Od zakończenia "ery Johnsa" minęło już 7 lat (!) a mimo to tamte historie nie zestarzały się nawet o dzień. Obaj z Dawidem mamy na zawsze w sercach ten okres komiksów z Latarnikami i stąd pomysł na wspominkową top listę. Jeśli mało Wam nostalgii, to sprawdźcie nasz archiwalny, wspólny
tekst oraz moje
zestawienie (errata: 1. Corpse "powrócił" na chwilę w New 52, ale to się nie liczy; 2. Poznaliśmy genezę Pierwszego Latarnika, ale znacznie później - miało to miejsce w chłamie, jakim była seria GREEN LANTERNS).
W kwestii wyjaśnienia, poprzez "erę Johnsa" rozumiemy wszystkie komiksy z Latarnikami z 9-letniej dobrej passy tego zakątka DCU. Wychodzące wówczas serie sprawiały, że był to wyjątkowo dobry czas dla fanów Latarników. Najważniejsze i zarazem najlepsze tytuły to oczywiście GREEN LANTERN Geoffa Johnsa i GREEN LANTERN CORPS początkowo pisane przez Dave'a Gibbonsa, a potem przez Petera J. Tomasiego. Johns pisał GL epicko, z cliffhangerami i zaskakującymi momentami. Z rozmachem rozbudował mitologię Latarników, wprowadził nowe, świetne postacie i rozwinął złoczyńców. Za to Hal Jordan, prócz bycia centralną gwiazdą tej kosmicznej epopei nie przeszedł specjalnie żadnej drogi i pozostał postacią jednowymiarową. W moim odczuciu GLC jest serią niedocenioną, bo znacznie lepszą pod względem rozwoju bohaterów i ich wzajemnych relacji. Choć to większość najlepszych scen pochodzi z serii GL, to jednak podczas rereadingu to właśnie GLC dało mi najwięcej satysfakcji i utwierdziło w uwielbieniu do przygód Korpusu pod batutą Tomasiego.

A teraz jedziemy z pierwszą dziesiątką. Momenty ułożone są chronologicznie.