Cykl antologii zatytułowany "Świat", odsłona czwarta, tym razem poświęcona w całości Dziewczynie ze Stali. Logiczne i sensowne posunięcie ze strony DC, że na krótko przed premierą filmu z kuzynką Supermana w roli głównej, to właśnie Karze Zor-El zdecydowano się poświęcić więcej uwagi w ramach tego specjalnego projektu. Nie wiem od czego to konkretnie zależy i jakie trzeba mieć powiązania/jakie trzeba spełniać warunki, żeby się załapać, ale to w sumie nieważne. Ważne, że jestem bardzo zadowolony i dumny z faktu, że Polska została wyróżniona i jest już praktycznie stałym uczestnikiem tej międzynarodowej zabawy, zawsze znajdując się na liście krajów, których twórcy przygotowują swoją historię do tego typu zbiorów. Nie wiem, jakie macie podejście do tego typu okazjonalnych albumów, czy chętnie po nie sięgacie, czy kompletnie olewacie, ale ja chociażby dla samego faktu, że mamy tutaj polski segment, czuję się w obowiązku taki komiks sprawdzić.
Skoro Kal-El zdążył już poznać różne zakątki świata, to Kara nie może być gorsza i ona również postanowiła wylecieć poza teren USA, odbywając podróż i zatrzymując się na chwilę w 14 krajach położonych na 5 różnych kontynentach. Pomni poprzednich lat wszyscy dobrze wiemy, z czym to się je i jakie zasady panują w tej grze ze słowem "Świat" w tytule. Twórcy dostają do wykorzystania w większości po 10 stron, aby stworzyć jakąś krótką i ciekawą opowieść, zaprezentować własną wizję, interpretację oraz zrozumienie głównej bohaterki, gdzie akcja osadzona jest w konkretnym kraju. Jednocześnie uwypuklając cechy charakteru i zalety kuzynki Człowieka ze Stali. Tym razem w zestawieniu scenarzystów oraz rysowników dominują kobiety, ale to chyba naturalne, spodziewane i według mnie trafne, kiedy mówimy o Supergirl. Większość nazwisk pojawia się w cyklu po raz pierwszy, ale są też znani bywalcy, jak Subic, czy Miyagawa.
Nic odkrywczego nie napiszę, no bo przecież wiadomo, że w takim zestawieniu dostaniemy prawdziwy miks historii, zarówno jeśli chodzi o fabułę, jak i warstwę plastyczną. Część zaproszonych do tego projektu twórców wykorzystało lepiej, a inni trochę gorzej okazję, aby zareklamować lepiej swój kraj, konkretny region, zaznajomić Supergirl i tym samym czytelnika z kulturą, zwyczajami, mitami/legendami, atrakcjami turystycznymi, czy też krajobrazami charakterystycznymi dla danego państwa. Gdzie jak nie w takich komiksowych antologiach pojawia się szansa, aby taką małą laurkę swojej ojczyźnie artyści mogli wystawić, prawda?
Polska widnieje jako dziesiąta w kolejności, ale od niej właśnie rozpocząłem zapoznawanie się z SUPERGIRL: ŚWIAT. Za historię promująca nasz kraj odpowiadają Anna Krztoń (scenariusz), Kasia Nie (rysunki) oraz Tomasz Bratkowski (litery). 10 stron to nie jest specjalnie wiele, aby nakreślić jakąś mocno skomplikowaną opowieść, ale z pewnością można zaprezentować coś wartego uwagi, osadzając gościnnie tytułową superbohaterkę w naszym klimatach i realiach, pokazać mały fragment tego, z czego słynie kraj nad Wisłą. I to się według mnie jak najbardziej udało.
Supergirl przybywa na początku grudnia do Katowic, aby pomóc w wydostaniu spod ziemi uwięzionych tam pięciu górników z kopalni Wieczorek. Scenarzystka operuje całkowicie dymkami z narracją, zamiast wkładać konkretne słowa w usta poszczególnych postaci, co okazuje się bardzo udanym zabiegiem, niczym artykuł napisany do gazety. Sięgając po legendarnego Skarbka i zapraszając Supergirl do udziału w święcie górników (słynna polska gościnność), w bardzo klarowny i ciekawy sposób przybliża czytelnikowi zwyczaje i tradycje związane z naszym krajem, zwłaszcza z rejonem Śląska. Mocny akcent położony zostaje także na kwestię górnictwa w Polsce, które zostaje w tej powieści wyeksponowane z przytoczeniem statystyk odnośnie wypadków i ofiar podczas pracy w kopalni.
Ilustracje Kasi Nie są jednymi z najlepszych, jakie można zobaczyć w całym albumie, ale to akurat było dla mnie pewniakiem jeszcze przed lekturą wszystkich 14 opowieści. Świetnie odwzorowane budynki, postacie i przede wszystkim od razu widać, że jesteśmy w Polsce, a nie na ulicach jakiegoś rosyjskiego miasta, co można było pomyśleć czytając inne polskie segmenty ze wcześniejszych "światowych" antologii. Artystka świetnie dobrała kolory, a na pierwszym planie błyszczy ta, która błyszczeć i wyróżniać się powinna, czyli Dziewczyna ze Stali, ukazana niczym prawdziwy anioł i symbol nadziei. Najlepsza, pełna ciepła i pozytywnej energii scena to oczywiście ta, gdzie na dwustronicowej rozkładówce widzimy uśmiechniętą Karę w Nikiszowcu, biorącą udział w obchodach Barbórki i kosztująca polskie specjały.
Można powiedzieć, że nie do trzech, ale do czterech razy sztuka. Po Batmanie, Jokerze i Supermanie wreszcie dostaliśmy historię, która stoi fabularnie oraz wizualnie na satysfakcjonującym mnie poziomie, i którą jak najbardziej można pochwalić się światu. Brawa dla twórców.
Polski segment bezsprzecznie należy do top 3, jeśli chodzi o wszystkie 14 rozdziałów. Nie jest zaskoczeniem, że w omawianym albumie dominują opowieści dosyć przeciętne, które przeczytałem/obejrzałem, a już za chwilę kompletnie o nich zapomnę. Idealnym przykładem jest inauguracyjna propozycja od duetu Mariko Tamaki/Skylar Patridge, czyli pary z USA, która wraz z autorką głównej okładki (Joelle Jones) stanowi w teorii magnes, który ma bardziej zachęcić do sięgnięcia po ten komiks. Historia o dziewczynce, której inni zarzucają tchórzostwo jest nijaka i szybko ginie w tłumie. Tego typu rozdziałów jest sporo. Czytasz. Oglądasz. Zapominasz. Z reguły nie mam większych oczekiwań (no dobra, tak szczerze to nie mam żadnych) związanych z tego typu ciekawostkami, za każdym razem wypatrując po prostu czegoś nietypowego, oryginalnego, co wyróżnia się na tle pozostałych propozycji. I takie coś znalazłem np. we włoskim "Mrocznym Odbiciu". Jeśli spytacie mnie o czym jest ta historia, to za cholerę nie pamiętam, ale za to na długo będę pamiętał te cudowne ilustracje, najlepsze w całym zbiorze, którymi Federica Croci miażdży konkurencję. Artystka dysponuje pięknym realistycznym stylem i czułem się, jakbym podziwiał urządzoną przez nią wystawę namalowanych obrazów. Kadrowanie, detale, kolorystyka - wygląda bosko. Z innych fragmentów, które mniej lub bardziej zakotwiczyły w mojej głowie to fińska historia w stylu retro, lekka, przyjemna i humorystyczna wizyta Supergirl we Francji oraz średnio pasujące do głównej bohaterki ciemne, ponure i karykaturalne ilustracje Subicia w segmencie serbskim.
Na końcu albumu tradycyjnie umieszczony jest segment japoński, czyli tradycyjnie manga, i ze względu na sposób czytania taka lokalizacja jest najrozsądniejsza. Nawet nie chce mi się przywoływać słów, jakie wydobyłem z siebie na widok kolejnego przedruku fragmentu znanej polskiemu czytelnikowi mangi, zamiast stworzenia na potrzeby tego zbioru coś nowego. Niby taki pracowity naród, a znów oszukali i okazali się leniuszkami. Widać, że ktoś tu ma szersze plecy od pozostałych. Na szczęście odpowiednią karę Japonii wymierzyła niedawno Brazylia na mundialu :D
Nie wiem, na ile są to jakieś (o ile takowe w ogóle są) zalecenia DC, a na ile decyzja samych twórców, ale zabrakło mi w tym zestawieniu jakiejś odrobiny szaleństwa, czegoś mocno nieszablonowego i zaskakującego, odważniejszych eksperymentów z udziałem Kary Zor-El. Zawsze bardziej cenię sobie kreatywność i wychodzenie poza ogólne schematy, nawet, jeśli konkretny pomysł nie przypadnie mi do gustu, niż postawienie na ostrożność i utarte schematy. Dlatego tak bardzo cieszę się z historii stworzonej przez Włochów, która wizualnie i fabularnie jest w innej lidze.
Czy warto sięgnąć po SUPERGIRL: ŚWIAT? Nie będę czarował, że to coś obowiązkowego i ciekawego od pierwszej do ostatniej strony, bo tak nie jest. To całkiem przyjemny, w większości poprawny zbiór, ukazujący Supergirl jako uśmiechniętą, chętną do pomocy, ciekawą spotkań z nowymi ludźmi i odkrywania nowych dla siebie kultur, czy historii związanych z konkretnych zakątkiem świata. Jeśli jesteście gotowi i chętni przyswoić sobie taki przegląd różnych podejść do Supergirl wrzuconej każdorazowo w inne realia, interesuje Was jak wypadli polscy twórcy i nie straszne Wam, że wiele z tych historii to jednorazowa przyjemność do szybkiego zapomnienia, to można ten komiks zakupić. A jeśli nie kupicie, to aż tak wiele nie stracicie.
-------------------------------
Komiksu tego nie kupiłem, tylko dostałem jako egzemplarz recenzencki od Egmontu. Powyższa opinia powstała bez ingerencji wydawnictwa. Jeśli jesteście zainteresowani zakupem SUPERGIRL: ŚWIAT, to znajdziecie go w internetowym sklepie Egmontu.
Autor recenzji: Dawid Scheibe





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz