środa, 22 lipca 2026

NIGHTWING: A KNIGHT IN BLUDHAVEN COMPENDIUM ONE

Dziś będzie o Nightwingu i jego solowych przygodach z połowy lat 90-tych ubiegłego wieku. Dwa lata temu w ramach kolekcji DC Bohaterowie i Złoczyńcy od Hachette dostaliśmy tom zatytułowany NIGHTWING: RYCERZ W BLUDHAVEN, zawierający 11 pierwszych numerów serii NIGHTWING z roku 1996, którą pisał Chuck Dixon, zaś ilustrował Scott McDaniel. Wow, to było coś! Przyznam, że już od dawna chodziła za mną myśl, aby nadrobić ten zbierający dobre oceny run, z którego znałem jedynie fragmenty, głównie rozdziały serii biorące udział w różnych większych wydarzeniach, jakie dotyczyły batmanowego zakątka DCU. Zawsze jednak coś stało na przeszkodzie, aby przyswoić sobie całość, jak na przykład fakt, iż seria opakowana jest w specyficzne rysunki, które kiedyś mocno mnie odpychały, ale wreszcie jakoś się do nich przemogłem, stając się z wiekiem bardziej otwartym na inne wizje i style artystyczne. Po lekturze wspomnianego 78 tomu kolekcji DC Bohaterowie i Złoczyńcy klamka zapadła i już wiedziałem, że trzeba w końcu nadrobić zaległości oraz przyswoić sobie więcej NIGHTWINGA od Dixona, bo to przecież są moje klimaty, po jakie chętnie sięgam, i które zapewniają frajdę z lektury. Z pomocą przyszło mi również wydawnictwo DC, które od pewnego czasu systematycznie wypuszcza na rynek cieszące się popularnością grubaśne miękkookładkowe kompendia (w atrakcyjnych cenach) z przygodami wybranych serii/postaci. Seria NIGHTWING doczekała się niedawno trzeciej "cegły" z tego cyklu, a ja dziś chcę podzielić się kilkoma spostrzeżeniami dotyczącymi pierwszego, liczącego ponad 1000 stron wydania zbiorczego.


Chciał zrezygnować z kariery superbohatera, ale ostatecznie szybko zmienił swoje plany, tyle że decydując się pójść inną drogą, niż dotychczas. Z rzeki w Gotham wyłowiono 21 ciał członków tego samego gangu, z czego każdy ma skręcony kark. Wszystko wskazuje na to, że przypłynęły one z Bludhaven. Batman wysyła Dicka Graysona z misją rozwikłania zagadki i znalezienia sprawcy w położonym nieopodal mieście, w porównaniu z którym Gotham to praktycznie raj na ziemi. Nightwing wpada tym samym w sam środek wojny gangów i szybko przekonuje się, że w Bludhaven czeka go długa i ciężka praca do wykonania. Nowy kostium, nowy dom, nowe problemy do rozwiązania, nowi przyjaciele i nowi wrogowie - Grayson z pewnością nie będzie się nudzić.

Na początek dostajemy czteroczęściową miniserię z roku 1995, gdzie Dennis O'Neil oraz Greg Land tworzą coś na kształt prologu, kładąc podwaliny pod przyszły ongoing. Tytułowy bohater wreszcie "uwalnia się" od Tytanów i otrzymuje swój pierwszy solowy tytuł, gdzie zmaga się z różnymi wewnętrznymi rozterkami, zastępuje stary kostium nowym i praktyczniejszym do nocnym akcji  (koniec z jaskrawymi żółtymi elementami) i odkrywa nowe fakty dotyczące śmierci swoich rodziców, w ślad za którymi podąża do wschodnioeuropejskiego państwa znanego jako Kravia. O'Neil oferuje całkiem sprawnie napisaną historię, ale ogólnie nie jest to coś przełomowego, o czym później długo się pamięta. Najważniejsze są ostatnie sceny i rozmowa Dicka z Bruce'em, gdzie ten pierwszy dzieli się osobistymi przemyśleniami, informując o wyciągniętych wnioskach z ostatniej przygody oraz o decyzji dotyczącej swojej przyszłości. Wizualnie mamy do czynienia z dosyć standardowym stylem, jak na przygody superbohaterów z tamtego okresu, bez fajerwerków i eksperymentowania, z odpowiednią ilością szczegółów, realizmem, przez co ilustracje stają się przystępne dla przeciętnego czytelnika.


Następnie dostajemy danie główne, czyli rozdziały od 1 do 25 z nowej serii regularnej, jaka wystartowała niecały rok po zakończeniu wspomnianej przed chwilą mini. Dick Grayson niczym dorosłe już dziecko, kiedy nadchodzi właściwy czas, przecina pępowinę (a w tym przypadku także symbolicznie traci hodowany od dłuższego czasu kucyk, zyskując dosyć przypadkowo nowy fryz), opuszcza rodzinny dom i swojego ojca, aby pracować na własny rachunek i znaleźć dla siebie miejsce na ziemi. Dochodzi do tego przypadkowo, ale jak się okazuje misja zlecona przez Bruce'a staje się impulsem dla głównego bohatera do zainicjowania zmian w swoim życiu. W Bludhaven może się realizować, rozwijać, zyskać szacunek oraz określoną opinię zarówno pośród mieszkańców, jak i przestępczego półświatka. Ma okazję udowodnić coś sobie, a także Batmanowi, wychodząc wreszcie z jego cienia. Rozpoczyna się tym samym dłuższa intryga z mniejszymi wątkami po drodze, a całość śledzi się z zapartym tchem. Miał zostać tylko na chwilę, a zadomowił się na znacznie dłużej. Im bardziej bowiem próbuje wprowadzić porządek w tym mieście będącym takim małym piekłem na ziemi, tym większe sprowadza na siebie kłopoty i więcej ma roboty do wykonania. Podjęte zadanie wydaje się trudne do realizacji, a żadna ze stron toczącego się w Bludhaven konfliktu nie życzy sobie obecności Nightwinga w tym miejscu. To miasto jest zepsute i przesiąknięte złem oraz korupcją od ratusza, aż po najciemniejsze alejki. Nowy dom, nowe miejsce na ziemi i pełne ręce roboty, ale przecież nikt go tutaj siłą nie przyciągał, tylko sam zgłosił się do tej pracy. Teraz to jego miejsce i zamierza wprowadzić tutaj nowe porządki, czy to się komuś podoba, czy też nie. A nie podoba się sporej liczbie osób.

Komiks skoncentrowany jest niemal w stu procentach na Nightwingu, co wychodzi temu ostatniemu tylko na dobre. Daje się on poznać zarówno jako zamaskowany stróż prawa, jak również prywatnie, kiedy znajduje nowe mieszkanie, pracę oraz nawiązuje znajomość z nowymi osobami, w tym z nadzorczynią kamienicy, w której mieszka. W ramach tych 25 numerów znajdziemy zarówno pojedyncze, jak i ciut dłuższe historie, ale wszystkie one składają się na jedną większą całość, która wciąga i od której wręcz ciężko było mi się oderwać. Głównym wrogiem Nightwinga okazuje się Roland Desmond/Blockbuster, ale na drodze naszego bohatera stają też Scarecrow, Man-Bat, Deatshtroke, gang Czarnej Maski, ostra jak brzytwa Lady Vic, czy skorumpowany inspektor policji Dudley Soames, którego wątek po dosłownym twiście z zeszytu 11 nabiera zupełnie nowego, ciekawego kierunku. Na drugim planie swój mały wątek ma również Nite-Wing, czyli inspirujący się komiksowym herosem chłopak, który wciela się w rolę anioła stróża dzielnicy i na własną rękę wymierza sprawiedliwość przestępcom. Z różnym skutkiem. To tylko udowadnia, że w tej brutalnej rozgrywce nie ma miejsca dla słabych graczy, dlatego też nie brakuje rozlanej krwi oraz podziurawionych od kul, pociętych nożem lub porzuconych ze skręconym karkiem zwłok. Klimaty są dosyć przyziemne, street-levelowe, do tego tempo jest tutaj bardzo szybkie, dostajemy mnóstwo dynamicznych sekwencji, pościgów, pojedynków, dosłownie nie ma miejsca na nudę, a poszczególne rozdziały pochłania się w ekspresowym tempie.


Gościnnie pojawia się Batman gotowy wspomóc swojego byłego ucznia, ale szybko orientuje się, że Dick świetnie daje sobie radę. Wymiany zań pomiędzy tą dwójką, a także dwa numery, gdzie z wizytą wpada Tim Drake/Robin, to dla mnie jedne z najlepszych fragmentów tego opasłego zbioru. Dixon pokazuje, jak świetnie rozumie relacje pomiędzy poszczególnymi członkami bat-rodziny. Na plus zaliczę także obecność Oracle w roli wsparcia technicznego.

Po 11 numerze ongoingu dostajemy przerywnik w postaci annuala (scen. Devin Grayson, rys. Greg Land), zaś po numerze 18 czteroczęściową mini, gdzie Nightwing łączy siły z Huntress (twórcami Grayson, Land i w roli inkera Bill Sienkiewicz). Nie są to może tak widowiskowe opowieści, jak te z regularnej serii, ale dają radę, dobrze czyta i ogląda się śledztwa dotyczące pewnej panny młodej oraz zabójstwa działającej pod przykrywką policjantki. O ile pierwsze 3/4 tego grubego komiksu czyta się dobrze lub bardzo dobrze, o tyle dalej poziom już faluje, a wszystko za sprawą wydarzeń, w jakie zaczyna być siłą rzeczy uwikłana seria NIGHTWING. Zeszyty 19-20 plus DETECTIVE COMICS 724-725 to części bat-eventu "Kataklizm", opublikowane także w Polsce przez Egmont odpowiednio w BATMAN: ZIEMIA NICZYJA TOM 1 i TOM 2. Są to warte przeczytania i naprawdę udane rozdziały, lecz ich podstawową wada jest to, że są to fragmenty większej układanki, niekoniecznie sprawdzające się jako osobne, wyrwane z kontekstu historie. Ta sama bolączka dotyczy umieszczonych na samym końcu dwóch tie-inów do eventu DC ONE MILLION, przy czym te nie potrafiły mnie w żadnym stopniu zaciekawić, a na plus zaliczę w nich jedynie lustracje. Totalnym rozczarowaniem i stratą czasu okazała się pięcioczęściowa historia "Brotherhood of the Fist" kręcąca się wokół polowania na Connora Hawke'a/Green Arrowa i zahaczająca o cztery różne serie, gdzie grupa bohaterów świata DC po prostu naparzała się z wojownikami noszącymi "małpie" maski. Nic odkrywczego, a jedynie ogromna przepaść, jeśli porówna się do urozmaiconych i inteligentnych scenariuszy, które można było śledzić w zdecydowanej większości omawianego tomu.


To teraz jeszcze chwilę na temat warstwy wizualnej, którą we wszystkich 25 numerach głównej serii tworzy zespół w składzie: Scott McDaniel (ołówek), Karl Story (tusz) oraz Roberta Tewes (kolor). Mamy do czynienia z mocno niestandardowymi i jednocześnie bardzo charakterystycznymi rysunkami, jeśli mowa o komiksach superbohaterskich wydawanych przez DC. Klimatycznie bliżej im do kreskówki, gdzie postacie są często przerysowane, przedstawione w sposób humorystyczny, posiadają azjatyckie rysy twarzy, są trochę kanciaste i niższe, w porównaniu do prac innych artystów. Karl Story natomiast preferuje bardzo mocne tuszowanie, zaś Roberta Tewes dorzuca do tego chętnie odcienie błękitu oraz żółtego, jako kolory dominujące. Pomijając kwestie tego, czy komuś podoba się taki sposób rysowania, czy też nie (kwestia gustu), to trzeba przyznać, że szata graficzna generuje niesamowitą atmosferę, do której szybko można się przyzwyczaić. McDaniel ukazuje nam Nightwinga cały czas w ruchu, podkreślając jego akrobatyczne zdolności, prezentując bogaty wachlarz póz, jakie może przybrać ten bohater w powietrzu. Za każdym razem trochę inaczej. Pięknie nasz Nightwing prezentuje się w tych nielicznych scenach rozgrywających się podczas deszczu. Śledząc przebieg wydarzeń nie można się nudzić, gdyż cały czas coś sie dzieje, a w dodatku urozmaicone kadrowanie pozwala obserwować wydarzenia z różnych punktów widzenia, jakby wręcz oglądało się film, a nie czytało komiks. Każdy, czy to mniejszy, czy większy kadr tętni życiem, wiele się na nim dzieje jednocześnie. Tak wiele, że czasem panuje zbyt duży chaos i ciężko wręcz jest się połapać w dokładnym prześledzeniu tego, co się akurat w danej chwili dokonuje. Rysownik mistrzowsko podchodzi do tematu samego Bludhaven, którego budynki wyglądają bardzo efektownie, zwłaszcza patrząc na nie z góry, z perspektywy samego Graysona. Nie można też nie wspomnieć, jak świetnie oddane i uzewnętrznione zostają emocje poszczególnych postaci, zwłaszcza gniew i przerażenie, czy ten szeroki uśmiech zadowolenia. Podsumowując - nietypowa warstwa graficzna skierowana do otwartego na odrobinę rysunkowego szaleństwa odbiorcy.

Jestem więcej niż zadowolony, że zdecydowałem się na zakup NIGHTWING COMPENDIUM ONE: A KNIGHT IN BLUDHAVEN. Tom Taylor (do spółki z Bruno Redondo) dał nam niedawno bardzo udany run w ramach serii NIGHTWING, ale warto wiedzieć, że ćwierć wieku wcześniej Chuck Dixon napisał równie dobre, a chyba nawet jeszcze lepsze opowieści z udziałem tego herosa. Im dalej brnie się w ten komiks i zagłębia w przedstawiony w nim świat, tym bardziej się od niego uzależnia, a główny bohater staje się bliższy i ciekawszy. Jeśli jeszcze nie znacie, albo tak jak kiedyś ja - znaliście tylko częściowo, to szczerze polecam kiedyś przyswoić sobie od początku i krok po kroku ten naprawdę ciekawy i udany okres w życiu komiksowego Dicka Graysona/Nightwinga, który rozpoczął się w roku 1995 za sprawą duetu O'Neil/Land, a później został pięknie pociągnięty dalej przez Chucka Dixona, Scota McDaniela, Karla Story i Robertę Tewes.

----------------------------------------------

Opisywane wydanie zawiera materiał z komiksów NIGHTWING v1 #1 - 4, NIGHTWING v2 #1 - 25, #1.000.000, NIGHTWING ANNUAL #1, WIZZARD PRESENTS: NIGHTWING #1/2, NIGHTWING AND HUNTRESS #1 - 4, ROBIN v2 #55, DETECTIVE COMICS #723 - 725, #1.000.000 oraz GREEN ARROW v2 #134 - 135.

Ten oraz dwa pozostałe tomy z cyklu NIGHTWING COMPENDIUM znajdziecie w ofercie sklepu ATOM Comics - sprawdź.

Dawid Scheibe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz