDER WOMAN. Album BATMAN ARKHAM: CLAYFACE należał do tych pozycji, których premierze na naszym rynku towarzyszyło z mojej strony znacznie mniejsze podekscytowanie, nie miałem też jakichś specjalnych oczekiwań odnośnie zawartości. Ot, kolejna antologia, których jakimś szczególnym fanem nie jestem, ale jednocześnie w pełni rozumiem sens ich wydawania oraz tych, którzy tego typu komiksy zbierają. Po ubiegłorocznym albumie poświęconym Pingwinowi, tym razem wybór padła na historie z Clayface'em w roli głównej. A właściwie z Clayface'ami w liczbie mnogiej, bo na przestrzeni minionych dekad doczekaliśmy się wielu postaci posługujących się tym pseudonimem i mierzących się z Batmanem.
