"DC All In. Alfa i Omega" to tomik, który może wzbudzać kontrowersje samą formą wydania. I pisząc "tomik", nawet delikatnie nadużywam tego słowa, bo wydanie tej historii w formie osobnego wydania zbiorczego, do tego w twardej oprawie, wydaje się być co najmniej kuriozalne. W związku z tym spora część mojej opinii będzie dotyczyć nie tyle samej treści komiksu, ile tego, jak został on wydany. Dostaliśmy twardą oprawę z obwolutą. Okładka pod obwolutą zawiera bardzo ładną grafikę – tę samą co na obwolucie, ale utrzymaną w kolorach czerni, szarości i czerwieni (vide poniższe zdjęcie). Wygląda to naprawdę świetnie. Jednakże sama okładka jest grubsza niż zawartość pomiędzy nią, gdyż ta liczy zaledwie 60 (!) stron. Gdy odejmiemy jeszcze alternatywne okładki z części dodatków, zostaje nam raptem pięćdziesiąt kilka stron. Zastanawiam się więc, czy jest to nietrafiona decyzja ze strony Egmontu, czy może zostało to narzucone z góry przez licencjodawcę, który wymagał wydania tego komiksu w takiej, a nie innej formie. Zresztą nie jest to pierwszy raz - podobnego one-shota dostaliśmy przy okazji startu inicjatywy "DC Odrodzenie", a później również przy starcie linii "Sandman Universum".
Tomik składa się z dwóch części. Obie zostały napisane wspólnie przez Joshuę Williamsona i Scotta Snydera, którzy wprowadzają czytelników do inicjatywy DC All In. Osobiście polecałbym zacząć lekturę od części "Alfa", choć może nie wydawać się to oczywistym wyborem. Wynika to ze sposobu, w jaki złożono komiks. Ten czyta się bowiem z dwóch stron - najpierw od jednej okładki do środka, potem obracamy go o 180 stopni i czytamy od drugiej, by obie historie - jedną dziejącą się 52 dni wcześniej i drugą tyleż samo dni później - zbiegły się w środku albumu. Jednakże siłą rzeczy, gdy bierzemy album do ręki, to otwieramy go na historii "Omega", rysowanej przez Wesa Craiga, którego styl bardzo dobrze pasuje do mrocznej opowieści skupionej wokół Darkseida. Część "Alfa", która została narysowana przez Daniela Sampere i prezentuje bardziej klasyczną, czystą, superbohaterską kreskę, zaczyna się na końcu tomiku. Zważywszy na to, że strona redakcyjna ze stopką znajduje się właśnie po stronie "Alfy", to również zdaje się sugerować proponowaną przeze mnie kolejność czytania. Zresztą sam tytuł "Alfa i Omega" jest na tyle wymowny, że jasno wskazuje właściwą kolejność.
W części "Alfa" obserwujemy wydarzenia z perspektywy bohaterów głównego uniwersum. Jesteśmy świadkami powstania nowej, znacznie większej Ligi Sprawiedliwości, która zostaje zaatakowana przez Darkseida i… dzieją się rzeczy. W "Omedze" śledzimy ciekawą drogę Darkseida do zdobycia jeszcze większej mocy. Oba wątki zazębiają się ze sobą bliżej środka tomiku. Dodam, że w nowej roli zobaczymy Boostera Golda, bohatera, którego Tom King mocno doświadczył w pisanych przez siebie komiksach i tutaj też nie zazna on raczej sielanki.
"DC All In. Alfa i Omega" jest pozycją przede wszystkim dla kompletystów. Jeśli więc musicie mieć wszystko na półce, to pewnie już ten komiks na niej stoi, albo znajduje się w waszym koszyku. Czy odradzam pozostałym? Nie. Myślę, że może być to całkiem niezły wstęp do całej inicjatywy. Jeśli jednak macie taką możliwość, skorzystajcie z biblioteki. Uważam, że znacznie bardziej logicznym rozwiązaniem byłoby dołączenie zawartości tego albumu do pierwszego tomu nowej serii "Liga Sprawiedliwości Bez granic", bo właśnie tam znajdziemy najwięcej odniesień do przedstawionych tu wydarzeń. Z czasem zaowocują one eventem "DC K.O.", którego już teraz gorąco NIE polecam.
W komiksowej bańce żartuje się, że po wydarzeniach w "Alfie i Omedze" Darkseid został edytorem linii Absolute (jak przeczytacie ten tomik, to załapiecie dlaczego). Muszę jednak zaznaczyć, że jeśli planujecie sięgnąć po tytuły z linii Absolute, do czego akurat szczerze zachęcam, to nie musicie czytać "Alfy i Omegi". Ten komiks jest potrzebny przede wszystkim osobom, które chcą śledzić wydarzenia w głównym uniwersum DC i mieć pełny obraz wydarzeń w tytułach, które wspomniałem w poprzednim akapicie.
Finalnie "DC All In. Alfa i Omega" to przyzwoity wstęp, a nie tylko sampler nadchodzących serii, a wątek Darkseida jest naprawdę interesujący. Nic jednak nie usprawiedliwia wydania tego na twardo. Istnieje nawet szansa, że lektura moich wrażeń zajęła wam podobną ilość czasu, jaką poświęcicie "Alfie i Omedze".
Komiks zawiera one-shot DC ALL IN SPECIAL #1.
Komiks otrzymałem do recenzji od wydawcy, nie miało to wpływu na moją opinię.
Damian Maksymowicz






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz