piątek, 10 lipca 2026

BATMAN: NOWE GOTHAM TOM 1 (recenzja 2)

To już druga recenzja tego albumu na DCManiaku. Dla porównania poprzednią, autorstwa Dawida znajdziecie tutaj.

„Batman: Nowe Gotham” to ponad czterystustronicowy album, który w ostatnim miesiącu zasilił katalog nowości wydawnictwa Egmont. Jeżeli spojrzymy na chronologiczną oś czasu kanonu DC Comics, historia ta stanowi bezpośrednią kontynuację dwóch monumentalnych kamieni milowych, czyli sagi „Knightfall”, podczas której Mroczny Rycerz zostaje złamany psychicznie i fizycznie przez Bane'a, oraz sagi „No Man's Land”, opowiadającej o tym, jak miasto Gotham zostało dotknięte kataklizmem naturalnym i odcięte od świata. Społeczeństwo bardziej niż pięści zamaskowanego mściciela potrzebowało filantropii i politycznych koneksji miliardera Bruce'a Wayne'a, by zmierzyć się z chaosem na ulicach oraz wszechobecną biedą.

Czytelników, którzy z różnych powodów przegapili oba te złożone, wielotomowe i wymagające finansowo "tasiemce" pragnę uspokoić, ponieważ bez większych problemów będą mogli sięgnąć po „Nowe Gotham”. Scenarzysta Greg Rucka stosunkowo rzadko odnosi się do przeszłości, a nawet jeżeli do niej wraca, robi to w na tyle finezyjny sposób, że wszystkie niewiadome można stosunkowo łatwo wywnioskować z kontekstu konkretnej sytuacji. Paradoksalnie dla pełniejszego zrozumienia „Nowego Gotham” bardziej istotne okazują się nawiązania do kultowego „Roku pierwszego” Franka Millera, ponieważ twórcy wyraźnie powracają do wątków związanych z życiem prywatnym komisarza Gordona i jego żoną. Sam policjant musi przeżyć żałobę po jej śmierci, a jednocześnie zmierzyć się ze słusznym poczuciem winy, używając tutaj dość dużego eufemizmu, gdyż było mu daleko do archetypu wzorowego męża. Sytuacja życiowa Gordona staje się pretekstem, by scenarzysta na każdym kroku podkreślał podobieństwa między Jimem i Batmanem, co owocuje kilkoma naprawdę ciekawymi interakcjami tej dwójki bohaterów. Uświadamia to czytelnikowi, że więź między nimi nie jest jedynie płytką relacją opartą na instrumentalnej kalkulacji i zbieżności celów, lecz pełnoprawną przyjaźnią opartą na (niestety jednostronnym) zrozumieniu.

Album składa się z kilku mniej oraz bardziej rozwiniętych historii, które reprezentują bardzo zróżnicowany poziom. Główny story arc poświęcony knowaniom  Ra's Al Ghula i próbie rozprowadzania po mieście narkotyku obiecującego nieśmiertelność jest pod względem scenariusza, co najwyżej poprawny i dość odtwórczy. Można byłoby streścić go dosłownie w kilku zdaniach, dlatego nie zamierzam zdradzać niczego więcej z fabuły, tym bardziej że bardzo podobne motywy widzieliśmy już chociażby w miniseriach autorstwa Matta Wagnera. Uważam, że historii momentami brakuje wyraźniejszej głębi, ale też równie często elementarnej dojrzałości. Akcję śledzi się beznamiętnie bez większego zaangażowania emocjonalnego, szczególnie w momencie, kiedy w fabule pojawia się Talia, która... robi dokładnie to samo, co w każdej inne historii, w której występuje. Bardzo podobne problemy niesie ze sobą również opowieść z Poison Ivy, szantażującą miasto młodocianymi zakładnikami.

To, co w tym albumie zasługuje na szczególną pochwałę i wyraźnie wyróżnia się spośród bardziej generycznych opowieści, to rozdziały poświęcone pani detektyw Renee Montoyi oraz terapeucie Harveya Denta. Pierwsza z tych historii opowiada o urodzinach Renee, która zmaga się z poczuciem osamotnienia i przemijającego przez palce czasu. Jak dla wielu z nas, kolejny rok "na liczniku" dla bohaterki również staje się okazją do wewnętrznych rozliczeń i podsumowań. Dla policjantki ten dzień staje się przede wszystkim momentem bolesnych rozliczeń z porażkami w życiu osobistym i uczuciowym, które w dużej mierze wynikają z presji wywieranej na nią przez rodziców. W międzyczasie otrzymuje ona w prezencie bukiet kwiatów od tajemniczego wielbiciela i postanawia wykorzystać swoje zawodowe umiejętności, by odkryć jego tożsamość. Prowadzi ją to do bardzo uroczego, ale jednocześnie słodko gorzkiego rozwiązania całej zagadki.

Drugą historią zasługującą na zdecydowane wyróżnienie jest opowieść związana z komiksem narysowanym przez samego Harveya Denta podczas psychoterapii i warsztatów resocjalizacyjnych w Arkham. Twórcy wykorzystują tutaj bardzo interesujący i charakterystyczny środek narracyjny potęgujący immersję świata przedstawionego, czyli ''komiks w komiksie'', który do historii przeszedł za sprawą powieści „Watchmen” Alana Moore'a. Krótka i wyraźnie humorystyczna opowiastka zilustrowana przerysowaną, karykaturalną stylistyką staje się pretekstem do sugestywnego ukazania ukrytych pragnień, fantazji oraz wewnętrznych konfliktów Two Face'a. Fani pana prokuratora Denta na pewno będą świetnie się bawić wertując ten fragment albumu, ponieważ jest on zrobiony z dystansem oraz smakiem.

Warstwa graficzna jest jednym z największych atutów albumu. Kreskę cechuje bardzo charakterystyczny, masywny i foremny lineart, który bez wątpienia nie przypadnie do gustu wszystkim odbiorcom, ale nie sposób odmówić mu charakteru ani tego, że wyróżnia się na tle plansz wielu innych mainstreamowych artystów. Pod względem techniki i warsztatu można przyczepić się do drobnych błędów i braków. Świadczy o tym chociażby fakt, że na jednym z kadrów Bruce i burmistrz zamiast prawych rąk podają sobie na powitanie lewe. Dodatkowo niektóre sekwencje akcji i walk są, moim zdaniem, zbyt statyczne i za mało nasycone kinetyką, przez co z perspektywy całych plansz nie tworzą spójnej i płynnej całości, lecz sprawiają wrażenie pojedynczych stopklatek. Na ogromną pochwałę zasługuje natomiast bardzo kreatywne wykorzystanie kilku dominujących, jaskrawych barw na tle wszechobecnej szarości. Tworzy to wyjątkowy klimat przywodzący na myśl legendarną animację „Batman: The Animated Series”.

„Nowe Gotham” to bez wątpienia komiks, który doczeka się rzeszy fanów wśród polskich czytelników, chociaż mnie osobiście nie porwał swoją treścią. Jest napisany oraz zilustrowany poprawnie, choć w mojej ocenie momentami brakuje mu nieco bardziej innowacyjnych pomysłów.

Komiks został udostępniony w celach recenzenckich dzięki uprzejmości wydawcy. Wydawnictwo Egmont nie miało żadnego wpływu na treść powyższego tekstu. Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w amerykańskich zeszytach "Detective Comics" #742-753 oraz "Batman: Turning Points" #1-5. Omawiany komiks kupicie m.in. w sklepie Egmontu lub w ATOM Comics.

 

Autor: Krystian Beliczyński

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz