Odkąd run Simona Spuriera pojawia się w Polsce, na bieżąco czytam go i recenzuję. Pierwszy tom zniechęcił mnie do całej serii, lecz po namowach wielbicieli serii postanowiłem dać szansę dalej. I tak się stało, że dotarłem i do trzeciego, prawie finalnego już tomu spod pióra scenarzysty i był… naprawdę fajny!
Wszechświat i dusza to trzeci z czterech tomów Simona Spurriera. Wcześniej miałem mocny problem z jego podejściem do Flasha. Jego seria była do tej pory przepełniona naukowym bełkotem i mnóstwem nawiązań do całej flashowej historii, co mocno odtrącało od lektury.
Trzeci tom rozgrywa się jednak po Władzy absolutnej i co najważniejsze, po mini-albumie Alfa i Omega. Świat DC się zmienił, część bohaterów potraciła moce, inni pozamieniali się w wyniku Władzy absolutnej. Barry Allen na jakiś czas odkłada karmazynowy kombinezon i jedynym Flashem pozostaje Wally West, który także stara się oddać swojej rodzinie, którą nieco zaniedbywał w poprzednich historiach.
Westowie próbują odpocząć po ostatnich ciężkich tygodniach, zatem wybierają się do podziemnego królestwa Skartaris, miejscu opanowanym przez dinozaury. Czas płynie w tym miejscu inaczej. Tym samym córka Wally’ego, Irey odkrywa pewien sekret. Jej ojciec potrafi być w dwóch miejscach jednocześnie.
Spurrier tym razem nie przeładowuje ogromem informacji jak to miał do tej pory w zwyczaju. Jest to zapewne skutek ostatniego resetu, w postaci Władzy absolutnej, ale przede wszystkim, Alfy i Omegi. Inicjatywa All-In, nie wymaga znajomości zawiłego kontinuum, i tak jest też w tym przypadku. Jedna decyzja kreatywna sprawia, że dostajemy historię wartką i płynną, niepozbawioną mocy szkarłatnego speedstera.
Tym razem znacznie więcej czasu autor poświęca na nabudowanie rodziny Westa, a zwłaszcza Irey, która momentami staje się przewodnią bohaterką. To za nią podąża momentami fabuła i to z jej perspektywy poznajemy nowe zdolności Wally’ego. W tym wszystkim nawet i Foxy, pies Westów, dostaje swój osobny wątek, z nieco zbędną, ale jakże uroczą narracją z offu.
Wszystko świetnie współgra z ilustracjami Vasco Georgieva, który od stosunkowo niedawna rysuje komiksy dla DC. Tym razem dodaje pewnej dynamiki do komiksu i zawiłości całego świata Westa. Udaje mu się uchwycić ciągły bieg bohatera i jednocześnie pewną nieporadność, która wiąże się właśnie z mocami. Szczególnie na ogromny plus zasługuje projekt całego Skartaris, niezwykle barwnego świata podziemnego.
Pomimo odświeżonej wizji, pojawia się w komiksie kilka nawiązań wobec albumu Alfa i Omega, lecz nie jest to mimo wszystko historia potrzebna jakkolwiek do zapoznania się przed lekturą komiksu. Wszystko, co trzeba wiedzieć, jest zgrabnie wplecione w dialog. Nie ma Darkseida, nie ma multiwersum. Tyle trzeba wiedzieć, aby w ogóle wejść w nową inicjatywę DC.
Pomimo luźniejszego podejścia, komiks jest jednak historią na jednorazową lekturę, która niewiele różni się od tych ustanowionych przed latami. Fajnie rozwija relacje wśród członków rodziny Westów, lecz nie dodaje niczego nowego do świata Flasha. Jest to dla odmiany zgrabna i ładnie rozrysowana historia. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że nie wymaga znajomości dwóch poprzednich tomów. Zresztą warunek nowej inicjatywy DC zostaje spełniony. Teraz nic tylko czekać na finałowe podejście autora do serii o Najszybszym człowieku na świecie.
---------------------------------------------------
Album został nadesłany
do recenzji, co nie ma wpływu na powyższą opinii.
Komiks zawiera
materiał z THE FLASH #14 - 19. Do kupienia w internetowym sklepie Egmontu lub
np. w ATOM Comics.
Autor recenzji: Wiktor Weprzędz




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz